WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
UPDATE `sw_options` SET `option_value` = '0' WHERE `option_name` = 'wpdm_social_share_enable'

WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
UPDATE `sw_options` SET `option_value` = '0' WHERE `option_name` = 'wpdm_social_share_show_total_share_count'

WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
UPDATE `sw_options` SET `option_value` = '0' WHERE `option_name` = 'wpdm_social_share_minimum_share_count'

WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
UPDATE `sw_options` SET `option_value` = '0' WHERE `option_name` = 'wpdm_social_share_saved'

WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_transient_2__9b7a51e2f4b74108a3824eb60863f798'

WordPress database error: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_transient_timeout_2__9b7a51e2f4b74108a3824eb60863f798'

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_site_transient_wp_theme_files_patterns-4d7c21f3fe978014dd2a9bf1628a4116'

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_site_transient_timeout_wp_theme_files_patterns-4d7c21f3fe978014dd2a9bf1628a4116'

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_site_transient_timeout_wp_theme_files_patterns-4d7c21f3fe978014dd2a9bf1628a4116', '1792191260', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_site_transient_wp_theme_files_patterns-4d7c21f3fe978014dd2a9bf1628a4116', 'a:2:{s:7:\"version\";s:1:\"1\";s:8:\"patterns\";a:0:{}}', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_transient_sib_push_prepare_d41d8cd98f00b204e9800998ecf8427e'

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
DELETE FROM `sw_options` WHERE `option_name` = '_transient_timeout_sib_push_prepare_d41d8cd98f00b204e9800998ecf8427e'

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_timeout_sib_push_prepare_d41d8cd98f00b204e9800998ecf8427e', '1792275860', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_sib_push_prepare_d41d8cd98f00b204e9800998ecf8427e', 'prepared', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Patrycja Ostrowska – Portal o Integracji Sensorycznej dla terapeutów i rodziców https://integracjasensoryczna.info Wyjątkowe miejsce w internecie dla terapeutów zaburzeń Integracji Sensorycznej, jak również dla rodziców szukających porad i pomocy w wychowywaniu swoich maluchów. Thu, 15 Oct 2026 19:53:27 +0000 pl-PL hourly 1 Dziecko spokojne w przedszkolu a w szkole wybucha https://integracjasensoryczna.info/dziecko-spokojne-w-przedszkolu-a-w-domu-wybucha/ https://integracjasensoryczna.info/dziecko-spokojne-w-przedszkolu-a-w-domu-wybucha/#respond Mon, 12 Oct 2026 16:00:17 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=11883 W przedszkolu/ szkole jest spokojne a w domu wybucha – dlaczego dziecko rozładowuje napięcie po powrocie?

Kiedy rodzic przychodzi do gabinetu i słyszę, że „ Moje dziecko w przedszkolu jest naprawdę grzeczne. Panie mówią, że świetnie sobie radzi a jak tylko wracamy do domu, zaczyna się awantura o wszystko. W szkole cały dzień jest spokojne, a w domu krzyczy, płacze i nie chce niczego.Tam potrafi się zachować, a przy mnie nagle nie potrafi”. Rodzicu czy to brzmi Ci to znajomo? Pamiętaj, że to nie musi oznaczać, że Twoje dziecko jest rozpieszczone, manipuluje albo specjalnie „wyżywa się” na Tobie. Czasami jest wręcz przeciwnie. Dom jest miejscem, w którym dziecko czuje się na tyle bezpiecznie, że wreszcie może odpuścić. Przez cały dzień trzeba było słuchać, czekać, siedzieć, dostosowywać się, dzielić przestrzeń z innymi, kontrolować emocje, reagować na polecenia i przetwarzać mnóstwo bodźców. hałas, ruch, światło, dotyk, zapachy, tłum, zmiany aktywności. Do tego dochodzi cała społeczna robota: „Poczekaj”, „Teraz twoja kolej”, „Nie przerywaj”, „Usiądź”, „Chodź z grupą,. „Nie krzycz”. Jedno dziecko przejdzie przez to bez większego wysiłku a dla innego to ogromna praca. I kiedy wraca do domu, jego bateria może być już na czerwonym polu. Wtedy wystarczy naprawdę niewiele. Kanapka pokrojona nie tak, skarpetka uwiera, brat usiadł za blisko, Mama mówi: „Chodź, umyjemy ręce” I… BUM z aniołka  przeradza się w Diabełka tasmańskiego rodem z kreskówki. Łzy. Krzyk. Złość. Rzucanie się na podłogę albo przeciwnie to dziecko nagle dostaje 200% energii: biega, skacze, turla się po kanapie, wspina, zaczepia rodzeństwo i wygląda tak, jakby właśnie wróciło z drzemki, a nie z sześciu godzin przedszkola.

Co się właściwie dzieje?

Dziecko przez cały dzień korzysta z ogromnej ilości zasobów: uwagi, hamowania impulsów, elastyczności, komunikacji, radzenia sobie z frustracją i przetwarzania bodźców. Może więc naprawdę świetnie radzić sobie w przedszkolu, a jednocześnie być po nim kompletnie wyczerpane.

W literaturze parentingowej można spotkać określenie after-school restraint collapse opisujące sytuację, gdy dziecko długo utrzymuje kontrolę w środowisku szkolnym, a po powrocie do bezpiecznego miejsca puszcza swoje hamulce. I dlatego zamiast: „Dlaczego on zachowuje się tak tylko przy mnie?” czasami warto pomyśleć: „Co kosztowało go dzisiaj tak dużo energii i czego teraz potrzebuje?” To naprawdę zmienia perspektywę.

A co z sensoryką?

Przez cały dzień mózg odbiera mnóstwo informacji : z oczu, uszu, skóry, mięśni, stawów i układu równowagi. Dla jednego dziecka hałas w sali jest tłem. Dla innego każde przesunięcie krzesła jest kolejną informacją, którą musi przetworzyć. Jedno dziecko uwielbia skakanie i wspinanie. Inne po kilku minutach ma już dość. Dlatego dziecko po powrocie może szukać ruchu, docisku, ciszy, bliskości albo wręcz przeciwnie przestrzeni i samotności. Ważne: nie każdy wybuch jestproblemem sensorycznym. Czasami dziecko jest po prostu głodne, albo zmęczone, może miało trudny dzień lub pokłóciło się z kolegą czy na przykład przez sześć godzin było „na wysokich obrotach”. Nie musimy wszystkiego od razu nazywać „problemem z integracją sensoryczną”.

Najpierw obserwujemy dziecko. Potem szukamy rozwiązania.

10 strategii na „wulkan po przedszkolu”

Rodzicu nie musisz urządzać w domu sali terapeutycznej dla szkraba. Nie potrzebujesz dziesięciu specjalistycznych sprzętów. Czasami naprawdę wystarczy 10-20 minut dobrze dobranej zabawy, zanim przejdziecie do kolacji, kąpieli i całej reszty. Wypróbuj i zobacz, co działa właśnie na Twoje dziecko.

1. Kanapka z poduszek

Dziecko kładzie się między dwoma dużymi poduszkami albo materacami, a Ty robisz delikatną „kanapkę”. Możesz powiedzieć: „Uwaga, robimy wielką kanapkę! Ser już jest, teraz dokładamy naleśnika!” Możecie też mocno przytulić dziecko, jeśli lubi taki rodzaj dotyku. Ważne: dziecko ma móc w każdej chwili powiedzieć „stop”!

2. Przepychanki

Nie trzeba kupować niczego. Stań naprzeciwko dziecka i zróbcie zabawę: „Kto przepchnie mamę do ściany?” , znana zabawa z mojego dzieciństwa SŁUP SOLI. Możecie pchać poduszkę, materac albo siebie nawzajem w bezpieczny sposób. Duże partie mięśni pracują, dziecko dostaje dużo informacji z ciała, a przy okazji… można się po prostu świetnie powygłupiać.

3. Tor przeszkód

Poduszka – przejście pod krzesłem – skok na materac – czołganie – przeniesienie misia – rzut piłką. Nie musi być idealnie. Ma być ruch. Możesz nawet powiedzieć: „Masz 5 minut, żeby pokonać tor super szkraba!” Dziecko dostaje konkretny cel i możliwość wykorzystania całego ciała.

4. Turlanie i rolowanie

Na dywanie albo materacu. Turlamy się jak naleśniki. Można też zawinąć dziecko w koc jak „burrito” lub jeśli dziecko tego chce i może swobodnie się wydostać albo zrobić zabawę: „Turlamy się po skarpetki!” „Turlamy się jak krokodyl!” Czasami zwykłe turlanie daje dziecku dokładnie to, czego potrzebuje jego ciało.

5. Ciężka robota

To mój ulubiony sposób na dzieci, które wracają do domu i wyglądają, jakby były Tygryskami z Kubusia Puchatka. Zamiast mówić i prosić: „Przestań biegać!” spróbuj: „Chodź, potrzebuję twojej pomocy”. Przenoszenie poduszek, pchanie kosza z praniem, noszenie książek, budowanie fortu, przesuwanie lekkiego pudełka, zbieranie zabawek do dużego kosza. Czyli coś, co angażuje większe partie mięśni. Dziecko „pracuje”, ale tak naprawdę dostaje świetną okazję do ruchowego rozładowania napięcia. A przy tym jest zaangażowane w pomoc w domu.

6. Zabawa z wodą

Woda potrafi być świetnym elementem wieczornego wyciszenia, szczególnie jeśli Twoje dziecko ją lubi. Może to być: nalewanie wody do kubeczków, przelewanie, kąpiel z zabawkami, mycie samochodów, zabawa gąbką, laboratorium z miską i kilkoma pojemnikami. Nie musi być długa.

Czasami 10 minut spokojnego przelewania wody robi więcej niż kolejne: „Uspokój się”.

7. Masażyk „pizza”

Dziecko leży na brzuchu, a Ty „robisz pizzę” na plecach. Najpierw: wałkujemy ciasto, potem: sypiemy ser, kładziemy pomidory, wkładamy pizzę do pieca. Możesz delikatnie uciskać dłonią, głaskać albo „rysować” palcem. Ale oczywiście tylko wtedy, kiedy dziecko lubi taki dotyk.

8. Zabawa w zwierzęta

„Pokaż, jak chodzi niedźwiedź”/ „A teraz żaba”/ „A teraz rak”/ „A teraz wąż”/ „A teraz wielki słoń!” /Czołganie, chodzenie na czworakach, skakanie, pełzanie, przysiady. To świetna zabawa i jednocześnie sposób na zaangażowanie całego ciała.

9. „Naleśnik” plus spokojny oddech

Kładziecie się na podłodze.Przykrywacie dziecko kocem.I robicie zabawę: „Naleśnik odpoczywa po wielkim dniu”. Możecie razem dmuchać na wyimaginowaną świeczkę. Wąchać „gorącą czekoladę” i dmuchać, żeby ją ostudzić. Robić bardzo powolne ruchy, zabawa w żółwie. To dobry moment na przejście z intensywnego ruchu do wyciszenia.

10. „Nic nie musimy”I to może być najważniejsza strategia. Czasami dziecko nie potrzebuje kolejnej aktywności.

Potrzebuje zejścia z obrotów. przekąska/woda/koc/kanapa/cisza/przytulenie, oczywiście jeśli chce. Książka/ kilka minut blisko rodzica. Pamiętaj, że ile szkrabów tyle reakcji. I to jest bardzo ważne. Jedno po przedszkolu będzie potrzebowało: ruchu, drugie bliskości, trzecie ciszy, czwarte wody, a piąte po prostu świętego spokoju. Dlatego nie szukaj jednej „najlepszej” aktywności sensorycznej.

Obserwuj reakcję dziecka. Jeżeli po danej zabawie jest spokojniejsze, łatwiej przechodzi do kolejnej czynności i szybciej wraca do równowagi to prawdopodobnie znalazłeś coś, co mu służy. Jeżeli po intensywnym kręceniu jest jeszcze bardziej pobudzone to znak, że akurat tego nie potrzebuje. Nie chodzi o to, żeby dziecko „zmęczyć”. Chodzi o to, żeby pomóc mu wrócić do równowagi. A co z granicami? To, że dziecko jest przeciążone, nie oznacza, że wszystko jest dozwolone. Możesz jednocześnie powiedzieć: „Widzę, że jesteś wściekły. Możesz się złościć. Nie pozwolę ci mnie uderzyć” albo „Widzę, że potrzebujesz dużo ruchu. Możemy skakać na materacu, ale nie po kanapie”. Emocja tak. Krzywdzenie innych kategoryczne nie. Granica może być spokojna i jednocześnie bardzo wyraźna.

I tak na sam koniec, rodzic też ma swoją baterię. Bo czasami dziecko wraca do domu jako wulkan… a rodzic ma już tylko 3% baterii. I to też jest OK. Nie musisz co dzień przez cały wieczór regulować dziecka, organizować zabaw i być chodzącym terapeutą. Czasami najlepszą rzeczą jest „Widzę, że jest ci trudno. Ja też jestem dziś zmęczona. Usiądźmy razem”. Regulacja dziecka nie powinna oznaczać całkowitego wyczerpania rodzica. Zadbajmy o siebie nawzajem.

 

Bibliografia:

  1.  Ayres, A. J. (2015). Dziecko a integracja sensoryczna. Gdańsk: Harmonia Universalis.
  2. Borkowska, M., Wagh, K. (2010). Integracja sensoryczna na co dzień. Warszawa: PZWL.
  3. Obserwacje z własnej praktyki zawodowej
]]>
https://integracjasensoryczna.info/dziecko-spokojne-w-przedszkolu-a-w-domu-wybucha/feed/ 0
Poranna i popołudniowa rutyna. Jak wspierać dziecko sensorycznie także wtedy, kiedy coś jest dla niego naprawdę trudne? https://integracjasensoryczna.info/poranna-i-popoludniowa-rutyna-jak-wspierac-dziecko-sensorycznie-takze-wtedy-kiedy-cos-jest-dla-niego-naprawde-trudne/ https://integracjasensoryczna.info/poranna-i-popoludniowa-rutyna-jak-wspierac-dziecko-sensorycznie-takze-wtedy-kiedy-cos-jest-dla-niego-naprawde-trudne/#respond Wed, 16 Sep 2026 05:03:22 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=9932

Są takie poranki, kiedy wszystko dzieje się naraz. Jedno dziecko nie może znaleźć skarpetki, drugie właśnie odkryło, że ta bluzka „gryzie”, a rodzic patrzy na zegarek i zastanawia się, czy da się teleportować do przedszkola.

I właśnie w takich momentach łatwo pomyśleć: „Muszę go jakoś ominąć przez tę trudność, żebyśmy tylko wyszli z domu”. Tyle że nie zawsze o to chodzi. Jeśli szkrab ma trudność z ubraniem, hałasem, myciem zębów, przejściem od zabawy do wyjścia czy porannym rozruchem, warto nie udawać, że tej trudności nie ma. Lepiej pomóc dziecku przejść przez nią w sposób, który jego układ nerwowy jest w stanie udźwignąć.

To właśnie jest dla mnie najważniejsza zmiana w myśleniu o sensorycznym wspieraniu dziecka: nie chodzi o „zrobić kilka ćwiczeń i problem zniknie”. Chodzi o połączenie dziecka, zadania i środowiska.

Czasem zmieniamy sposób wykonania czynności, czasem przygotowujemy ciało do zadania, czasem zmniejszamy jeden konkretny bodziec, a czasem dajemy dziecku trochę więcej czasu i wyboru.

Poniżej znajdziesz więc nie tylko „co zrobić”, ale też po co, przy jakiej trudności może to pomóc i z czego można zrobić daną zabawę w zwykłym domu.

 

PORANEK: nie omijamy trudności, tylko pomagamy dziecku przez nią przejść

Dobrze jest mieć stałą kolejność: pobudka – toaleta – ubranie – śniadanie – zęby – plecak – buty – wyjście.

