Nadwrażliwość sensoryczna, bez względu czy mówimy o nadmiernej reakcji na dźwięki, zapachy, dotyk czy inne bodźce zmysłowe, w sposób znaczący wpływa na funkcjonowanie, samopoczucie i zachowanie dziecka. Dziecko nadwrażliwe może być rozdrażnione, płaczliwe, czasami nadmiernie wycofane, innym razem agresywne.
To, co dla nas jest czymś naturalnym, przyjemnym doświadczeniem, co sprawia nam radość, co nas relaksuje, dla dziecka nadwrażliwego może być bolesne, zbyt intensywne i może powodować dyskomfort. To wszystko sprawia, że dosyć często zmienia się funkcjonowanie całej rodziny, w której jest dziecko nadmiernie reagujące na bodźce zmysłowe.
Trzeba zmienić plany, z czegoś zrezygnować, wrócić szybciej, unikać określonych miejsc czy aktywności, bo najzwyczajniej w świecie dziecko z nadwrażliwością sensoryczną nie jest w stanie uczestniczyć w wielu z nich. Dochodzi do tego, że rodzina rezygnuje z wielu naturalnych sytuacji jak chociażby podróż komunikacją miejską czy gotowanie ulubionych dań, bo przecież dziecko i tak ich nie zje.
Koncert w filharmonii, spektakl w teatrze, wyjście do restauracji, wycieczka na plażę czy zakupy w centrum handlowym, tak ze wszystkiego można zrezygnować, tylko co, jeżeli w domu jest więcej dzieci i one jednak chciałyby tam być? Czy nie wpływa to również na ich formę spędzania czasu wolnego?
Kiedy dziecko nadwrażliwe silnie reaguje na bodźce, rodzice bardzo często dostosowują funkcjowanie całej rodziny do jego potrzeb. W ten sposób rodzina staje się częścią systemu regulacji sensorycznej dziecka. Reorganizowane jest codzienne życie, zmieniane są plany, modyfikowane są codzienne rytuały czy ograniczane sytuacje, które potencjalnie mogą spowodować dyskomfort dziecka. Tego typu dostosowanie nazywamy akomodacją rodzinną.
A im wyższa nadwrażliwość sensoryczna, tym więcej zmian w funkcjonowaniu rodziny.
Pojawia się pytanie, czy takie dostosowanie to coś złego?
Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Z jednej strony dbanie o komfort dziecka czy niedoprowadzanie do jego przeciążenia sensorycznego wydaje się słuszne. W ten sposób unikamy przestymulowania i cierpienia dziecka, ale też jego ewentualnych wybuchów, co wszystkim pozwala przetrwać trudne sytuacje. Z drugiej strony, jeżeli rodzic wyłącznie dostosowuje otoczenie do dziecka, ale nie daje nic w zamian. Nie stosuje diety sensorycznej czy przede wszystkim nie szuka przyczyny tak specyficznych potrzeb dziecka np. wykonując diagnozę; długoterminowo może utrwalać zachowania unikające, może ograniczać rozwój samoregulacji dziecka i zmniejszać liczbę okazji do stopniowego oswajania bodźców. W ten sposób prowadzi do coraz większej zależności od dostosowanego środowiska.
Zmiana funkcjonowania rodziny wydaje się zrozumiała i jest to właściwie naturalna adaptacyjna reakcja opiekuna, jednak w przypadku długotrwałego i nasilonego charakteru może ograniczać możliwość stopniowego rozwijania tolerancji na bodźce czy strategii samodzielnego radzenia sobie z nimi. W tej sytuacji słuszna wydaje się ocena nie tylko profilu sensorycznego dziecka, ale również sposobu funkcjonowania całej rodziny, jak również analiza zakresu codziennych dostosowań. Może się bowiem zdarzyć, że nadmierne dostosowania i modyfikacje blokują rozwój, możliwości dziecka, a może wpływają negatywnie na postępy terapii…
Bibliografia:
Ben-Sasson A, Podoly TY, Lebowitz E. Family Accommodation Scale for Sensory Over-Responsivity: A Measure Development Study. Front Psychol. 2022