luty 21, 2015      17:05

Jesteś tutaj

Standardy prowadzenia terapii IS


0

5813

0

1
Kilka lat temu, kiedy skończyłam studia logopedyczne, czując chęć dalszego rozwoju, niedosyt wiedzy i będąc świadomą, że od moich umiejętności zależy sukces lub porażka moich pacjentów, postanowiłam ukończyć szkolenie z zakresu Integracji Sensorycznej prowadzone przez Polskie Stowarzyszenie Terapeutów Integracji Sensorycznej (PSTIS) w Warszawie. W trakcie kilkuletniej pracy w zawodzie terapeuty, spotkałam się z wieloma innymi terapeutami SI oraz wielokrotnie miałam okazje przyglądać się ich pracy. Moje obserwacje, doświadczenia oraz setki godzin spędzonych na rozmowach z rodzicami, skłoniły mnie do tego, by  na łamach biuletynu podzielić się z czytelnikami swoją opinią na temat pracy terapeutów, przede wszystkim w aspekcie przestrzegania wybranych standardów prowadzenia terapii metoda integracji sensorycznej (SI).
 
Podczas trwania kursu w PSTIS, osoby prowadzące zajęcia, a szczególnie  Pan Z. Przyrowski, wielokrotnie podkreślały,  jak bardzo istotne w prowadzeniu terapii jest właściwe zdiagnozowanie dysfunkcji SI u dziecka, aby w konsekwencji, można było efektywnie wyrównywać zanotowane zaburzenia SI. Zacznijmy więc od podstaw pracy terapeutycznej, skupiając się na standardach takich jak: warunki zakwalifikowania dziecka na terapię, diagnoza i dokumentacja. 
 
Głównym warunkiem zakwalifikowania dziecka na terapię SI, jest wcześniejsze przeprowadzenia oceny procesów SI. U małych dzieci, tj. 2-3 letnich, lub dzieci z dodatkowymi niepełnosprawnościami, kiedy nie mamy możliwości przeprowadzenia Południowo Kalifornijskich Testów Integracji Sensorycznej, wykonuje się próby obserwacji klinicznej, własne obserwacje, analizę dokumentów, wywiad z rodzicami i gromadzi się dane z kwestionariuszy. Na podstawie zebranych informacji sporządza się diagnozę. U dzieci starszych, należy przeprowadzić pełną diagnozę składającą się z wykonania Południowo Kalifornijskich Testów Integracji Sensorycznej, przeprowadzenia Obserwacji Klinicznej, własnej obserwacji, wywiadu oraz wypełnieniu kwestionariuszy. Po sporządzeniu diagnozy, zawsze należy  omówić ją z rodzicami, wyjaśnić na czym polegają zaobserwowane dysfunkcje u dziecka, przedstawić zalecenia i planowany program terapeutyczny oraz upewnić się, że rodzice dziecka zrozumieli przekazane im informacje. Następnie ustalamy częstotliwość spotkań.
 
Kolejnym etapem i istotnym elementem jest przeprowadzanie okresowych badań kontrolnych, których celem jest monitorowanie przebiegu terapii. Sprawdzamy wtedy, czy prowadzone przez nas oddziaływania przynoszą pożądane rezultaty. Wyniki badań kontrolnych również omawiamy z rodzicami. W przypadku dzieci uczęszczających na rehabilitację ruchową z powodu bardziej złożonych zaburzeń, ważna jest też współpraca np. z fizjoterapeutą.
 
Ostatni etap to ważna sprawa dotycząca podjęcia decyzji o zakończeniu terapii. Kończymy terapię wtedy, kiedy dokonane przez nas badania kontrolne jednoznacznie wskazują, iż wcześniej obserwowane dysfunkcje SI zostały wyrównane, czyli, że już w chwili obecnej nie obserwuje się zaburzeń w zakresie przebiegu SI. Decyzję o zakończeniu terapii powinniśmy podjąć również wtedy, kiedy mimo „zrobienia wszystkiego” co w naszej mocy nie udaje się do końca wyrównać obserwowanych dysfunkcji SI. Kończąc terapię metodą SI, zobowiązani jesteśmy  do napisania tzw. opinii końcowej, w której zawieramy informacje o stanie dziecka sprzed okresu rozpoczęcia terapii,  opis stanu obecnego oraz zalecenia dla dalszej terapii. 
Z powyższych założeń standardów prowadzenia terapii metodą SI, jednoznacznie wynika, że  zarówno diagnoza, monitoring, jak i wnioski ze skuteczności terapii po jej zakończeniu, wymagają skrupulatnej, pisemnej dokumentacji, na podstawie której my sami, inni terapeuci lub chociażby rodzice dziecka jasno odczytają zmiany, postęp i pozytywne skutki terapii.
Niejednokrotnie podczas przeprowadzania konsultacji, kiedy proszę rodziców o diagnozę SI np. dla porównania wyników, rodzice nie dysponują takim dokumentem. Mimo, że ich skarb uczestniczył w terapii, nie posiadają żadnej dokumentacji, lub napisana diagnoza jest bardzo krótka, dosłownie w formie kilku zdań. Od razu nasuwa mi się pytanie: jak można efektywnie pracować  metodą SI, bez udokumentowanej diagnozy dziecka? Nie wspominam już o tym, że brak dokumentacji uniemożliwia nam porównanie funkcjonowania dziecka sprzed i po pewnym okresie uczęszczania  na zajęcia.
 