Ale stała rutyna nie oznacza, że każdy szkrab ma zrobić wszystko dokładnie tak samo. Jeśli wiemy, że jakaś część poranka jest trudna, możemy przygotować dziecko właśnie do niej.

1. „Misja: obudź ciało” – dla dziecka, które rano jest wolne, senne albo trudno mu ruszyć z miejsca

Domowe rzeczy: poduszki, koc, krzesło, pluszaki.

Zrób z nich mini trasę: przejdź po poduszkach, przeczołgaj się pod kocem zawieszonym między krzesłami, przenieś pluszaka do „bazy”. To mogą być 2–3 minuty, nie pół godziny.

Dlaczego? Dziecko dostaje okazję do ruchu i pracy całego ciała przed czynnością, która wymaga więcej organizacji. Nie chodzi o zmęczenie. Chodzi o przygotowanie do działania.

2. „Fabryka ubrań” – gdy metki, szwy, skarpetki albo faktura materiału naprawdę przeszkadzają

Tu nie mówimy: „Musisz się przyzwyczaić”. Najpierw sprawdzamy, co konkretnie jest problemem.

Metka? Wytnijmy ją. Skarpetka? Spróbujmy innego modelu. Szorstki materiał? Wybierzmy miększy.

A potem zróbmy z ubierania zabawę: dziecko losuje z dwóch zaakceptowanych zestawów „strój na dziś”.

Domowy gadżet: pudełko lub koszyk z 2–3 ubraniami, które dziecko toleruje. Dzięki temu wybór jest prawdziwy, ale nadal ograniczony.

3. „Szczotka do zębów ma misję” – gdy mycie zębów jest sensorycznie trudne

Jeśli dziecko nie toleruje szczotkowania, nie zaczynamy od siłowego „musimy”. Można rozbić zadanie na małe kroki: najpierw dziecko samo dotyka szczoteczką warg, potem policzka, a następnie jednego zęba.

Możecie użyć minutnika kuchennego albo piosenki jako przewidywalnego końca.

Domowy gadżet: kubek jako „stacja płukania”, mała kartka z narysowanymi czterema etapami: pasta – góra – dół – płukanie.

Jeśli trudność jest duża i utrzymująca się, warto skonsultować higienę jamy ustnej i sposób szczotkowania ze specjalistą.

4. „Kurier śniadaniowy” – gdy dziecko potrzebuje ruchu, ale poranek ucieka

Zamiast dodatkowego ćwiczenia wciśniętego w plan dnia wykorzystajmy to, co i tak trzeba zrobić.

Dziecko dostarcza serwetki, łyżki, kubki albo swoją butelkę do stołu. Potem zanosi pusty kubek do zlewu.

Domowe rzeczy: wszystko, co jest lekkie i bezpieczne.

To przykład aktywności celowej – ruch jest częścią prawdziwej czynności, a nie obowiązkową „sensoryczną rundą”. Takie podejście dobrze pasuje do współczesnych zaleceń terapii zajęciowej.

5. „Światła drogowe” – gdy największym problemem jest przechodzenie z jednej czynności do drugiej

Na czerwonej kartce napisz albo narysuj: „STOP – kończymy”. Na żółtej: „JESZCZE 2 MINUTY”. Na zielonej: „START – ubieramy się”.

Możesz użyć zwykłych kartek z bloku.

Dziecko dostaje sygnał wcześniej, zamiast nagłego: „Koniec zabawy, wychodzimy!”. To szczególnie pomocne wtedy, gdy samo przełączanie uwagi jest dla niego trudne.

6. „Poczta zadań” – nowa zabawa dla szkraba, który gubi się w kilku poleceniach

Przygotuj cztery małe koperty albo karteczki. Na każdej narysuj jedno zadanie: ubierz bluzkę – zjedz śniadanie – umyj zęby – załóż buty.

Dziecko otwiera tylko jedną „wiadomość” naraz.

Domowe rzeczy: stare koperty, kartki, naklejki, mazaki. Jeśli dziecko nie czyta, wystarczą obrazki.

To zewnętrzna pomoc dla dziecka, któremu trudno utrzymać w głowie całą sekwencję.

7. „Poranny detektyw” – gdy potrzebujemy pobudzić uwagę bez nakręcania

Przed wyjściem daj dziecku jedno zadanie: znaleźć w domu trzy rzeczy w określonym kolorze, sprawdzić, czy plecak ma bidon, albo odnaleźć „tajną kartkę” przy drzwiach.

Domowe rzeczy: karteczki samoprzylepne, kredki, spinacze.

Zadanie ma być krótkie i zakończone sukcesem.

8. „Most do łazienki” – gdy dziecko nie chce przejść do kolejnego pomieszczenia

Rozłóż 4–5 poduszek albo ręczników jako „kamienie”. Dziecko przechodzi po nich do łazienki.

Jeśli ruch dodatkowo je pobudza, zamiast skakania zróbcie wersję „żółw”: wolne, ciężkie kroki.

To ważne: ta sama zabawa może mieć różne tempo. Nie każda aktywność ruchowa ma być szybka.

 

A CO, JEŚLI DZIECKO MA KONKRETNĄ TRUDNOŚĆ?

Wrażliwość na dźwięki

Nie próbujmy „przełamać” jej hałasem. Wyłącz telewizor w tle, nie prowadź kilku rozmów jednocześnie, uprzedź dziecko o suszarce albo blenderze.

Jeśli używa ochronników słuchu, traktuj je jako narzędzie wspierające, a nie sposób na odcięcie dziecka od całego świata.

Wrażliwość na dotyk

Szukaj konkretnego wyzwalacza. Metka, materiał, mokre ręce, mycie twarzy, czesanie?

Im dokładniej nazwiesz problem, tym łatwiej coś zmienić. Nie chodzi o omijanie całej czynności, tylko o takie jej przygotowanie, żeby dziecko mogło stopniowo w niej uczestniczyć.

Duża potrzeba ruchu

Włącz ruch w codzienne obowiązki: przenieś, popchnij, zanieś, przejdź, schyl się.

Jeśli po szybkich skokach dziecko robi się jeszcze bardziej pobudzone, zwolnij tempo.

Trudność z planowaniem i kolejnością

Zamiast powtarzać dziesięć razy „ubierz się”, rozbij zadanie na jeden krok. „Najpierw skarpetki”. Potem: „Teraz spodnie”.

Możesz użyć obrazków, karteczek albo przedmiotów jako podpowiedzi.

WYJŚCIE Z DOMU: 5 ZABAW Z RZECZY, KTÓRE JUŻ MASZ

  • Walizka misji: mały plecak lub torba. Dziecko pakuje do niej trzy rzeczy potrzebne na wyjście. Potem samo niesie swoją „misję”.

  • Taśmowa ścieżka: kawałki papierowej taśmy malarskiej na podłodze tworzą linię do drzwi. Idziemy po niej jak po moście.

  • Klucz do wyjścia: kartonik z narysowanymi symbolami: buty, kurtka, plecak. Dziecko sprawdza po kolei, czy „odblokowało” każdy punkt.

  • Przedmiot ratunkowy: mała chusteczka, gniotek z balonika i mąki lub ulubiony mały przedmiot może być elementem przejścia – jeśli dziecko faktycznie korzysta z niego do regulacji.

  • Drzwi jako meta: po wykonaniu ostatniego kroku dziecko samo naciska klamkę albo otwiera drzwi, jeśli jest to bezpieczne. Zakończenie rutyny staje się przewidywalne.

 

PO PRZEDSZKOLU: nie zawsze trzeba od razu „naprawiać” zachowanie

Po przedszkolu dziecko może być zmęczone, pobudzone, ciche albo bardzo potrzebować ruchu. Najpierw sprawdźmy, czego potrzebuje.

Czasem najlepszym wsparciem będzie spacer bez pytań. Czasem niesienie plecaka. Czasem pięć minut na kanapie.

5 pomysłów

  • Spacer bez rozmowy: „Nie musisz teraz opowiadać. Jestem obok”.

  • Domowa dostawa: dziecko zanosi plecak, butelkę i kurtkę na miejsce.

  • Tor z kartonów: pudełko po paczce jako tunel, poduszki jako wyspy, taśma jako linia.

  • Praca z rękami: ugniatanie ciasta, przesypywanie suchego ryżu do pojemników lub pomoc w prostym gotowaniu – jeśli dziecko lubi takie faktury i jest to bezpieczne.

  • Baza odpoczynku: koc, poduszka, książka, woda. Bez obowiązku „korzystania z kącika”.

 

WIECZÓR: przygotowanie do snu zamiast kolejnego „programu sensorycznego”

Wieczorem zwykle sprawdza się przewidywalność: kolacja – spokojna zabawa – higiena – piżama – zęby – książka – sen.

Jeśli konkretne dziecko ma trudność z którymś elementem, pracujemy właśnie nad nim, zamiast dorzucać kolejne atrakcje.

5 spokojnych pomysłów z domu

  • Latarka opowiada bajkę: przy przygaszonym świetle rodzic robi na ścianie cienie dłoni i opowiada krótką historię.

  • Ścieżka piżamowa: ubrania ułożone w kolejności na łóżku – dziecko wie, co zakłada po kolei.

  • Polowanie na trzy spokojne rzeczy: przed snem znajdujemy trzy rzeczy, które są miękkie, ciche albo przyjemne w dotyku.

  • Butelka „śnieżna”: zamknięta butelka z wodą i brokatem może być spokojnym elementem obserwacji, jeśli dziecko lubi wizualne bodźce. Nie zostawiamy jej do zabawy bez nadzoru u małych dzieci.

  • Mapa dnia: trzy rzeczy z dzisiaj i jedna rzecz na jutro. Krótko, bez przesłuchiwania.

Najważniejsze: zabawa ma wspierać udział w życiu, a nie zastępować życie

To chyba najważniejsza rzecz, którą warto wynieść z całego tematu.

Jeśli dziecko ma trudność z ubraniem, to wspieramy ubieranie. Jeśli trudno mu wyjść z domu, to wspieramy przejście do wyjścia. Jeśli po przedszkolu jest przeciążone, to pomagamy przejść do odpoczynku.

Nie musimy tworzyć osobnego „sensorycznego świata” obok codzienności.

Zamiast: „Musimy zrobić ćwiczenia sensoryczne przed ubraniem”, możemy pomyśleć: „Co pomoże temu konkretnemu szkrabowi łatwiej założyć ubranie?”.

Czasem będzie to ruch. Czasem obrazek. Czasem wybór między dwiema bluzkami. Czasem cichsza łazienka. A czasem po prostu dorosły, który nie mówi piąty raz „szybciej”, tylko spokojnie pomaga zrobić następny krok.

I właśnie takie małe zmiany często są najbardziej użyteczne, bo dzieją się tam, gdzie dziecko naprawdę żyje: przy łazience, przy szafie, przy drzwiach, w kuchni i po powrocie z przedszkola.

]]>
https://integracjasensoryczna.info/poranna-i-popoludniowa-rutyna-jak-wspierac-dziecko-sensorycznie-takze-wtedy-kiedy-cos-jest-dla-niego-naprawde-trudne/feed/ 0
Powrót do przedszkola bez presji. Jak przygotować dziecko na zmianę rytmu, większą ilość bodźców i codzienną rutynę? https://integracjasensoryczna.info/powrot-do-przedszkola-bez-presji-jak-przygotowac-dziecko-na-zmiane-rytmu-wieksza-ilosc-bodzcow-i-codzienna-rutyne/ https://integracjasensoryczna.info/powrot-do-przedszkola-bez-presji-jak-przygotowac-dziecko-na-zmiane-rytmu-wieksza-ilosc-bodzcow-i-codzienna-rutyne/#respond Mon, 24 Aug 2026 14:00:46 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=9302 Wakacje mają swoje prawa. 

Późniejsze śniadania, spontaniczne wyjścia, zasypianie wtedy, kiedy wszyscy są już naprawdę zmęczeni, dużo ruchu, dużo słońca, wyjazdy, goście, lody zamiast obiadu i pytanie: „A jaki dziś jest dzień?”. A potem nagle pojawia się wrzesień. Budzik. Ubieranie. Śniadanie. Buty. Plecak. Przedszkole. Rozstanie. Nowe zasady. Grupa dzieci. Hałas. Polecenia dorosłych. Siedzenie przy stoliku. Czekanie na swoją kolej. Zmiana aktywności. Czyli całkiem sporo jak na małego człowieka. 

 

Najpierw najważniejsze: z dzieckiem naprawdę nie dzieje się nic złego 

Jeżeli po wakacjach dziecko przez kilka dni trudniej wstaje, jest bardziej płaczliwe, szybciej się złości, nie chce się ubierać, mocniej reaguje na hałas, po powrocie z przedszkola „wybucha”, chce być częściej na rękach albo jest wyjątkowo zmęczone  to nie musi oznaczać, że „nie radzi sobie z przedszkolem”. Zmiana rytmu jest dla dziecka zmianą. A zmiana wymaga adaptacji. 

Dorosły może zaplanować wcześniejsze pójście spać i przygotować się psychicznie na powrót do pracy. Dziecko nie zawsze ma jeszcze tak rozwiniętą samoregulację, planowanie i elastyczność. 

Umiejętności wykonawcze  takie jak hamowanie impulsu, utrzymywanie uwagi, przełączanie się między zadaniami, pamiętanie instrukcji czy planowanie  rozwijają się przez całe dzieciństwo. Można potraktować je trochę jak „system kontroli lotów” mózgu. Dziecko stopniowo uczy się zarządzać tym, co dzieje się w danym momencie. Zamiast: „Jak nauczyć dziecko zachowywać się jak przedszkolak?” spróbujmy zapytać: „Jak mogę mu pomóc, żeby jego organizm łatwiej poradził sobie z tym, czego będziemy od niego oczekiwać?” 

Dziecko nie zawsze może po prostu usłyszeć „uspokój się”, „skoncentruj się” albo „przestań biegać” i natychmiast wykonać polecenie. Samoregulacja jest umiejętnością, która rozwija się w relacji z dorosłym, przez doświadczenia, zabawę, powtarzalność i stopniowo coraz trudniejsze sytuacje. Dlatego zabawa w „czerwone światło, zielone światło” może być czymś znacznie więcej niż zabawą. Dziecko biegnie, słyszy sygnał, zatrzymuje ciało, czeka i ponownie rusza. Przy okazji ćwiczy uwagę, hamowanie reakcji, pamięć zasad, kontrolę ruchu i czekanie.  I właśnie takie zabawy lubię najbardziej. Bo dziecko nie musi wiedzieć, że właśnie ćwiczy. Ono ma się po prostu dobrze bawić. 

 

A co z integracją sensoryczną? 

O układzie sensorycznym mówi się dziś bardzo dużo, ale warto trochę uporządkować temat. Nasz układ nerwowy cały czas odbiera informacje z ciała i otoczenia: z wzroku, słuchu, dotyku, układu przedsionkowego, propriocepcji oraz wnętrza ciała. Mózg musi te informacje odebrać, połączyć, zinterpretować i odpowiednio na nie zareagować. Dlatego dziecko, które przez dwie godziny biegało po plaży, skakało, wspinało się i turlało, może po powrocie potrzebować innego rodzaju aktywności niż dziecko, które pół dnia spędziło w samochodzie. Nie dlatego, że istnieje magiczny „przycisk sensoryczny”. Po prostu ciało i mózg miały inne doświadczenia ruchowe i inną historię pobudzenia. 

 

Propriocepcja – dlaczego czasami warto dać dziecku „ciężką robotę”? 

Propriocepcja to w dużym uproszczeniu informacje, które mózg otrzymuje z mięśni i stawów o tym, co robi nasze ciało. Dzięki niej możemy w pewnym stopniu wiedzieć, gdzie znajduje się nasze ciało, nawet bez patrzenia na nie. Kiedy dziecko pcha, ciągnie, przenosi, wspina się, czołga, skacze, podpiera się albo przesuwa cięższy przedmiot, jego ciało otrzymuje dużo informacji związanych z ruchem i obciążeniem. Zamiast więc zawsze mówić: „Nie biegaj!”, czasami można powiedzieć: „Chodź, zobaczymy, czy dasz radę przepchnąć to pudełko do tamtej ściany.” Nie walczymy z potrzebą ruchu. Nadajemy jej kierunek. I bardzo ważne: „ciężka praca” nie oznacza zmęczenia dziecka do odcięcia. Nie chodzi o to, żeby wybiegać je tak, aby nie miało już siły protestować.  Chodzi o sensowną aktywność ruchową dopasowaną do dziecka. Jedno dziecko po kilku minutach pchania pudełka przejdzie spokojniej do kolejnej aktywności, a inne może dostać jeszcze większego „powera”. I to jest w porządku. Nie istnieje jedna uniwersalna zabawa, która „wyciszy każde dziecko”. 

 

Ruch, koncentracja i funkcje wykonawcze 

Coraz więcej badań pokazuje związki między aktywnością fizyczną a funkcjami wykonawczymi dzieci. Szczególnie ciekawe są aktywności, które łączą ruch z myśleniem: reagowaniem, zapamiętywaniem zasad, podejmowaniem decyzji czy hamowaniem reakcji. Nie oznacza to: „Zrób dziecku 10 minut ćwiczeń i będzie się koncentrowało cały dzień”. Zamiast „Skacz!” możemy powiedzieć: „Skocz, kiedy zobaczysz czerwony kolor”. A jeszcze lepiej: „Czerwony – skok. Niebieski -przysiad. Zielony – zamroź się”. I nagle zwykła zabawa angażuje znacznie więcej niż same nogi. 

 

Motoryka mała zaczyna się… od całego ciała 

I tutaj dochodzimy do tematu, który jest szczególnie ważny przed przedszkolem, a później jeszcze bardziej widoczny w szkole. Bo kiedy myślimy o przygotowaniu dziecka do siedzenia przy stoliku, rysowania, wycinania, lepienia, zapinania guzików czy później pisania, często od razu myślimy: „Musimy ćwiczyć rękę.” Oczywiście  sprawność dłoni i palców jest ważna. Ale ręka nie pracuje w próżni. Żeby dziecko mogło sprawnie wykonywać precyzyjne ruchy dłonią, potrzebuje odpowiedniej stabilizacji całego ciała. Dlatego tak ważna jest obręcz barkowa, stabilizacja tułowia, mięśnie brzucha i pleców, koordynacja oraz ogólna sprawność ruchowa. Można powiedzieć, że zanim poprosimy rękę o precyzję, dobrze jest dać jej stabilną bazę. Jeżeli dziecko siedzi przy stoliku i jego ciało cały czas „szuka pozycji”, podpiera się, zsuwa z krzesła, opiera głowę na ręce albo szybko się męczy, to trudno oczekiwać, że będzie długo i komfortowo wykonywać precyzyjne zadania ręką. Motoryki małej nie warto odrywać od motoryki dużej. To nie są dwa osobne światy. 

 

Obręcz barkowa, core i plecy po co nam to wszystko? 

Codzienne zabawy ruchowe mogą być świetnym sposobem na wspieranie tych obszarów. Czworakowanie. Wspinanie. Podciąganie się. Przenoszenie przedmiotów. Pchanie i ciągnięcie. Zabawy w podporach. Tory przeszkód. Chodzenie jak niedźwiedź, rak czy krab. Przepychanie poduszki. Budowanie bazy z koców. Czołganie się pod krzesłami. To nie musi wyglądać jak „ćwiczenia”. To może być po prostu zabawa. A przy okazji dziecko pracuje nad siłą i stabilizacją obręczy barkowej, tułowia, mięśni brzucha i pleców, koordynacją oraz planowaniem ruchu. I właśnie dlatego sama jestem ogromną zwolenniczką podejścia holistycznego. 

Nie przepadam za myśleniem: „Teraz ćwiczymy propriocepcję. Teraz ćwiczymy równowagę. Teraz ćwiczymy rękę. Teraz ćwiczymy koncentrację. A teraz proszę bardzo  przerwa. ” Dużo bardziej podoba mi się pomysł: jedna zabawa, a przy okazji pracujemy nad kilkoma rzeczami. 

Dziecko pcha ciężkie pudełko – pracuje ciało i propriocepcja. Potem przechodzi po poduszkach – dochodzi równowaga i planowanie ruchu. Po drodze musi złapać woreczek i wrzucić go do celu – mamy koordynację oko–ręka. Następnie przyczepia klamerki albo układa coś małymi elementami – dokładamy motorykę małą. A jeśli cała zabawa ma określone zasady, dochodzi jeszcze słuchanie, pamięć, hamowanie reakcji i koncentracja. Jedna zabawa. Dużo pracy dla całego organizmu. 

 

Dlaczego lubię bawić się tak ze szkrabami na sali? 

Bo dziecko nie potrzebuje dwudziestu osobnych ćwiczeń. Potrzebuje dobrego pomysłu na zabawę. Dlatego w filmiku dołączonym do tego artykułu znajdziecie kilka propozycji właśnie takich aktywności. Nie są one „tylko na propriocepcję”. Nie są „tylko na brzuch”. Nie są „tylko na rękę”. Każda z nich angażuje kilka obszarów jednocześnie. I dokładnie tak lubię pracować ze szkrabami na sali. Ruch, zabawa, trochę kombinowania, trochę śmiechu i przy okazji całkiem sporo roboty dla ciała i mózgu. To samo można zrobić w domu. Nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu. Czasami wystarczą poduszki, koc, pudełko, woreczki, klamerki, piłka albo rzeczy, które już mamy pod ręką. I tutaj naprawdę warto wznieść się na wyżyny rodzicielskiej kreatywności. Kanapa może być górą. Poduszki mogą być kamieniami. Koc może być tunelem. Pudełko może być ciężkim ładunkiem. A przedpokój może na pięć minut zamienić się w tor przeszkód. Dziecko widzi zabawę. My widzimy milion możliwości. 

 

Dlaczego równowaga może być świetną zabawą przed przedszkolem? 

Równowaga to nie tylko stanie na jednej nodze. To ciągłe mikrodostosowywanie ciała. Mózg odbiera informacje z różnych układów i na ich podstawie organizuje ruch. Dlatego świetnie sprawdzają się „wyspy” z poduszek, ścieżki, przechodzenie przez przeszkody, zatrzymywanie się na sygnał, chodzenie jak zwierzęta i naśladowanie rodzica. Najciekawsze są zabawy, w których ruch spotyka się z myśleniem. 

Na przykład: „Kiedy powiem LAS – idziesz. Kiedy powiem MRÓZ – zamarzasz. Kiedy powiem OGIEŃ – kucasz”. 

Dziecko musi słuchać, zapamiętać regułę i zahamować automatyczną reakcję. Czyli znowu – jedna zabawa, kilka obszarów naraz. 

 

Wyciszenie nie zawsze oznacza „usiądź” 

Czasami dziecko jest tak pobudzone, że natychmiastowe unieruchomienie jest po prostu trudne. Dla części dzieci droga do spokoju może wyglądać raczej tak:
ruch → organizacja ruchu → zwolnienie → spokojna aktywność.
Możemy więc przejść od czołgania do układania, a potem do czytania. 

To nie trzy przypadkowe aktywności. To mała sekwencja przejścia między stanami aktywności. 

 

„Kanapka”, „żółw” i „nocny pociąg” 

Kanapka: dziecko leży między poduszkami jak „kanapka”. Jeśli lubi głęboki nacisk, można zastosować bardzo delikatny, akceptowany przez dziecko docisk. Jeśli nie lubi – nie robimy tego. Nie każda strategia pasuje każdemu dziecku. 

Żółw: dziecko wychodzi ze skorupy, a potem bardzo powoli do niej wraca. Stopniowo zwalniamy, aż „żółw zasypia”. 

Nocny pociąg: powolny ruch rąk połączony z opowieścią. Zamiast „weź głęboki wdech” mówimy: „Pociąg rusza…”. Dziecko podąża za historią. 

I znowu – nie chodzi o perfekcyjne wykonanie ćwiczenia. Chodzi o wspólną zabawę i stopniowe przechodzenie do spokojniejszej aktywności. 

 

Największym „hackiem” przed przedszkolem/szkołą jest… rutyna 

Nie perfekcyjna. Nie wojskowa. Nie taka, w której wszystko odbywa się co do minuty. Tylko przewidywalna.
Dzieci korzystają z tego, że świat ma pewien porządek:
najpierw śniadanie → potem ubieranie → potem buty → potem wyjście. 

Wieczorem:
kolacja → łazienka → piżama → książka → sen.
Nie chodzi o to, żeby życie zamienić w tabelkę. Chodzi o komunikat: „Wiem, co będzie dalej.” 

 

Nie czekaj do niedzieli wieczorem 

Jeśli przez całe wakacje dziecko zasypiało o 22:30, a przedszkole wymaga pobudki o 6:30, niedziela przed pierwszym dniem nie jest najlepszym momentem na: „Od dzisiaj śpimy o 20:00!”. Znacznie łagodniejsze jest stopniowe przesuwanie rytmu. Kilka–kilkanaście dni wcześniej można stopniowo przywracać wcześniejszą pobudkę, śniadanie, aktywność, kolację, spokojniejszy wieczór i wcześniejsze wyciszenie. Nie trzeba od razu odtwarzać całego dnia przedszkolnego. 

 

Sen – niedoceniany bohater całej historii 

Jeśli dziecko jest niewyspane, wszystko staje się trudniejsze: koncentracja, regulacja emocji, tolerowanie frustracji, elastyczność, poranne wstawanie i radzenie sobie z hałasem. Czasami zwykłe: „Załóż skarpetki” staje się konfliktem na miarę negocjacji pokojowych. Dlatego przed przedszkolem warto zacząć właśnie od podstaw: odpowiedniej ilości snu i przewidywalnego wieczoru. 

 

Nie próbuj przygotować dziecka do przedszkola poprzez ciągłe ćwiczenie 

Nie rób z ostatnich dni wakacji projektu pod tytułem: „Muszę przygotować dziecko do przedszkola”. Dziecko nie potrzebuje kolejnych godzin ćwiczeń. Potrzebuje doświadczeń, w których ruch, zasady, emocje i relacja spotykają się w naturalnej zabawie. Skok może stać się ćwiczeniem hamowania. Tor przeszkód – planowaniem ruchu. Zabawa w detektywa – pamięcią wzrokową. „Zamarzanie” – kontrolą impulsu. Budowanie drogi -planowaniem. A wspólne czytanie – treningiem uwagi. 

Dziecko po prostu się bawi. I właśnie w tym jest największa siła zabawy. 

 

PROSTY PLAN NA OSTATNIE 7–10 DNI WAKACJI 

RANO – RUCH
10–20 minut aktywności: spacer, plac zabaw, tor przeszkód, rower, skakanie, wspinanie albo zabawa w „misję”. Nie musi być idealnie. Liczy się regularna okazja do ruchu. 

W CIĄGU DNIA – ZABAWA Z ZASADĄ
Jedna zabawa wymagająca zapamiętania, czekania, reagowania, zatrzymywania ruchu albo zmiany reguły. Na przykład: „Simon mówi”, „czerwone–zielone”, „tajny agent”, „złam kod”. 

WIECZOREM – PRZEJŚCIE DO SPOKOJU
Powtarzalny rytuał: kolacja → łazienka → piżama → książka → przytulenie → sen. 

Dziecko często najbardziej potrzebuje komunikatu: „Wiem, co będzie dalej.” 

 

Co robić pierwszego dnia przedszkola? 

Nie trzeba rano robić całego programu sensorycznego. Wystarczy ruch, jedzenie, spokojne tempo i przewidywalność. Można zrobić jedną krótką „misję”: przepchnąć poduszkę do drzwi, dostarczyć misia do plecaka albo zrobić dwa wielkie skoki i założyć buty. To ma być pomost, nie trening. 

 

Przygotuj dziecko również emocjonalnie 

Dziecko może mieć obawy: „A jeśli będę tęsknić?”, „A jeśli nie będę wiedzieć, gdzie jest moja sala?”. 

Nie trzeba tych obaw natychmiast naprawiać.
Można powiedzieć: „Możesz tęsknić za mną i jednocześnie dobrze bawić się w przedszkolu.” Albo: „Pierwszy dzień może być trochę dziwny. Nie musisz od razu wszystkiego lubić.” To naprawdę wystarczy. 

 

Na koniec: naprawdę nie musisz zrobić tego idealnie 

Jeżeli zapomnisz o ćwiczeniu – nic się nie stanie. 

Jeżeli dziecko nie chce robić toru przeszkód – nic się nie stanie. 

Jeżeli zamiast „sensorycznej zabawy” wybierzecie rower  świetnie!

Jeżeli zamiast 15 minut ćwiczeń będziecie przez pół godziny budować bazę z koców  też świetnie. 

Celem nie jest stworzenie dziecka, które będzie idealnie regulowane. 

Celem jest stworzenie mu warunków, w których łatwiej będzie mu się regulować. 

I dlatego właśnie zachęcam do patrzenia na zabawę szerzej. 

Nie tylko: „Co chcę dzisiaj poćwiczyć?” 

Ale: „Jak mogę się z nim pobawić tak, żeby przy okazji dostało trochę ruchu, popracowało całym ciałem, poćwiczyło koordynację, koncentrację i dobrze się przy tym bawiło?” To właśnie jest moje ulubione podejście do pracy ze szkrabami na sali.
Jedna zabawa. Wiele obszarów. Zero nudy.
A w filmiku dołączonym do artykułu znajdziecie kilka takich propozycji, które możecie spokojnie przenieść również do domu. 

 

 5 rzeczy do zapamiętania 

1. Najpierw ciało, potem wymagania. Ruch może być dobrym przygotowaniem do aktywności wymagającej uwagi. 

2. Motoryka mała potrzebuje dobrej bazy. Sprawna dłoń pracuje na stabilnym tułowiu i przy odpowiedniej pracy obręczy barkowej. 

3. Zabawa może być treningiem funkcji wykonawczych. Dziecko nie musi siedzieć przy stoliku, żeby ćwiczyć uwagę, pamięć roboczą czy hamowanie reakcji. 

4. Nie każde dziecko reguluje się tak samo. To, co jednemu pomaga zwolnić, drugiego może dodatkowo pobudzić. 

5. Rutyna jest potężniejsza, niż nam się wydaje. Przewidywalny rytm dnia, sen, posiłki, ruch i spokojne rytuały dają dziecku poczucie bezpieczeństwa. 

 

Najważniejsza myśl dla rodzica 

„Moje dziecko nie musi być gotowe na wszystko pierwszego dnia. Możemy wejść w tę zmianę krok po kroku.” Przygotowanie do przedszkola nie polega na tym, żeby nauczyć dziecko być „grzecznym”, siedzieć bez ruchu i radzić sobie ze wszystkim. Polega na tym, żeby pomóc mu coraz lepiej rozumieć swoje ciało, swoje emocje, swoje potrzeby i świat, który czasami jest naprawdę głośny, szybki i wymagający. A czasem najlepszym przygotowaniem do przedszkola jest po prostu: trochę pobiegać, trochę się pobawić, trochę poprzytulać, dobrze zjeść, dobrze się wyspać i wiedzieć, co wydarzy się jutro. I naprawdę  to już jest bardzo dużo. 