Dlatego też, jednym z argumentów, które nakłoniły mnie do napisania tego artykułu, jest bolesny fakt, iż wielu terapeutów nie przestrzega tych jakże podstawowych standardów. Jest to jednoznaczne z brakiem kompetencji terapeuty.
 
Dobrym przykładem jest Pani B, która nie mogła sobie pozwolić na korzystanie z prywatnej placówki ze względów finansowych i była zmuszona skorzystać z państwowej poradni, gdzie prowadzone były zajęcia z zakresu SI. Syn Pani B uczęszczał 2 lata na terapię. Mama dziecka w chwili obecnej nie posiada żadnej dokumentacji syna (diagnozy, badań kontrolnych, zaleceń domowych). Przejmując opiekę nad synem pani B, tkwiłam przez moment w martwym punkcie. Jedynym właściwym wyjściem z sytuacji była powtórna diagnoza dziecka i wdrożenie odpowiedniej terapii.
 
Niestety, nie tylko w państwowych placówkach obserwuje się takie sytuacje. Nie raz trafiały do mnie dzieci z prywatnych placówek, z których również nie wydawano  dokumentacji. 
W tym miejscu, warto przytoczyć jeszcze jeden przykład, który naświetla problem  nierzetelności w innym kontekście: chłopiec A został zdiagnozowany w jednej z  Poradni. Mamie dziecka, Pani W, wydano stosowne dokumenty. Chłopiec A, podkreślam, jest  zdrowym dzieckiem z typowymi zaburzeniami modulacji sensorycznej. Jednak Pani W, na omówieniu diagnozy została poinformowana w bardzo przykry sposób przez osobę badającą dziecko, iż jej syn ma ogromne zaburzenia i, że z  takimi dysfunkcjami osoba ta nie miała do czynienia w swojej karierze. Z wywiadu zebranego od Pani W dowiedziałam się , że nie zgadza się ona z opisem, więc postanowiłam na prośbę mamy dziecka przeprowadzić badanie jeszcze raz. Okazało się, że wyniki uzyskane podczas powtórnego badania znacznie odbiegały od wcześniejszych i wypadły na korzyść dziecka.
 
Wniosek nasuwa się samoistnie -  diagnozę SI powinien przeprowadzać tylko odpowiednio przeszkolony terapeuta SI. Czasami zdarzają się sytuacje, w których zarówno diagnozowania jak i terapii podejmują się osoby nie posiadające określonych kompetencji zawodowych. Ważne jest by terapeuta miał lub nabywał doświadczenie w pracy z dziećmi o różnych dysfunkcjach. Podkreślmy tutaj prawo rodziców i opiekunów do informacji na temat wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia, jakie posiada terapeuta ich dziecka.
 
Rodzice, których  dzieci uczęszczają na terapię metodą SI, często pytają  mnie jak powinna wyglądać sala do terapii i co tak naprawdę powinno się w niej znajdować? Aczkolwiek nie są specjalistami, mają słuszne odczucia, że kilka piłek i materace nie wystarczą do przeprowadzenia skutecznych zajęć. W  obecnej chwili, na polskim rynku działają  firmy obsługujące w pełnym zakresie terapeutów SI, więc nie ma problemów w nabyciu specjalistycznego  i bezpiecznego sprzętu. 
 
Pamiętajmy, iż odpowiednio wyposażona sala staje się przyjaznym otoczeniem dla dziecka, w którym mały pacjent jest motywowany, zachęcany i w odpowiedni sposób kierowany do wykonywania różnych zadań. W odpowiedzi na pytanie co powinno znajdować się na sali terapeutycznej i jakie pomoce będą nam niezbędne, musimy mieć świadomość celów jakie chcemy osiągnąć, jakimi metodami będziemy do nich dążyć, a przede wszystkim mieć na względzie główne założenia terapii SI. Jak wiemy, priorytetowym zadaniem tej terapii jest dostarczenie kontrolowanej ilości bodźców sensorycznych przedsionkowych, proprioceptywnych i dotykowych w taki sposób, żeby dziecko spontanicznie formułowało reakcje adaptacyjne poprawiające integrację tych bodźców. Terapia SI ma postać „naukowej zabawy”, w której dziecko chętnie uczestniczy. Podczas terapii nie uczy się konkretnych umiejętności,  lecz poprawiając integrację sensoryczną wzmacnia procesy nerwowe leżące u podstaw tych umiejętności. Dlatego też, według mnie, podstawą wyposażenia dobrej sali  terapeutycznej jest podwiesie stalowe, do którego mocuje się np.: platformę terapeutyczną, huśtawkę, konika, żabę, helikopter i wiele innych pomocy terapeutycznych. Prócz  wyżej wymienionych  przedmiotów, na sali niezbędne, a na pewno pomocne będą sprzęty typu: maglownica, beczka, drabinka, etc.  W tym miejscu, chciałabym zaznaczyć i podkreślić rolę dodatkowych, drobnych pomocy edukacyjnych, zabawek urozmaicających wykonywanie zadań terapeutycznych  oraz pomocy do normalizowania układów sensorycznych: dotykowego, węchowego i słuchowego. 
Co ważne, nie zapominajmy, że terapia SI jest metodą indywidualną, prowadzoną jeden terapeuta – jedno dziecko (1-1) i trwająca nie krócej niż 50 minut.
 