]]>
https://integracjasensoryczna.info/powrot-do-przedszkola-bez-presji-jak-przygotowac-dziecko-na-zmiane-rytmu-wieksza-ilosc-bodzcow-i-codzienna-rutyne/feed/ 0
Dotyk ma znaczenie. Jak wspierać rozwój dziecka poprzez stymulację dotykową w domu? https://integracjasensoryczna.info/dotyk-ma-znaczenie-jak-wspierac-rozwoj-dziecka-poprzez-stymulacje-dotykowa-w-domu/ https://integracjasensoryczna.info/dotyk-ma-znaczenie-jak-wspierac-rozwoj-dziecka-poprzez-stymulacje-dotykowa-w-domu/#respond Thu, 18 Jun 2026 13:05:08 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=8209 Integracja sensoryczna na co dzień - praktyczny przewodnik dla rodziców

Kiedy myślimy o rozwoju dziecka, najczęściej przychodzą nam do głowy pierwsze kroki, pierwsze słowa czy nauka czytania. Tymczasem fundament wielu tych umiejętności powstaje dużo wcześniej dzięki prawidłowemu odbieraniu i przetwarzaniu bodźców zmysłowych. Jednym z najważniejszych zmysłów, rozwijających się już w życiu płodowym, jest zmysł dotyku. To właśnie dzięki niemu dziecko poznaje świat, buduje poczucie bezpieczeństwa, rozwija świadomość własnego ciała, uczy się relacji społecznych, a nawet przygotowuje do nauki szkolnej. Coraz więcej rodziców słyszy o integracji sensorycznej (SI), jednak nadal wielu zastanawia się: czy moje dziecko potrzebuje dodatkowej stymulacji? Jak rozpoznać trudności? Co mogę robić w domu? Kiedy warto udać się do specjalisty?

W dalszej części artykułu przeczytasz:

Czym właściwie jest zmysł dotyku?

Dlaczego niektóre dzieci mają trudności z odbieraniem bodźców dotykowych?

Jakie trudności mogą wynikać z nieprawidłowego przetwarzania dotyku?

Na co powinien zwrócić uwagę nauczyciel?

Czy każde dziecko potrzebuje terapii integracji sensorycznej?

Do jakiego specjalisty się zgłosić?

Co rodzice mogą robić w domu? Najważniejsza zasada brzmi:

Dotyk a emocje - aspekt często pomijany

]]>
Integracja sensoryczna na co dzień – praktyczny przewodnik dla rodziców

Kiedy myślimy o rozwoju dziecka, najczęściej przychodzą nam do głowy pierwsze kroki, pierwsze słowa czy nauka czytania. Tymczasem fundament wielu tych umiejętności powstaje dużo wcześniej dzięki prawidłowemu odbieraniu i przetwarzaniu bodźców zmysłowych. Jednym z najważniejszych zmysłów, rozwijających się już w życiu płodowym, jest zmysł dotyku. To właśnie dzięki niemu dziecko poznaje świat, buduje poczucie bezpieczeństwa, rozwija świadomość własnego ciała, uczy się relacji społecznych, a nawet przygotowuje do nauki szkolnej. Coraz więcej rodziców słyszy o integracji sensorycznej (SI), jednak nadal wielu zastanawia się: czy moje dziecko potrzebuje dodatkowej stymulacji? Jak rozpoznać trudności? Co mogę robić w domu? Kiedy warto udać się do specjalisty?

 

Czym właściwie jest zmysł dotyku?

Dotyk to pierwszy rozwijający się zmysł człowieka. Już około 6- 8. tygodnia życia płodowego receptory dotykowe zaczynają reagować na bodźce.

System dotykowy dostarcza mózgowi informacji o:

  • temperaturze,
  • nacisku,
  • bólu,
  • fakturze,
  • kształcie przedmiotów,
  • ruchu po skórze,
  • położeniu poszczególnych części ciała.

Dzięki temu dziecko wie: gdzie zaczyna się i kończy jego ciało, czy coś jest miękkie czy twarde, czy ubranie jest wygodne, jak mocno trzymać kredkę, jak manipulować zabawką, jak bezpiecznie poruszać się w przestrzeni. Dotyk jest również silnie związany z emocjami. Przytulanie, głaskanie czy noszenie przez rodzica wpływają na rozwój więzi, poczucie bezpieczeństwa oraz regulację układu nerwowego.

 

Dlaczego niektóre dzieci mają trudności z odbieraniem bodźców dotykowych?

Współczesna wiedza z zakresu integracji sensorycznej pokazuje, że problem nie leży zazwyczaj w samym zmyśle, lecz w sposobie przetwarzania informacji przez układ nerwowy.

Możemy obserwować dwa główne typy trudności:

Nadwrażliwość dotykowa

Dziecko odbiera zwykłe bodźce jako zbyt intensywne lub nieprzyjemne.

Możesz zauważyć, że: nie lubi metek w ubraniach, protestuje podczas obcinania paznokci, nie chce chodzić boso, unika malowania palcami, nie toleruje niektórych materiałów, nie lubi mycia włosów, źle reaguje na przypadkowe dotknięcia innych dzieci, szybko się irytuje podczas zabaw sensorycznych.

Rodzice często słyszą wtedy: „On taki jest.”, „Jest bardzo wrażliwy.”„Przesadza.” Tymczasem dla dziecka dyskomfort jest całkowicie realny.

Podwrażliwość dotykowa

W tym przypadku dziecko potrzebuje silniejszych bodźców, aby je zauważyć.

Może: ciągle czegoś dotykać, ocierać się o meble, mocno ściskać innych, nie zauważać zabrudzeń na twarzy, mieć wysoki próg bólu, nie reagować na lekkie skaleczenia, preferować bardzo intensywne zabawy ruchowe.

Takie dzieci bywają określane jako „wiecznie rozbrykane”, lub „nieostrożne”, choć w rzeczywistości ich układ nerwowy poszukuje dodatkowych informacji sensorycznych.

 

Jakie trudności mogą wynikać z nieprawidłowego przetwarzania dotyku?

Problemy dotykowe nie dotyczą wyłącznie zabaw sensorycznych.

Mogą wpływać na:

Funkcjonowanie w domu

  • trudności przy ubieraniu,
  • niechęć do kąpieli,
  • problemy podczas mycia włosów,
  • obcinaniu paznokci,
  • wybiórczość pokarmową,
  • częste konflikty przy codziennych czynnościach.

Funkcjonowanie w przedszkolu

  • unikanie wspólnych zabaw,
  • niechęć do prac plastycznych,
  • trudności w siedzeniu przy stoliku,
  • konflikty wynikające z przypadkowego dotykania przez inne dzieci.

Funkcjonowanie w szkole

  • problemy grafomotoryczne,
  • niechęć do pisania,
  • szybkie męczenie dłoni,
  • trudności z koncentracją,
  • nadmierna pobudliwość lub wycofanie.

 

Na co powinien zwrócić uwagę nauczyciel?

Nauczyciele żłobkowi, przedszkolni i szkolni często jako pierwsi zauważają sygnały trudności. Niepokój mogą budzić dzieci, które: unikają materiałów plastycznych, nie lubią zabaw w piasku, reagują płaczem na zabrudzenie rąk, nie chcą uczestniczyć w zajęciach sensorycznych, często wpadają na innych, mają trudności z utrzymaniem odpowiedniego dystansu społecznego, zbyt mocno lub zbyt słabo manipulują przedmiotami, szybko się rozpraszają podczas pracy przy stoliku.

Warto pamiętać, że zachowanie dziecka często jest komunikatem o jego trudnościach sensorycznych.

 

Czy każde dziecko potrzebuje terapii integracji sensorycznej?

Nie.

Wiele dzieci wykazuje pojedyncze cechy nadwrażliwości lub podwrażliwości i nie wymaga terapii!

Do specjalisty warto zgłosić się wtedy, gdy trudności:

  • utrzymują się przez dłuższy czas,
  • utrudniają codzienne funkcjonowanie,
  • powodują stres u dziecka lub rodziny,
  • wpływają na naukę i relacje społeczne.

 

Do jakiego specjalisty się zgłosić?

Pierwszym krokiem może być konsultacja z:

  • terapeutą integracji sensorycznej,
  • fizjoterapeutą pediatrycznym,
  • neurologopedą,
  • psychologiem dziecięcym,
  • pedagogiem specjalnym.

W niektórych sytuacjach wskazana jest również konsultacja z:

  • neurologiem dziecięcym,
  • psychiatrą dziecięcym,
  • pediatrą.

 

Co rodzice mogą robić w domu? Najważniejsza zasada brzmi:

Nie chodzi o bombardowanie dziecka bodźcami, lecz o dostarczanie różnorodnych, przyjemnych i adekwatnych doświadczeń.

  1. Zabawy z różnymi fakturami

Przygotuj pudełko sensoryczne zawierające:

  • ryż,
  • kaszę,
  • fasolę,
  • makaron,
  • piasek kinetyczny,
  • pompony,
  • szyszki,
  • kawałki materiałów.

Pozwól dziecku badać je rękami i stopami.

  1. Zabawy w kuchni

Kuchnia to doskonałe miejsce do stymulacji dotykowej.

Dziecko może:

  • ugniatać ciasto,
  • przesypywać mąkę,
  • myć warzywa,
  • mieszać składniki,
  • formować kulki z masy.

Przy okazji rozwija motorykę małą i samodzielność.

  1. Malowanie różnymi narzędziami

Nie tylko pędzlem.

Warto używać:

  • gąbek,
  • szczoteczek,
  • wałków,
  • palców,
  • dłoni,
  • stóp.
  1. Chodzenie boso

Jeżeli dziecko toleruje takie aktywności, pozwól mu chodzić po:

  • trawie,
  • piasku,
  • kamykach,
  • korze,
  • matach sensorycznych.

To naturalna stymulacja receptorów dotykowych.

  1. Masażyki i zabawy dotykowe

Dzieci często uwielbiają:

  • masażyki z wierszykami,
  • zabawy „pizza” na plecach,
  • wałkowanie dużą piłką,
  • delikatne szczotkowanie skóry (wyłącznie po instruktażu terapeuty).
  1. Budowanie baz i tuneli

Przeciskanie się przez koce, poduszki czy tunele dostarcza nie tylko bodźców dotykowych, ale również proprioceptywnych, które pomagają regulować układ nerwowy.

  1. Zabawy wodne

Woda daje ogromne możliwości.

Można:

  • przelewać,
  • wyciskać gąbki,
  • łowić przedmioty,
  • tworzyć pianę,
  • malować wodą.
  1. Zabawy plastyczne

Świetnie sprawdzają się:

  • masa solna,
  • plastelina,
  • glina,
  • ciastolina,
  • masa papierowa.

 

Czego unikać?

Nie zmuszaj dziecka do kontaktu z nieprzyjemnym bodźcem.

Jeżeli dziecko reaguje lękiem lub silnym dyskomfortem:

  • stopniuj doświadczenia,
  • dawaj wybór,
  • obserwuj reakcje,
  • szanuj granice.

Presja zwykle nasila trudności.

 

Dotyk a emocje – aspekt często pomijany

Nowoczesne podejście do rozwoju dziecka podkreśla, że układ sensoryczny i emocjonalny są ze sobą ściśle powiązane.

Dziecko lepiej korzysta z doświadczeń sensorycznych, gdy:

  • czuje się bezpieczne,
  • ma przewidywalne otoczenie,
  • doświadcza wspierającej relacji z dorosłym,
  • nie jest przeciążone stresem.

Dlatego najcenniejszą „stymulacją sensoryczną” często okazują się wspólny czas, zabawa i bliskość.

Rodzicu! Nie musisz tworzyć w domu profesjonalnej sali integracji sensorycznej. Największe znaczenie mają codzienne doświadczenia: wspólne gotowanie, zabawy w ogrodzie, lepienie z plasteliny, przytulanie, masażyki, chodzenie boso, aktywna zabawa.

Jeżeli jednak widzisz, że trudności dziecka utrudniają mu codzienne funkcjonowanie, nie czekaj. Wczesna konsultacja ze specjalistą pozwala lepiej zrozumieć potrzeby dziecka i dobrać odpowiednie wsparcie.

 

Bibliografia

  1. Ayres A.J. (2005). Sensory Integration and the Child. Western Psychological Services.
  2. Bundy A.C., Lane S.J., Murray E.A. (red.) (2020). Sensory Integration: Theory and Practice. A. Davis.
  3. Polskie Stowarzyszenie Terapeutów Integracji Sensorycznej (PSTIS) – materiały szkoleniowe i standardy diagnozy SI.

 

]]>
https://integracjasensoryczna.info/dotyk-ma-znaczenie-jak-wspierac-rozwoj-dziecka-poprzez-stymulacje-dotykowa-w-domu/feed/ 0
Stymulacja układu prioprioceptywnego w domu https://integracjasensoryczna.info/propriocepcja-u-dzieci-w-domu/ https://integracjasensoryczna.info/propriocepcja-u-dzieci-w-domu/#respond Mon, 18 May 2026 16:00:17 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=7101 Propriocepcja u dzieci

Są dzieci, które ciągle się wspinają, skaczą, wpadają na meble, ściskają mocno podczas przytulania albo wiecznie coś gryzą. Są też takie, które szybko się męczą, unikają ruchu, nie lubią nowych aktywności albo wydają się „nieobecne” w swoim ciele. Bardzo często za tym wszystkim stoi właśnie układ proprioceptywny jeden z najważniejszych, a jednocześnie najmniej znanych „zmysłów”.

Kiedy mówimy o integracji sensorycznej, większość osób myśli o dotyku, słuchu czy wzroku. Tymczasem nasze ciało każdego dnia korzysta również ze zmysłu przedsionkowego i właśnie propriocepcji. To dzięki niej wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nawet kiedy zamkniemy oczy. To ona pomaga nam regulować siłę ruchu, utrzymywać postawę, planować ruch i czuć się „bezpiecznie” we własnym ciele.  

Czym właściwie jest propriocepcja?

Najprościej mówiąc to system informacji płynących z mięśni, stawów i więzadeł do mózgu. Układ proprioceptywny nieustannie „melduje”, co robi nasze ciało: czy siedzimy prosto, jak mocno naciskamy kredkę, czy stoimy stabilnie i ile siły potrzebujemy, żeby podnieść kubek, a nie go zgnieść.   To trochę jak wewnętrzna mapa ciała.

Dzięki dobrze działającej propriocepcji dziecko:
  • Kontroluje swoje ruchy
  • Ma odpowiednie napięcie mięśniowe
  • Lepiej planuje ruch
  • Sprawniej się uczy
  • Łatwiej reguluje emocje
  • Czuje większy spokój i bezpieczeństwo
I tutaj pojawia się coś bardzo ważnego: układ proprioceptywny nie działa w oderwaniu od emocji. Coraz częściej terapeuci, fizjoterapeuci, osteopaci i psychologowie patrzą na dziecko całościowo. Ciało, emocje, relacje i układ nerwowy są ze sobą mocno połączone.
Dziecko, które jest przebodźcowane, zestresowane lub ma trudność z regulacją emocji, często będzie szukało mocnych, agresywnych wręcz bodźców proprioceptywnych. Dlatego niektóre dzieci:
  • Rzucają się na poduszki
  • Mocno się przytulają
  • Gryzą rękawy
  • Skaczą bez końca
  • Wpadają na innych
  • Lubią być zawijane w koce
  • Śpią lepiej pod ciężką kołdrą

To nie „niegrzeczność”. Bardzo często to układ nerwowy szuka regulacji.

Kiedy warto przyjrzeć się propriocepcji?

Nie każde żywe dziecko ma zaburzenia SI. I to bardzo ważne, żeby o tym mówić głośno. Dziś rodzice są bombardowani diagnozami i informacjami z internetu. Tymczasem dzieci rozwijają się w różnym tempie. Współczesne podejście do integracji sensorycznej podkreśla, że patrzymy na funkcjonowanie dziecka całościowo nie na pojedyncze zachowanie.  

Ale są pewne sygnały, które mogą sugerować trudności w obrębie propriocepcji:
  • Częste potykanie się i wpadanie na przedmioty
  • Bardzo mocne albo bardzo słabe przytulanie
  • Zbyt duża siła podczas zabawy
  • Problemy z oceną nacisku
  • Obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe
  • Trudności z koncentracją
  • Potrzeba ciągłego ruchu
  • Niechęć do nowych aktywności ruchowych
  • „Wiercenie się” podczas siedzenia
  • Gryzienie przedmiotów
  • Trudności z planowaniem ruchu
  • Szybkie męczenie się
  • Problemy grafomotoryczne

W dalszej części artykułu przeczytasz co jeszcze powinno Cię zaniepokoić oraz:

Jak stymulować układ proprioceptywny w domu?

Co jest ważniejsze niż same ćwiczenia?

I bonus, do artykułu został dołączony film z propozycją ćwiczeń stymulujących układ prioprioceptywny w domu. 

]]>
Propriocepcja u dzieci

Są dzieci, które ciągle się wspinają, skaczą, wpadają na meble, ściskają mocno podczas przytulania albo wiecznie coś gryzą. Są też takie, które szybko się męczą, unikają ruchu, nie lubią nowych aktywności albo wydają się „nieobecne” w swoim ciele. Bardzo często za tym wszystkim stoi właśnie układ proprioceptywny jeden z najważniejszych, a jednocześnie najmniej znanych „zmysłów”.

Kiedy mówimy o integracji sensorycznej, większość osób myśli o dotyku, słuchu czy wzroku. Tymczasem nasze ciało każdego dnia korzysta również ze zmysłu przedsionkowego i właśnie propriocepcji. To dzięki niej wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nawet kiedy zamkniemy oczy. To ona pomaga nam regulować siłę ruchu, utrzymywać postawę, planować ruch i czuć się „bezpiecznie” we własnym ciele.  

Czym właściwie jest propriocepcja?

Najprościej mówiąc to system informacji płynących z mięśni, stawów i więzadeł do mózgu. Układ proprioceptywny nieustannie „melduje”, co robi nasze ciało: czy siedzimy prosto, jak mocno naciskamy kredkę, czy stoimy stabilnie i ile siły potrzebujemy, żeby podnieść kubek, a nie go zgnieść.   To trochę jak wewnętrzna mapa ciała.

Dzięki dobrze działającej propriocepcji dziecko:
  • Kontroluje swoje ruchy
  • Ma odpowiednie napięcie mięśniowe
  • Lepiej planuje ruch
  • Sprawniej się uczy
  • Łatwiej reguluje emocje
  • Czuje większy spokój i bezpieczeństwo
I tutaj pojawia się coś bardzo ważnego: układ proprioceptywny nie działa w oderwaniu od emocji. Coraz częściej terapeuci, fizjoterapeuci, osteopaci i psychologowie patrzą na dziecko całościowo. Ciało, emocje, relacje i układ nerwowy są ze sobą mocno połączone.
Dziecko, które jest przebodźcowane, zestresowane lub ma trudność z regulacją emocji, często będzie szukało mocnych, agresywnych wręcz bodźców proprioceptywnych. Dlatego niektóre dzieci:
  • Rzucają się na poduszki
  • Mocno się przytulają
  • Gryzą rękawy
  • Skaczą bez końca
  • Wpadają na innych
  • Lubią być zawijane w koce
  • Śpią lepiej pod ciężką kołdrą

To nie „niegrzeczność”. Bardzo często to układ nerwowy szuka regulacji.

Kiedy warto przyjrzeć się propriocepcji?

Nie każde żywe dziecko ma zaburzenia SI. I to bardzo ważne, żeby o tym mówić głośno. Dziś rodzice są bombardowani diagnozami i informacjami z internetu. Tymczasem dzieci rozwijają się w różnym tempie. Współczesne podejście do integracji sensorycznej podkreśla, że patrzymy na funkcjonowanie dziecka całościowo nie na pojedyncze zachowanie.  

Ale są pewne sygnały, które mogą sugerować trudności w obrębie propriocepcji:
  • Częste potykanie się i wpadanie na przedmioty
  • Bardzo mocne albo bardzo słabe przytulanie
  • Zbyt duża siła podczas zabawy
  • Problemy z oceną nacisku
  • Obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe
  • Trudności z koncentracją
  • Potrzeba ciągłego ruchu
  • Niechęć do nowych aktywności ruchowych
  • „Wiercenie się” podczas siedzenia
  • Gryzienie przedmiotów
  • Trudności z planowaniem ruchu
  • Szybkie męczenie się
  • Problemy grafomotoryczne
Często rodzice słyszą:

„On nie umie usiedzieć.”

„Ona jest taka niezdarna.”

„On robi wszystko za mocno.”

„Ona ciągle potrzebuje się przytulać.”
Dlaczego stymulacja proprioceptywna tak pomaga? Bo działa regulująco na układ nerwowy.
To właśnie dlatego po:
  • Skakaniu
  • Noszeniu cięższych rzeczy
  • Przeciąganiu
  • Dociskach
  • Wspinaniu
  • Turlaniu
Dzieci często stają się spokojniejsze, bardziej skupione i „obecne”. Układ nerwowy został odpowiednio nakarmiony. Bodźce proprioceptywne pomagają organizować układ nerwowy. Dają poczucie granic ciała, bezpieczeństwa i stabilizacji.
W praktyce oznacza to, że dziecko może łatwiej:
  • Regulować emocje
  • Utrzymać uwagę
  • Kontrolować swoje ciało
  • Wyciszyć się po trudnym dniu

Dlatego tak wiele współczesnych nurtów terapeutycznych od SI, przez fizjoterapię pediatryczną, po osteopatię i psychologię rozwojową zwraca uwagę na znaczenie ruchu, napięcia mięśniowego, oddechu i świadomości ciała.

Jak stymulować układ proprioceptywny w domu?

I tutaj dobra wiadomość: naprawdę nie potrzeba drogiego sprzętu. Najlepszą terapią dla dziecka jest często zwykła, codzienna zabawa. Zabawy, które dzieci uwielbiają:

  • „Kanapka” albo „naleśnik” – Zawijanie dziecka w koc, kołdrę lub materac daje intensywny docisk całego ciała. Dzieci bardzo często to kochają.  
  • Taczki – Dziecko chodzi na rękach, a rodzic trzyma nogi. Świetne dla obręczy barkowej i czucia głębokiego.
  • Przeciąganie liny – Mocna aktywacja mięśni i świetna regulacja układu nerwowego.
  • Skoki – Na materac, przez poduszki, po „kamieniach” zrobionych z poduszek albo taśmy na podłodze.
  • Noszenie „ciężkich rzeczy”- Zakupy, poduszki, książki, butelki z wodą. Dla dziecka to zabawa, dla układu nerwowego -świetna praca.
  • Tory przeszkód – Krzesła, koce, tunele, poduszki. Dziecko przeciska się, wspina, czołga i jednocześnie organizuje swoje ciało.  
  • Zabawy na czworakach – „Chodzimy jak misie”, „jak koty”, „jak kraby”. Niby proste, a bardzo mocno stymulują propriocepcję.
  • Ugniatanie i przepychanie – Ciasto, plastelina, masa solna, przesuwanie pudeł, zabawa w „siłaczy”.  

Co jest ważniejsze niż same ćwiczenia?

Relacja! Dziecko najlepiej reguluje się w kontakcie z drugim człowiekiem. Nawet najlepsze ćwiczenie nie będzie wspierające, jeśli wykonywane jest pod presją.

Współczesne podejście terapeutyczne coraz mocniej podkreśla:
  • Obserwację dziecka
  • Podążanie za jego potrzebami
  • Budowanie poczucia bezpieczeństwa
  • Regulację zamiast „naprawiania”
Nie chodzi o to, żeby każde dziecko „ćwiczyć”. Chodzi o to, żeby lepiej rozumieć jego układ nerwowy.

Kilka ważnych rzeczy dla rodziców i terapeutów. Nie każde dziecko potrzebuje terapii SI. Czasem potrzebuje po prostu więcej ruchu, mniej ekranów, więcej snu, kontaktu z naturą i spokojniejszego układu nerwowego dorosłych wokół.
Dziecko nie robi nic „na złość”. Często jego ciało naprawdę potrzebuje konkretnego rodzaju bodźców. Ruch to nie dodatek do rozwoju. Ruch to rozwój. Huśtanie, wspinanie, skakanie, turlanie i siłowanie są dla mózgu dziecka niezwykle ważne. Regulacja zaczyna się od dorosłego. Dziecko nie uspokoi swojego układu nerwowego, jeśli my sami jesteśmy stale napięci i przebodźcowani.
Układ proprioceptywny to coś znacznie więcej – to fundament poczucia własnego ciała, bezpieczeństwa, sprawczości i regulacji emocji.
I często największą terapią dla dziecka nie jest idealnie wyposażona sala, ale:
  • Rodzic, który rozumie
  • Wspólna zabawa
  • Ruch
  • Bliskość
  • Możliwość bycia dzieckiem

Dobrej zabawy!

Do artykułu został dołączony film z propozycją ćwiczeń stymulujących układ prioprioceptywny w domu. 

Bibliografia

Dziecko a integracja sensoryczna – A. Jean Adres, Harmonia. Gdańsk
Materiały i Publikacje Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Integracji Sensorycznej

]]>
https://integracjasensoryczna.info/propriocepcja-u-dzieci-w-domu/feed/ 0
Dlaczego dzieci szczypią i gryzą? https://integracjasensoryczna.info/szczypanie-u-dzieci-przyczyny/ https://integracjasensoryczna.info/szczypanie-u-dzieci-przyczyny/#respond Mon, 23 Mar 2026 17:35:40 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=6257 Małe ząbki, szybkie paluszki,  czyli o szczypaniu dzieci i gryzieniu w oczach terapeuty integracji sensorycznej

Są takie momenty w rodzicielstwie, kiedy człowiek czuje się bardziej jak negocjator w strefie konfliktu niż opiekun małego dziecka. Jednego dnia przytulasy, drugiego… „AŁA!”. Szczypanie. Gryzienie. I to niekoniecznie złośliwe, często zupełnie „znikąd”. Jeśli brzmi znajomo, to spokojnie: nie jesteście sami. A co ważniejsze  to zachowanie zwykle coś mówi. I warto się temu przyjrzeć nie jak problemowi do „wyplenienia”, ale jak wiadomości od układu nerwowego dziecka.

Dlaczego dzieci szczypią i gryzą?

Z perspektywy integracji sensorycznej (czyli tego, jak mózg odbiera, porządkuje i wykorzystuje bodźce z ciała i otoczenia), szczypanie i gryzienie to często sposób na regulację.

Małe dzieci, szczególnie w wieku żłobkowym i przedszkolnym, dopiero uczą się: rozpoznawać swoje emocje, radzić sobie z napięciem czy komunikować potrzeby. A że słowa czasem jeszcze nie nadążają za emocjami… w ruch idą zęby i palce.

Z punktu widzenia SI, mogą tu działać różne mechanizmy:

  1. Poszukiwanie bodźców
    Niektóre dzieci potrzebują więcej intensywnych wrażeń, żeby poczuć swoje ciało. Gryzienie i szczypanie dostarcza bardzo wyraźnych bodźców dotykowych i proprioceptywnych (czyli czucia głębokiego). To trochę jak „podkręcenie głośności” w układzie nerwowym.
  2. Nadwrażliwość i przeciążenie
    Paradoksalnie  inne dzieci reagują tak, bo mają za dużo bodźców. Hałas, tłum, zmiana planu… i układ nerwowy mówi: „Nie ogarniam!”. Wtedy szczypnięcie może być formą rozładowania napięcia.
  3. Trudności w regulacji emocji
    Frustracja, złość, zazdrość, ekscytacja,  wszystko to może „wylać się” przez ciało. Dziecko nie mówi: „Jestem przebodźcowany i potrzebuję regulacji”. Ono… szczypie.
  4. Komunikacja
    Czasem to po prostu komunikat: „Zauważ mnie”, „Nie podoba mi się to”, „Chcę tej zabawki”.

Czy to tylko integracja sensoryczna?

Nie zawsze. I tu ważna rzecz: szczypanie i gryzienie nie mają jednej przyczyny.

Oprócz integracji sensorycznej mogą wchodzić w grę:

  • rozwój emocjonalny (norma wieku),
  • temperament dziecka,
  • sytuacja w grupie (np. żłobek/przedszkole),
  • trudności w komunikacji (np. opóźniony rozwój mowy),
  • napięcia w relacjach.

Czasem więc oprócz terapeuty SI warto skonsultować się także z psychologiem dziecięcym, szczególnie jeśli zachowanie ma wyraźny związek z emocjami i relacjami.

Co powinno zaniepokoić?

Nie każde ugryzienie to sygnał alarmowy. Dzieci testują, eksperymentują, uczą się.

Ale warto się zatrzymać i przyjrzeć bliżej, jeśli:

  • zachowania są bardzo częste i intensywne,
  • dziecko nie reaguje na próby zatrzymania,
  • pojawiają się silne reakcje emocjonalne (np. wybuchy, autoagresja),
  • dziecko wydaje się ciągle „na wysokich obrotach” albo przeciwnie, bardzo wycofane,
  • zachowanie utrzymuje się długo mimo prób wsparcia,
  • pojawiają się inne trudności (np. ze snem, jedzeniem, koncentracją).

W takich sytuacjach warto skonsultować się ze specjalistą, nie po to, żeby „przypiąć etykietkę”, ale żeby lepiej zrozumieć dziecko.

Co dziecko próbuje nam powiedzieć?

Gdybyśmy mieli przetłumaczyć szczypanie i gryzienie na język dorosłych, mogłoby to brzmieć tak:

  • „Potrzebuję mocnych bodźców!”
  • „Jest mi za dużo!”
  • „Nie umiem powiedzieć, że jestem zły!”
  • „Zauważ mnie!”
  • „Pomóż mi się uspokoić!”

I to jest klucz,  nie zatrzymywać się na „nie wolno”, tylko szukać: dlaczego?

Co można zrobić w domu?

Tu zaczyna się dobra wiadomość: naprawdę sporo. Zamiast walczyć z zachowaniem, warto dać dziecku alternatywy i regulację.

W dalszej części artykułu przeczytasz praktyczne wskazówki co możesz zrobić w domu, a także kiedy domowe sposoby to za mało i trzeba udać się specjalisty.

I Jeszcze na koniec, pamiętaj:

Jeśli Wasze dziecko szczypie albo gryzie, to nie znaczy, że „coś poszło nie tak”. To znaczy, że jego układ nerwowy intensywnie się rozwija… i czasem robi to w sposób, który boli (dosłownie).

Waszą rolą nie jest bycie perfekcyjnym rodzicem, tylko wystarczająco dobrym tłumaczem świata  takim, który pomaga dziecku zrozumieć siebie.

Zachęcamy do obejrzenia filmu dołączonego do artykuły: o aktywnościach, które warto wprowadzić w domu, gdy dziecko szczypie lub gryzie.

]]>
Małe ząbki, szybkie paluszki,  czyli o szczypaniu dzieci i gryzieniu w oczach terapeuty integracji sensorycznej

Są takie momenty w rodzicielstwie, kiedy człowiek czuje się bardziej jak negocjator w strefie konfliktu niż opiekun małego dziecka. Jednego dnia przytulasy, drugiego… „AŁA!”. Szczypanie. Gryzienie. I to niekoniecznie złośliwe, często zupełnie „znikąd”. Jeśli brzmi znajomo, to spokojnie: nie jesteście sami. A co ważniejsze  to zachowanie zwykle coś mówi. I warto się temu przyjrzeć nie jak problemowi do „wyplenienia”, ale jak wiadomości od układu nerwowego dziecka.

Dlaczego dzieci szczypią i gryzą?

Z perspektywy integracji sensorycznej (czyli tego, jak mózg odbiera, porządkuje i wykorzystuje bodźce z ciała i otoczenia), szczypanie i gryzienie to często sposób na regulację.