Niestety i w tych kwestiach zdarzało mi się doświadczyć niekompetencji terapeutów.  Nie raz byłam świadkiem niebezpiecznych, wręcz szokujących rozwiązań alternatywnych, kiedy to w miejscu podwiesia widniały haki wbite w sufit!   W każdej chwili, tym bardziej pod wpływem obciążenia, hak może wypaść i nietrudno przewidzieć, że  takie zdarzenie może zagrozić zdrowiu i życiu zarówno dziecka, jak i terapeuty.   Nie obce są mi także sytuacje, gdy na Sali widziałam trójkę dzieci i jednego terapeutę, a czas zajęć nie przekraczał 30 minut. Czy w takich przypadkach nie warto by się zastanowić nad sensem i efektywnością terapii?
 
Dla mnie, jako psychologa oraz pedagoga specjalnego, najważniejsze jest dobro dziecka.  W mojej codziennej pracy terapeutycznej, dążę do niesienia pomocy w taki sposób, aby mały pacjent odniósł sukces w nabywaniu nowych umiejętności. Ćwiczenia dobrane odpowiednio do wieku oraz możliwości indywidualnych dziecka są kluczem do tego sukcesu. Proponowane aktywności nie mogą być ani zbyt łatwe, ani zbyt trudne. Powinny balansować na granicy możliwości dziecka. Każdy, nawet najmniejszy taki sukces, podnosi efektywność i skuteczność moich oddziaływań terapeutycznych; co więcej, zwiększa  motywację rodziców do kontynuacji rozpoczętej terapii, ponieważ dostrzegają jej pozytywne efekty. Wszystkie te czynniki motywują mnie do podejmowania  nowych wyzwań terapeutycznych oraz czerpania satysfakcji z pracy zawodowej.
 
Należy pamiętać  o tym, abyśmy my - terapeuci SI - byli uczciwi wobec pacjentów oraz ich rodziców i szczerze informowali o tym, że terapia SI nie „wyleczy” dziecka z autyzmu, Mózgowego Porażenia Dziecięcego (MPDZ), ADHD czy zespołów genetycznych. Trzeba to wyraźnie zasygnalizować, iż w przypadku wyżej wspomnianych chorób, ta metoda terapii, jest jedynie, albo aż, metodą wspomagającą. To oczywiście nie znaczy, że nie powinniśmy podejmować się terapii z takimi pacjentami. Wręcz przeciwnie, powinniśmy stawiać sobie i dziecku pewne „wyzwania” terapeutyczne i próbować im sprostać. Nasze oddziaływania terapeutyczne powinny wplatać się w codzienne życie dziecka, stąd konieczność opracowania tzw. zaleceń domowych, aby i rodzice mieli szanse wspierania nas w terapii.
 
W podsumowaniu, pragnę raz jeszcze podkreślić, iż terapia SI jest metodą, która wymaga prowadzenia rzetelnej dokumentacji, musi być prowadzona przez specjalistę na odpowiednio przystosowanej do tej formy terapii sali, musi być podporządkowana indywidualnym potrzebom dziecka, odbywać się w systemie 1-1 i trwać nie krócej, niż 50 minut. Jeżeli nie posiadamy określonych kompetencji zawodowych, dysponujemy ubogo wyposażona salą, nie prowadzimy dokumentacji, nie monitorujemy postępów w terapii, nie obserwujemy bacznie co się dzieje z naszym małym pacjentem, nie współpracujemy z rodzicami, to bądźmy świadomi, że jesteśmy współtwórcami „złych praktyk” i działamy na NIEKORZYŚĆ DZIECKA, a tym samym często odbieramy rodzicom wiarę w skuteczność tej metody.
 
CAPTCHA
Pytanie weryfikujące czy aby na pewno jesteś człowiekiem, zadawane w celu zabezpieczenia przed spamem.
Image CAPTCHA
Wpisz litery pokazane na obrazku

Szukaj

Formularz wyszukiwania

CAPTCHA
Pytanie weryfikujące czy aby na pewno jesteś człowiekiem, zadawane w celu zabezpieczenia przed spamem.
Image CAPTCHA
Wpisz litery pokazane na obrazku

Popularne Artykuły


Ostatnie Tweety