Małe dzieci, szczególnie w wieku żłobkowym i przedszkolnym, dopiero uczą się: rozpoznawać swoje emocje, radzić sobie z napięciem czy komunikować potrzeby. A że słowa czasem jeszcze nie nadążają za emocjami… w ruch idą zęby i palce.

Z punktu widzenia SI, mogą tu działać różne mechanizmy:

  1. Poszukiwanie bodźców
    Niektóre dzieci potrzebują więcej intensywnych wrażeń, żeby poczuć swoje ciało. Gryzienie i szczypanie dostarcza bardzo wyraźnych bodźców dotykowych i proprioceptywnych (czyli czucia głębokiego). To trochę jak „podkręcenie głośności” w układzie nerwowym.
  2. Nadwrażliwość i przeciążenie
    Paradoksalnie  inne dzieci reagują tak, bo mają za dużo bodźców. Hałas, tłum, zmiana planu… i układ nerwowy mówi: „Nie ogarniam!”. Wtedy szczypnięcie może być formą rozładowania napięcia.
  3. Trudności w regulacji emocji
    Frustracja, złość, zazdrość, ekscytacja,  wszystko to może „wylać się” przez ciało. Dziecko nie mówi: „Jestem przebodźcowany i potrzebuję regulacji”. Ono… szczypie.
  4. Komunikacja
    Czasem to po prostu komunikat: „Zauważ mnie”, „Nie podoba mi się to”, „Chcę tej zabawki”.

Czy to tylko integracja sensoryczna?

Nie zawsze. I tu ważna rzecz: szczypanie i gryzienie nie mają jednej przyczyny.

Oprócz integracji sensorycznej mogą wchodzić w grę:

  • rozwój emocjonalny (norma wieku),
  • temperament dziecka,
  • sytuacja w grupie (np. żłobek/przedszkole),
  • trudności w komunikacji (np. opóźniony rozwój mowy),
  • napięcia w relacjach.

Czasem więc oprócz terapeuty SI warto skonsultować się także z psychologiem dziecięcym, szczególnie jeśli zachowanie ma wyraźny związek z emocjami i relacjami.

Co powinno zaniepokoić?

Nie każde ugryzienie to sygnał alarmowy. Dzieci testują, eksperymentują, uczą się.

Ale warto się zatrzymać i przyjrzeć bliżej, jeśli:

  • zachowania są bardzo częste i intensywne,
  • dziecko nie reaguje na próby zatrzymania,
  • pojawiają się silne reakcje emocjonalne (np. wybuchy, autoagresja),
  • dziecko wydaje się ciągle „na wysokich obrotach” albo przeciwnie, bardzo wycofane,
  • zachowanie utrzymuje się długo mimo prób wsparcia,
  • pojawiają się inne trudności (np. ze snem, jedzeniem, koncentracją).

W takich sytuacjach warto skonsultować się ze specjalistą, nie po to, żeby „przypiąć etykietkę”, ale żeby lepiej zrozumieć dziecko.

Co dziecko próbuje nam powiedzieć?

Gdybyśmy mieli przetłumaczyć szczypanie i gryzienie na język dorosłych, mogłoby to brzmieć tak:

  • „Potrzebuję mocnych bodźców!”
  • „Jest mi za dużo!”
  • „Nie umiem powiedzieć, że jestem zły!”
  • „Zauważ mnie!”
  • „Pomóż mi się uspokoić!”

I to jest klucz,  nie zatrzymywać się na „nie wolno”, tylko szukać: dlaczego?

Co można zrobić w domu?

Tu zaczyna się dobra wiadomość: naprawdę sporo. Zamiast walczyć z zachowaniem, warto dać dziecku alternatywy i regulację.

Dostarczaj „legalnych” bodźców

  • gryzaki sensoryczne,
  • twarde jedzenie do gryzienia (marchewka, sucharki),
  • zabawy w „ciężką pracę”: noszenie, pchanie, przeciąganie,
  • masażyki, dociski (np. zawijanie w koc jak „naleśnik”).
  • chodzenie po ścieżkach z kolcami
  • skakanie (zależnie od możliwości: na trampolinie, na kanapie, na skakance, na jednej nodze, na piłce z uszami)

Ucz zamienników

Zamiast „nie szczyp”, spróbuj:

  • „Widzę, że chcesz ścisnąć – ściśnij tę piłkę”
  • „Możesz mnie przytulić zamiast szczypać”
  • „Ten gryzaczek bardzo lubi Twoje ząbki i wcale go to nie boli”

Nazywaj emocje (nawet jeśli dziecko jeszcze nie mówi)

  • „Jesteś zły, bo zabawka została zabrana”
  • „To było za dużo, prawda?”

To buduje most między ciałem a emocjami.

Reaguj spokojnie, ale stanowczo

Bez krzyku (wiem, łatwo powiedzieć ), ale jasno:

  • „Nie pozwalam gryźć. To boli.”

Obserwuj wzorce

Kiedy to się dzieje?

  • przy zmęczeniu?
  • w hałasie?
  • przy zmianach?

To często daje więcej niż tysiąc poradników, może to pomóc znaleźć źródło problemu i je ograniczyć.

Kiedy do specjalisty?

Do terapeuty integracji sensorycznej warto się zgłosić, gdy:

  • podejrzewacie trudności w przetwarzaniu bodźców,
  • dziecko intensywnie poszukuje lub unika doznań,
  • zachowania są powtarzalne i trudne do wyciszenia.

Do psychologa dziecięcego:

  • gdy widzicie silne emocje, trudności w relacjach,
  • gdy zachowanie wydaje się „wołaniem o pomoc”,
  • gdy sytuacja Was po prostu niepokoi (intuicja rodzica to potężne narzędzie).

Na koniec  trochę oddechu

Jeśli Wasze dziecko szczypie albo gryzie, to nie znaczy, że „coś poszło nie tak”. To znaczy, że jego układ nerwowy intensywnie się rozwija… i czasem robi to w sposób, który boli (dosłownie).

Waszą rolą nie jest bycie perfekcyjnym rodzicem, tylko wystarczająco dobrym tłumaczem świata  takim, który pomaga dziecku zrozumieć siebie.

Zachęcamy do obejrzenia filmu dołączonego do artykuły: o aktywnościach, które warto wprowadzić w domu, gdy dziecko szczypie lub gryzie. 

Bibliografia (wybrane pozycje)

  • Zbigniew Przyrowski – publikacje i materiały szkoleniowe dotyczące integracji sensorycznej
  • Maria Borkowska – Integracja sensoryczna w rozwoju dziecka, wyd. Harmonia
  • A. Jean Ayers – Dziecko a integracja sensoryczna, wyd. Harmonia
]]>
https://integracjasensoryczna.info/szczypanie-u-dzieci-przyczyny/feed/ 0
Dlaczego moje dziecko ciągle się potyka? https://integracjasensoryczna.info/dlaczego-moje-dziecko-ciagle-sie-potyka-rownowaga-u-dziecka/ https://integracjasensoryczna.info/dlaczego-moje-dziecko-ciagle-sie-potyka-rownowaga-u-dziecka/#respond Mon, 23 Feb 2026 13:36:01 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=6079  O równowadze, układzie przedsionkowym i tym, co dzieje się „w środku”

Często rodzic w gabinecie mówi:

„On wygląda jakby był zamyślony.”

„Ona po prostu nie patrzy pod nogi.”

„To chyba taki typ niezdary…”

A ja wtedy odpowiadam: To nie jest kwestia tylko uwagi. To bardzo często kwestia organizacji układu nerwowego. W podejściu integracji sensorycznej, zapoczątkowanym przez Anna Jean Ayres, równowaga to fundament rozwoju. Nie tylko ruchowego, ale też emocjonalnego i poznawczego.

Skąd to się bierze? Co dzieje się w mózgu?

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma w uchu wewnętrznym bardzo czuły „poziomnik”. To właśnie układ przedsionkowy. On informuje mózg o tym:

  • czy głowa się porusza,
  • w którą stronę,
  • czy ciało przyspiesza,
  • czy stoi nieruchomo.

Do tego dochodzi układ proprioceptywny, który mówi: „Twoja noga jest zgięta.”/ „Twoje ramię jest uniesione.”/„Stoisz krzywo.” Jeśli te systemy nie współpracują wystarczająco sprawnie, mózg dostaje niepełne lub niedokładne informacje. A jeśli informacje są niedokładne reakcja ruchowa też taka będzie. To trochę tak, jakby GPS pokazywał lokalizację z opóźnieniem. Samochód jedzie, ale nawigacja reaguje chwilę za późno. I wtedy widzimy:

  • potykanie się o własne nogi,
  • zahaczanie o framugi,
  • wpadanie na dzieci,
  • podpieranie się ścian.

Jak to wygląda w różnym wieku?

2–3 lata - szkrab wchodzi na kanapę. Wspina się dzielnie, ale przy schodzeniu wygląda jakby tracił orientację. Często siada, zamiast zejść. Albo schodzi tyłem bardzo ostrożnie. To może być naturalny etap rozwoju.

Ale jeśli dziecko:

  • bardzo unika wysokości,
  • boi się nawet małego podwyższenia,
  • nie lubi huśtania,
  • często się przewraca bez wyraźnego powodu, warto przyjrzeć się bliżej.

4–5 lat - szkrab w przedszkolu nie chce brać udziału w zabawach ruchowych. Gdy dzieci stoją na jednej nodze on po 2 sekundach traci równowagę. Podczas siedzenia podpiera głowę ręką. W czasie zajęć leży na dywanie. To może być sygnał słabszej stabilizacji posturalnej.

6 lat i więcej - szkrab nie umie złapać piłki. Jazda na rowerze bez bocznych kółek to ogromne wyzwanie. Wychowawca mówi, że „jest jakby spóźniony ruchowo”. W tym wieku trudności z równowagą zaczynają wpływać na samoocenę. Dziecko zaczyna się porównywać. I to jest moment, kiedy naprawdę nie warto czekać.

Dlaczego jedno dziecko „wyrośnie”, a inne nie? Rozwój układu przedsionkowego zaczyna się bardzo wcześnie – już w życiu płodowym. Ruch w brzuchu mamy, poród, pierwsze turlanie, raczkowanie – to wszystko „programuje” równowagę.

Jeśli dziecko:

  • mało raczkowało,
  • unikało ruchu,
  • często chorowało,
  • spędzało dużo czasu w foteliku,
  • miało obniżone napięcie,

to system przedsionkowo-proprioceptywny mógł dostać mniej doświadczeń do organizacji. To nie jest wina rodzica. To kwestia doświadczeń sensorycznych i dojrzewania układu nerwowego.

Co może stać za potykaniem się?

Niedojrzałość lub zaburzenia układu przedsionkowego.

Dziecko:

  • boi się wysokości,
  • nie lubi huśtania,
  • unika karuzel,
  • szybko ma zawroty głowy,
  • ma trudność z utrzymaniem równowagi przy zamkniętych oczach.

Lub przeciwnie stale szuka mocnego ruchu:

  • kręci się bez zawrotów,
  • skacze bez końca,
  • wspina się wysoko.

Słaba stabilizacja posturalna

Objawy:

  • siad „W”,
  • opieranie głowy o rękę przy siedzeniu,
  • leżenie na biurku podczas pisania,
  • szybkie męczenie się.

Trudności w planowaniu ruchu (dyspraksja)

Dziecko:

  • nie potrafi złapać piłki,
  • ma trudność z nauką jazdy na rowerze,
  • potrzebuje więcej czasu na opanowanie nowych ruchów.

W dalszej części artykułu dowiesz się:

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

Jak wygląda terapia?

Co możesz robić w domu?

Film z propozycjami ćwiczeń. 

Pamiętaj, Twoje dziecko nie jest niezdarne. Nie jest leniwe. Nie robi tego specjalnie. Jego układ nerwowy może po prostu potrzebować wsparcia w organizacji bodźców.

Bibliografia

 

]]>
 O równowadze, układzie przedsionkowym i tym, co dzieje się „w środku”

Często rodzic w gabinecie mówi:

„On wygląda jakby był zamyślony.”

„Ona po prostu nie patrzy pod nogi.”

„To chyba taki typ niezdary…”

A ja wtedy odpowiadam: To nie jest kwestia tylko uwagi. To bardzo często kwestia organizacji układu nerwowego. W podejściu integracji sensorycznej, zapoczątkowanym przez Anna Jean Ayres, równowaga to fundament rozwoju. Nie tylko ruchowego, ale też emocjonalnego i poznawczego.

Skąd to się bierze? Co dzieje się w mózgu?

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma w uchu wewnętrznym bardzo czuły „poziomnik”. To właśnie układ przedsionkowy. On informuje mózg o tym:

  • czy głowa się porusza,
  • w którą stronę,
  • czy ciało przyspiesza,
  • czy stoi nieruchomo.

Do tego dochodzi układ proprioceptywny, który mówi: „Twoja noga jest zgięta.”/ „Twoje ramię jest uniesione.”/„Stoisz krzywo.” Jeśli te systemy nie współpracują wystarczająco sprawnie, mózg dostaje niepełne lub niedokładne informacje. A jeśli informacje są niedokładne reakcja ruchowa też taka będzie. To trochę tak, jakby GPS pokazywał lokalizację z opóźnieniem. Samochód jedzie, ale nawigacja reaguje chwilę za późno. I wtedy widzimy:

  • potykanie się o własne nogi,
  • zahaczanie o framugi,
  • wpadanie na dzieci,
  • podpieranie się ścian.

Jak to wygląda w różnym wieku?

2–3 lata – szkrab wchodzi na kanapę. Wspina się dzielnie, ale przy schodzeniu wygląda jakby tracił orientację. Często siada, zamiast zejść. Albo schodzi tyłem bardzo ostrożnie. To może być naturalny etap rozwoju.

Ale jeśli dziecko:

  • bardzo unika wysokości,
  • boi się nawet małego podwyższenia,
  • nie lubi huśtania,
  • często się przewraca bez wyraźnego powodu, warto przyjrzeć się bliżej.

4–5 lat – szkrab w przedszkolu nie chce brać udziału w zabawach ruchowych. Gdy dzieci stoją na jednej nodze on po 2 sekundach traci równowagę. Podczas siedzenia podpiera głowę ręką. W czasie zajęć leży na dywanie. To może być sygnał słabszej stabilizacji posturalnej.

6 lat i więcej – szkrab nie umie złapać piłki. Jazda na rowerze bez bocznych kółek to ogromne wyzwanie. Wychowawca mówi, że „jest jakby spóźniony ruchowo”. W tym wieku trudności z równowagą zaczynają wpływać na samoocenę. Dziecko zaczyna się porównywać. I to jest moment, kiedy naprawdę nie warto czekać.

Dlaczego jedno dziecko „wyrośnie”, a inne nie? Rozwój układu przedsionkowego zaczyna się bardzo wcześnie – już w życiu płodowym. Ruch w brzuchu mamy, poród, pierwsze turlanie, raczkowanie – to wszystko „programuje” równowagę.

Jeśli dziecko:

  • mało raczkowało,
  • unikało ruchu,
  • często chorowało,
  • spędzało dużo czasu w foteliku,
  • miało obniżone napięcie,

to system przedsionkowo-proprioceptywny mógł dostać mniej doświadczeń do organizacji. To nie jest wina rodzica. To kwestia doświadczeń sensorycznych i dojrzewania układu nerwowego.

Co może stać za potykaniem się?

Niedojrzałość lub zaburzenia układu przedsionkowego.

Dziecko:

  • boi się wysokości,
  • nie lubi huśtania,
  • unika karuzel,
  • szybko ma zawroty głowy,
  • ma trudność z utrzymaniem równowagi przy zamkniętych oczach.

Lub przeciwnie stale szuka mocnego ruchu:

  • kręci się bez zawrotów,
  • skacze bez końca,
  • wspina się wysoko.

Słaba stabilizacja posturalna

Objawy:

  • siad „W”,
  • opieranie głowy o rękę przy siedzeniu,
  • leżenie na biurku podczas pisania,
  • szybkie męczenie się.

Trudności w planowaniu ruchu (dyspraksja)

Dziecko:

  • nie potrafi złapać piłki,
  • ma trudność z nauką jazdy na rowerze,
  • potrzebuje więcej czasu na opanowanie nowych ruchów.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

W praktyce klinicznej patrzymy również na:

  • reakcje równoważne,
  • reakcje ochronne,
  • koordynację obu stron ciała,
  • kontrolę ruchów oczu,
  • napięcie mięśniowe.

W diagnostyce pomocne bywa narzędzie takie jak Kwestionariusz rozwoju sensomotorycznego.

Jak wygląda terapia?

Terapia SI to nie „ćwiczenia równowagi” w prostym znaczeniu. To budowanie zaufania mózgu do własnego ciała. Na sali:

  • huśtamy się w różnych płaszczyznach,
  • budujemy stabilizację centralną,
  • łączymy ruch z zadaniami poznawczymi,
  • stopniujemy trudność.

Czasem dziecko, które na początku kurczowo trzyma się terapeuty, po kilku tygodniach samo prosi: „Jeszcze szybciej!” Dla nas to znak, że układ przedsionkowy zaczyna lepiej organizować informacje.

Co możesz robić w domu?

Jeśli trudności są łagodne, możesz wspierać dziecko poprzez:

Zabawy przedsionkowe

  • huśtanie (różne kierunki),
  • turlanie w kocu,
  • skakanie na trampolinie,
  • chodzenie po linii.

Ćwiczenia proprioceptywne:

  • noszenie zakupów,
  • pchanie ściany,
  • zabawy „kanapka” (docisk),
  • tor przeszkód z poduszek.

Ćwiczenia równoważne:

  • stanie na jednej nodze,
  • chodzenie po poduszce,
  • balans na poduszce sensorycznej,
  • zabawa w „posąg”.

Ale jeśli widzisz:

  • silny lęk przed ruchem,
  • bardzo częste upadki,
  • dużą wiotkość,
  • wyraźną niechęć do zabaw ruchowych,

warto zgłosić się do terapeuty SI.

Najważniejsze, co chcę Ci powiedzieć jako terapeutka to to, że Twoje dziecko nie jest niezdarne. Nie jest leniwe. Nie robi tego specjalnie. Jego układ nerwowy może po prostu potrzebować wsparcia w organizacji bodźców.

Współczesna wiedza z zakresu integracji sensorycznej rozwijana od czasów Jean Ayres i opisywana w polskich opracowaniach m.in. przez Zbigniewa Przyrowskiego pokazuje, że odpowiednia stymulacja może znacząco poprawić funkcjonowanie dziecka.

A najważniejsze jest to: im wcześniej zareagujemy, tym łatwiej mózg uczy się nowych wzorców.

W filmie dołączonym do artykułu znajdą Państwo propozycję ćwiczeń. 

Bibliografia

]]>
https://integracjasensoryczna.info/dlaczego-moje-dziecko-ciagle-sie-potyka-rownowaga-u-dziecka/feed/ 0
Jak wspierać dziecko z nadwrażliwością dotykową w domu? https://integracjasensoryczna.info/cwiczenia-do-domu-nadwrazliwosc-dotykowa/ https://integracjasensoryczna.info/cwiczenia-do-domu-nadwrazliwosc-dotykowa/#respond Mon, 12 Jan 2026 16:51:42 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=5897 Jeśli jesteś rodzicem szkraba, który nie znosi dotyku, metek, reaguje płaczem na mycie włosów, nie chce się przytulać, nie lubi chodzić na boso albo krzyczy, gdy ktoś go niespodziewanie dotknie to zatrzymajmy się na chwilę. To nie jest złośliwość, nie „rozpieszczanie” i nie Twoja wina. Bardzo możliwe, że dzieciątko zmaga się z nadwrażliwością dotykową. Jako terapeuta integracji sensorycznej często spotykam rodziców, którzy mówią: „On chyba przesadza…”/ „Ona jest taka delikatna…”„Wszyscy mówią, że wyrośnie…” A ja wtedy odpowiadam: to, co dla nas jest tylko dotykiem, dla dziecka może być prawdziwym dyskomfortem.

Czym właściwie jest nadwrażliwość dotykowa? Nadwrażliwość dotykowa to sytuacja, w której układ nerwowy dziecka odbiera dotyk jako zbyt intensywny, nieprzyjemny albo wręcz bolesny, nawet jeśli dla dorosłego to coś zupełnie neutralnego. Po raz pierwszy obronność dotykową zdefiniowała Ayers jeszcze w latach sześćdziesiątych, pisała że jest to chęć ucieczki od sytuacji i uczucie ciągłego dyskomfortu.

Wyobraź sobie, że ktoś ciągle:

  • drapie Cię po skórze,
  • dotyka zimnymi rękami,
  • muska Cię nagle, bez zapowiedzi.

Trudno byłoby Ci się skupić, prawda? A teraz pomyśl, że Twój maluch tak właśnie może odbierać codzienne sytuacje. To nie jest „problem z charakterem”. To sposób działania układu nerwowego.

Jak może się objawiać nadwrażliwość dotykowa?

Każde dziecko jest inne, ale u dzieciaczków z nadwrażliwością dotykową często widzimy:

  • niechęć do przytulania (albo przytulanie tylko na własnych zasadach),
  • protesty przy ubieraniu , szczególnie przy skarpetkach, metkach, rajstopach,
  • ogromne emocje przy myciu włosów, twarzy, obcinaniu paznokci,
  • unikanie zabaw z piaskiem, farbami, plasteliną,
  • niechęć do brudzenia rąk,
  • trudności z jedzeniem niektórych konsystencji,
  • szybkie „przebodźcowanie”, wybuchy złości, wycofanie.

Czasem dzieci reagują ucieczką, a czasem walką, płaczem, krzykiem, sztywnieniem ciała.

Co mogą sygnalizować żłobek, przedszkole lub szkoła?

  • „Nie lubi zajęć plastycznych”
  • „Nie chce siedzieć na dywanie”
  • „Unika kontaktu z innymi dziećmi”
  • „Źle reaguje na przypadkowy dotyk”

To są ważne sygnały. Warto je potraktować serio.

Co rodzic może zauważyć w domu

W domu zwykle widzimy:

  • trudne poranki (ubieranie to walka),
  • ogromne emocje przy kąpieli,
  • wybieranie tylko jednych, „bezpiecznych” ubrań,
  • napięcie w ciele,
  • potrzebę kontroli („ja sam!”, „nie dotykaj!”).
  • To wszystko są informacje od układu nerwowego dziecka, a nie próby manipulacji

Co się właściwie dzieje w ciele dziecka? W dużym uproszczeniu: mózg dziecka nie filtruje bodźców dotykowych tak, jak powinien. Informacje ze skóry są odbierane jako zbyt mocne, zbyt nagłe, zbyt intensywne.

Często towarzyszy temu:

  • podwyższone napięcie mięśniowe,
  • nadwrażliwość emocjonalna,
  • trudność w regulacji emocji.

Jak reagować jako rodzic? Spokój i zrozumienie, nie zmuszamy, dajemy dziecku wybór i kontrolę.

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli czujesz, że temat Was przerasta i bardzo dobrze, że to czujesz warto zgłosić się do specjalistów:

  • terapeuty integracji sensorycznej (diagnoza i terapia),
  • fizjoterapeuty dziecięcego,
  • osteopaty pediatrycznego,
  • czasem także psychologa.

Im wcześniej, tym łatwiej wesprzeć układ nerwowy dziecka (diagnoza SI z systemem KATIS możliwa już od 1 roku życia!). W dalszej części artykułu dowiesz się:

Jak możesz pomóc w domu? 10 prostych, fajnych zabaw

Co jest naprawdę ważne?

Do artykułu dołączony jest również filmik z pokazanymi 5 ćwiczeniami




]]>
Jeśli jesteś rodzicem szkraba, który nie znosi dotyku, metek, reaguje płaczem na mycie włosów, nie chce się przytulać, nie lubi chodzić na boso albo krzyczy, gdy ktoś go niespodziewanie dotknie to zatrzymajmy się na chwilę. To nie jest złośliwość, nie „rozpieszczanie” i nie Twoja wina. Bardzo możliwe, że dzieciątko zmaga się z nadwrażliwością dotykową. Jako terapeuta integracji sensorycznej często spotykam rodziców, którzy mówią: „On chyba przesadza…”/ „Ona jest taka delikatna…”„Wszyscy mówią, że wyrośnie…” A ja wtedy odpowiadam: to, co dla nas jest tylko dotykiem, dla dziecka może być prawdziwym dyskomfortem.

Czym właściwie jest nadwrażliwość dotykowa? Nadwrażliwość dotykowa to sytuacja, w której układ nerwowy dziecka odbiera dotyk jako zbyt intensywny, nieprzyjemny albo wręcz bolesny, nawet jeśli dla dorosłego to coś zupełnie neutralnego. Po raz pierwszy obronność dotykową zdefiniowała Ayers jeszcze w latach sześćdziesiątych, pisała że jest to chęć ucieczki od sytuacji i uczucie ciągłego dyskomfortu.

Wyobraź sobie, że ktoś ciągle:

  • drapie Cię po skórze,
  • dotyka zimnymi rękami,
  • muska Cię nagle, bez zapowiedzi.

Trudno byłoby Ci się skupić, prawda? A teraz pomyśl, że Twój maluch tak właśnie może odbierać codzienne sytuacje. To nie jest „problem z charakterem”. To sposób działania układu nerwowego.

Jak może się objawiać nadwrażliwość dotykowa?

Każde dziecko jest inne, ale u dzieciaczków z nadwrażliwością dotykową często widzimy:

  • niechęć do przytulania (albo przytulanie tylko na własnych zasadach),
  • protesty przy ubieraniu , szczególnie przy skarpetkach, metkach, rajstopach,
  • ogromne emocje przy myciu włosów, twarzy, obcinaniu paznokci,
  • unikanie zabaw z piaskiem, farbami, plasteliną,
  • niechęć do brudzenia rąk,
  • trudności z jedzeniem niektórych konsystencji,
  • szybkie „przebodźcowanie”, wybuchy złości, wycofanie.

Czasem dzieci reagują ucieczką, a czasem walką, płaczem, krzykiem, sztywnieniem ciała.

Co mogą sygnalizować żłobek, przedszkole lub szkoła?

  • „Nie lubi zajęć plastycznych”
  • „Nie chce siedzieć na dywanie”
  • „Unika kontaktu z innymi dziećmi”
  • „Źle reaguje na przypadkowy dotyk”

To są ważne sygnały. Warto je potraktować serio.

Co rodzic może zauważyć w domu

W domu zwykle widzimy:

  • trudne poranki (ubieranie to walka),
  • ogromne emocje przy kąpieli,
  • wybieranie tylko jednych, „bezpiecznych” ubrań,
  • napięcie w ciele,
  • potrzebę kontroli („ja sam!”, „nie dotykaj!”).
  • To wszystko są informacje od układu nerwowego dziecka, a nie próby manipulacji

Co się właściwie dzieje w ciele dziecka? W dużym uproszczeniu: mózg dziecka nie filtruje bodźców dotykowych tak, jak powinien. Informacje ze skóry są odbierane jako zbyt mocne, zbyt nagłe, zbyt intensywne.

Często towarzyszy temu:

  • podwyższone napięcie mięśniowe,
  • nadwrażliwość emocjonalna,
  • trudność w regulacji emocji.

Jak reagować jako rodzic? Spokój i zrozumienie, nie zmuszamy, dajemy dziecku wybór i kontrolę.

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli czujesz, że temat Was przerasta i bardzo dobrze, że to czujesz warto zgłosić się do specjalistów:

  • terapeuty integracji sensorycznej (diagnoza i terapia),
  • fizjoterapeuty dziecięcego,
  • osteopaty pediatrycznego,
  • czasem także psychologa.

Im wcześniej, tym łatwiej wesprzeć układ nerwowy dziecka (diagnoza SI z systemem KATIS możliwa już od 1 roku życia!).

Jak możesz pomóc w domu? 10 prostych, fajnych zabaw

Pamiętaj: to nie mają być ćwiczenia „na siłę”, tylko zabawa, bliskość i doświadczenie.

  1. Zabawy w naleśnika – Zwijanie dziecka w koc jak w naleśnik – delikatny, stały ucisk.
  2. Skrzynia skarbów – Różne materiały: miękkie, gładkie, szorstkie – dziecko samo decyduje, co dotyka.
  3. Masa plastyczne – Ugniatanie, wałkowanie, rozrywanie – świetne dla rączek i układu nerwowego.
  4. Ścieżki sensoryczne – Chodzenie boso po matach, ręcznikach, poduszkach (polecam sensoryczną ścieżkę puzzle).
  5. Zabawy w kuchni – Przesypywanie ryżu, kaszy, fasoli – bez presji na brudzenie.
  6. Masaż przez ubranie – Delikatny ucisk rąk, nóg, pleców – zawsze zapowiedziany.
  7. Zabawy z piłką – Turlanie po ciele, dociskanie do ściany.
  8. Malowanie palcami (na zasadach dziecka) – Może pędzel, może rękawiczka – dziecko wybiera.
  9. Woreczki sensoryczne – Ściskanie, rzucanie, noszenie – propriocepcja działa cuda.
  10. Przytulanie „na zaproszenie – Nie narzucamy – czekamy na sygnał od dziecka.

Co jest naprawdę ważne?

Regularność – Spokojna atmosfera- Brak pośpiechu- Akceptacja tempa dziecka Jean Ayres, twórczyni koncepcji SI, podkreślała, że mózg uczy się przez doświadczenie, a nie przez przymus.

Do artykułu został dołączony film z propozycjami aktywności wspierających dziecko z nadwrażliwością dotykową. 

Bibliografia

• Ayres A.J., Sensory Integration and the Child

• Przyrowski Z., Kwestionariusz Rozwoju Sensomotorycznego

]]>
https://integracjasensoryczna.info/cwiczenia-do-domu-nadwrazliwosc-dotykowa/feed/ 0
Świąteczny kącik wyciszenia – jak stworzyć dziecku bezpieczne miejsce wśród świątecznego zamieszania? https://integracjasensoryczna.info/swiateczny-kacik-wyciszenia-dla-dziecka/ https://integracjasensoryczna.info/swiateczny-kacik-wyciszenia-dla-dziecka/#respond Mon, 15 Dec 2025 12:20:38 +0000 https://integracjasensoryczna.info/?p=5822 Jak pomóc dziecku podczas świątecznego zamieszania?

Święta Bożego Narodzenia to czas który nam dorosłym kojarzy się z ciepłem, bliskością, rodzinnymi tradycjami i pięknym klimatem z tą wymarzoną choinką i zapachem pierniczków, goździków i cynamonu. Jednym słowem jest czasem pełnym bodźców, zmienionej rutyny, nowych sytuacji społecznych i ogromu emocji. Dorośli jakoś sobie z tym radzą, choć i nam zdarza się czuć zmęczenie czy przebodźcowanie. Dla dzieci szczególnie wrażliwych, neuroatypowych, lękowych lub po prostu bardzo zmęczonych święta bywają prawdziwym maratonem sensorycznym, i to często bez ani jednej przerwy. Dlatego jednym z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych sposobów wspierania dziecka w tym okresie jest przygotowanie świątecznego kącika wyciszenia, czyli takiej małej, bezpiecznej przestrzeni, w której dziecko może odpocząć i odzyskać równowagę.

Dlaczego dziecko potrzebuje miejsca wyciszenia?

Dzieci odbierają świat intensywniej niż dorośli. Ich układ nerwowy jest w trakcie rozwoju, mechanizmy samoregulacji dopiero się kształtują, a zdolność filtrowania bodźców jest dużo słabsza niż u dorosłych. Jednym słowem chłoną jak gąbka wszytko!

Najczęstsze źródła przeciążenia sensorycznego w święta:

  • nadmiar bodźców świetlnych: migające lampki, dekoracje, silne kolory, błyszczące ozdoby,
  • hałas i gwar: rozmowy kilku osób naraz, kolędy, muzyka, dzwonki, śmiech, telewizor w tle, zwierzęta
  • nowe lub mocniejsze zapachy: potrawy, świece zapachowe, pierniki, goździki, perfumy gości,
  • zmiany rutyny: niestandardowe pory spania, brak drzemki, dłuższe wieczory, wyjazdy, inny plan dnia,
  • większe wymagania społeczne: „powiedz wierszyk”, „przytul ciocię”, „uśmiechnij się do zdjęcia”,
  • nowe miejsca: inne mieszkania, inne dźwięki, inaczej oświetlone przestrzenie,
  • duże emocje dorosłych: stres przedświąteczny, napięcie, pośpiech, organizacja.

Z punktu widzenia integracji sensorycznej święta bywają „za bardzo, za mocno, za szybko i wszystko naraz”.

Kiedy tak się dzieje, dziecko może reagować:

  • płaczem,
  • marudzeniem,
  • wycofaniem,
  • agresją lub pobudzeniem,
  • nadmiernym pobudzeniem („głupawką”),
  • „przyklejaniem się” do rodzica,
  • zasłanianiem uszu lub oczu,
  • trudnością z utrzymaniem kontaktu społecznego.

To nie jest niegrzeczność. To naturalna informacja: „Mamo! Tato! Potrzebuję przerwy. Potrzebuję spokoju.”

Świąteczne przebodźcowanie - co to właściwie znaczy?

Świąteczne przebodźcowanie to stan, w którym ilość docierających do dziecka bodźców przekracza możliwości jego układu nerwowego.

Dziecko dosłownie traci zdolność przetwarzania, selekcji i regulacji napływających wrażeń.

W efekcie:

  • maleje zdolność logicznego myślenia,
  • hamulce emocjonalne stają się słabsze,
  • reakcje stają się gwałtowniejsze,
  • ciało jest pobudzone, spięte lub przeciwnie „odcięte”, ospałe, wycofane.

Układ nerwowy próbuje się bronić przed nadmiarem bodźców, czasem poprzez „wybuch”, a czasem poprzez „wyłączenie”, często możemy wtedy zauważyć takie „małe tygryski z Kubusia Puchatka”

Objawy świątecznego przebodźcowania u dziecka

Sygnały sensoryczne

  • zasłanianie uszu lub oczu,
  • unikanie światła,
  • niechęć do dotyku lub odwrotnie - bardzo silna potrzeba kontaktu,
  • narzekanie na ubrania, „swędzi”, „drapie”, „boli”.

Sygnały emocjonalne:

  • nagły płacz, wybuchy złości,
  • drażliwość „o nic”,
  • przeciążenie emocjami innych,
  • lękliwość, zamykanie się.

Sygnały behawioralne:

  • bieganie bez celu, chaos ruchowy,
  • trudności z czekaniem, siedzeniem przy stole,
  • agresja, rzucanie przedmiotami,
  • odmowa kontaktu z gośćmi.

Sygnały społeczne:

  • unikanie rozmów,
  • brak chęci do zdjęć, przywitań, całusów,
  • zamykanie się w sobie lub „głupawka” jako forma radzenia sobie.

Jeśli te zachowania nie są Ci obce to całkowicie normalne! Dziecko nie robi tego „na złość”. Ono po prostu nie ma już zasobów, żeby sobie z tym radzić.

Czym jest świąteczny kącik wyciszenia?

To niewielka, spokojna przestrzeń, która:

  • redukuje ilość docierających bodźców,
  • pozwala układowi nerwowemu zejść z wysokiego napięcia,
  • daje poczucie przewidywalności i kontroli,
  • wspiera samoregulację,
  • chroni przed przeciążeniem emocjonalnym,
  • pozwala wrócić do wspólnych aktywności w bezpiecznym tempie.

To nie kara ani izolacja. To wsparcie. To pozwolenie na przerwę, gdy świat staje się zbyt intensywny.

W dalszej częsci artykułu przeczytasz:

Praktyczne inspiracje i pomysły DIY

Jak korzystać z kącika wyciszenia podczas świąt?

Propozycje świątecznych kącików - w zależności od potrzeb dziecka

Dlaczego kącik się sprawdza? - z punktu widzenia neuropsychologii

Najważniejsze przesłanie dla rodziców

Wesołych Świąt i spokojnego czasu w rodzinnym gronie! I oczywiście dobrej zabawy!

 

]]>
Jak pomóc dziecku podczas świątecznego zamieszania?

Święta Bożego Narodzenia to czas który nam dorosłym kojarzy się z ciepłem, bliskością, rodzinnymi tradycjami i pięknym klimatem z tą wymarzoną choinką i zapachem pierniczków, goździków i cynamonu. Jednym słowem jest czasem pełnym bodźców, zmienionej rutyny, nowych sytuacji społecznych i ogromu emocji. Dorośli jakoś sobie z tym radzą, choć i nam zdarza się czuć zmęczenie czy przebodźcowanie. Dla dzieci szczególnie wrażliwych, neuroatypowych, lękowych lub po prostu bardzo zmęczonych święta bywają prawdziwym maratonem sensorycznym, i to często bez ani jednej przerwy. Dlatego jednym z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych sposobów wspierania dziecka w tym okresie jest przygotowanie świątecznego kącika wyciszenia, czyli takiej małej, bezpiecznej przestrzeni, w której dziecko może odpocząć i odzyskać równowagę.

Dlaczego dziecko potrzebuje miejsca wyciszenia?

Dzieci odbierają świat intensywniej niż dorośli. Ich układ nerwowy jest w trakcie rozwoju, mechanizmy samoregulacji dopiero się kształtują, a zdolność filtrowania bodźców jest dużo słabsza niż u dorosłych. Jednym słowem chłoną jak gąbka wszytko!

Najczęstsze źródła przeciążenia sensorycznego w święta:

  • nadmiar bodźców świetlnych: migające lampki, dekoracje, silne kolory, błyszczące ozdoby,
  • hałas i gwar: rozmowy kilku osób naraz, kolędy, muzyka, dzwonki, śmiech, telewizor w tle, zwierzęta
  • nowe lub mocniejsze zapachy: potrawy, świece zapachowe, pierniki, goździki, perfumy gości,
  • zmiany rutyny: niestandardowe pory spania, brak drzemki, dłuższe wieczory, wyjazdy, inny plan dnia,
  • większe wymagania społeczne: „powiedz wierszyk”, „przytul ciocię”, „uśmiechnij się do zdjęcia”,
  • nowe miejsca: inne mieszkania, inne dźwięki, inaczej oświetlone przestrzenie,
  • duże emocje dorosłych: stres przedświąteczny, napięcie, pośpiech, organizacja.

Z punktu widzenia integracji sensorycznej święta bywają „za bardzo, za mocno, za szybko i wszystko naraz”.

Kiedy tak się dzieje, dziecko może reagować:

  • płaczem,
  • marudzeniem,
  • wycofaniem,
  • agresją lub pobudzeniem,
  • nadmiernym pobudzeniem („głupawką”),
  • „przyklejaniem się” do rodzica,
  • zasłanianiem uszu lub oczu,
  • trudnością z utrzymaniem kontaktu społecznego.

To nie jest niegrzeczność. To naturalna informacja: „Mamo! Tato! Potrzebuję przerwy. Potrzebuję spokoju.”

Świąteczne przebodźcowanie – co to właściwie znaczy?

Świąteczne przebodźcowanie to stan, w którym ilość docierających do dziecka bodźców przekracza możliwości jego układu nerwowego.

Dziecko dosłownie traci zdolność przetwarzania, selekcji i regulacji napływających wrażeń.

W efekcie:

  • maleje zdolność logicznego myślenia,
  • hamulce emocjonalne stają się słabsze,
  • reakcje stają się gwałtowniejsze,
  • ciało jest pobudzone, spięte lub przeciwnie „odcięte”, ospałe, wycofane.

Układ nerwowy próbuje się bronić przed nadmiarem bodźców, czasem poprzez „wybuch”, a czasem poprzez „wyłączenie”, często możemy wtedy zauważyć takie „małe tygryski z Kubusia Puchatka”

Objawy świątecznego przebodźcowania u dziecka

Sygnały sensoryczne

  • zasłanianie uszu lub oczu,
  • unikanie światła,
  • niechęć do dotyku lub odwrotnie – bardzo silna potrzeba kontaktu,
  • narzekanie na ubrania, „swędzi”, „drapie”, „boli”.

Sygnały emocjonalne:

  • nagły płacz, wybuchy złości,
  • drażliwość „o nic”,
  • przeciążenie emocjami innych,
  • lękliwość, zamykanie się.

Sygnały behawioralne:

  • bieganie bez celu, chaos ruchowy,
  • trudności z czekaniem, siedzeniem przy stole,
  • agresja, rzucanie przedmiotami,
  • odmowa kontaktu z gośćmi.

Sygnały społeczne:

  • unikanie rozmów,
  • brak chęci do zdjęć, przywitań, całusów,
  • zamykanie się w sobie lub „głupawka” jako forma radzenia sobie.

Jeśli te zachowania nie są Ci obce to całkowicie normalne! Dziecko nie robi tego „na złość”. Ono po prostu nie ma już zasobów, żeby sobie z tym radzić.

Czym jest świąteczny kącik wyciszenia?

To niewielka, spokojna przestrzeń, która:

  • redukuje ilość docierających bodźców,
  • pozwala układowi nerwowemu zejść z wysokiego napięcia,
  • daje poczucie przewidywalności i kontroli,
  • wspiera samoregulację,
  • chroni przed przeciążeniem emocjonalnym,
  • pozwala wrócić do wspólnych aktywności w bezpiecznym tempie.

To nie kara ani izolacja. To wsparcie. To pozwolenie na przerwę, gdy świat staje się zbyt intensywny.

Jak stworzyć świąteczny kącik wyciszenia?

Praktyczne inspiracje i pomysły DIY

  1. Wybierz odpowiednie miejsce

Najlepiej:

  • z boku pokoju,
  • z dala od hałasu i migających światełek,
  • częściowo zasłonięte lub przytulne.
  • Karton po AGD + delikatne, NIEMIGAJĄCE lampki LED jako mini domek.
  • Prześcieradło i dwa krzesła, tipi z tego, co jest w domu.
  • „Gniazdko” z koców i poduszek tworzących naturalne granice.
  1. Stwórz bazę sensorycznego komfortu

Dzieci przeciążone często szukają:

  • ucisku,
  • ciepła,
  • przytulności,
  • powtarzalnych bodźców.

Możesz dodać:

  • miękkie koce, poduszki, pufy, worek sako,
  • kocyk obciążeniowy lub jego wersję DIY,
  • pluszaki o różnych fakturach,
  • dywanik wyciszający dźwięki.
  • Poduszka z ryżem (można ją lekko ogrzać).
  • „Butelka spokoju” – woda, brokat, gliceryna.
  1. Dodaj elementy regulacji sensorycznej

Dla dzieci nadwrażliwych (potrzebujących wyciszenia):

  • słuchawki wygłuszające,
  • ciepłe, łagodne światło,
  • delikatne zapachy (lawenda, wanilia – bardzo subtelnie).

Dla dzieci podwrażliwych (szukających bodźców):

  • tunel do przejścia,
  • poduszki do skakania,
  • guma sensoryczna,
  • kołderka do „zawijania”.
  1. Materiały do regulacji emocji
  • książki o emocjach,
  • kolorowanki, kredki,
  • gniotki i zabawki do ściskania,
  • sensoryczne woreczki,
  • proste układanki.
  • gniotki z balonu i mąki/ryżu,
  • woreczki z fasolą lub grochem.
  1. Wprowadź jasny komunikat:

„To jest miejsce Twojego odpoczynku. Możesz tu przyjść, kiedy potrzebujesz.”

Ważne! Nie wysyłamy tam dziecka za karę. To narzędzie samoregulacji.

Jak korzystać z kącika wyciszenia podczas świąt?

  • Obserwuj wczesne sygnały przeciążenia.
  • Zaproponuj przerwę:

„Widzę, że jest dużo bodźców. Chcesz iść na chwilę odpocząć do swojego kącika?”

  • Pozwól dziecku samemu decydować o czasie.
  • Nie przeszkadzaj mu w trakcie odpoczynku.
  • Wracajcie do wspólnych aktywności, gdy dziecko naprawdę jest na to gotowe.

Propozycje świątecznych kącików – w zależności od potrzeb dziecka

Dla dziecka łatwo przebodźcowującego się

  • tipi lub baldachim,
  • lampka o ciepłym świetle,
  • kocyk obciążeniowy,
  • pluszaki o miękkich fakturach,
  • słuchawki wygłuszające.

Dla dziecka potrzebującego ruchu

  • poduszki do skakania,
  • tunel,
  • guma sensoryczna,
  • kołderka do zawijania.

Dla dziecka lękowego

  • niewielka, ciasna przestrzeń,
  • dużo przytulnych tekstur,
  • delikatne bodźce,
  • zabawka do skubania,
  • książeczki o małej liczbie bodźców.

Dla rodzeństwa

  • dwa „gniazdka”,
  • oddzielne materiały sensoryczne dla każdego.

Dlaczego kącik się sprawdza? – z punktu widzenia neuropsychologii

  • Obniża poziom kortyzolu – hormonu stresu.
  • Wspiera układ przedsionkowy i propriocepcję, co pomaga ciału „uspokoić się od środka”.
  • Daje poczucie kontroli – kluczowe dla poczucia bezpieczeństwa.
  • Wzmacnia samoregulację: dziecko uczy się, kiedy potrzebuje przerwy i jak o nią zadbać.
  • Redukuje napięcie w relacjach rodzinnych.
  • Wspiera harmonogram świąteczny: wypoczęte dziecko znacznie łatwiej angażuje się w tradycje i spotkania.

Najważniejsze przesłanie dla rodziców

Święta nie muszą być idealne, żeby były piękne.Nie musimy realizować wszystkich planów i oczekiwań.Nie musimy być w ciągłym biegu.

Możemy:

  • tworzyć bezpieczne przestrzenie,
  • dostosowywać plan do dziecka,
  • mieć więcej czułości wobec siebie i swoich granic,
  • pamiętać, że przerwa jest formą troski – nie przeszkodą.

Najważniejsza jest obecność, bliskość, bycie razem na tyle, na ile każdy może.

Kącik wyciszenia to mały gest, który naprawdę robi dużą różnicę.

A Ty rodzicu jeżeli znajdziesz chwilkę w te Święta na literaturę to polecam:

  • Ayres, A. J. (2005). Dziecko a integracja sensoryczna. Harmonia.
  • Kranowitz, C. S. (2013). Nie-zgrane dziecko. Harmonia.
  • Miller, L. J. (2014). Dziecko nadwrażliwe. GWP.
  • Shanker, S. (2021). Self-Reg. Mamania.
  • Faber, A., & Mazlish, E. (2013). Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały…. Media Rodzina.

Wesołych Świąt i spokojnego czasu w rodzinnym gronie! I oczywiście dobrej zabawy!

]]>
https://integracjasensoryczna.info/swiateczny-kacik-wyciszenia-dla-dziecka/feed/ 0

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_doing_cron', '1792189460.2433819770812988281250', 'on') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_timeout_2__9b7a51e2f4b74108a3824eb60863f798', '1792191260', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [The MariaDB server is running with the --read-only option so it cannot execute this statement]
INSERT INTO `sw_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_2__9b7a51e2f4b74108a3824eb60863f798', '[]', 'off') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)