Konferencja „Wieloprofilowe spojrzenie na integrację sensoryczną” zgromadziła specjalistów z wielu dziedzin, z całego świata, by wspólnie spojrzeć na rozwój dziecka przez pryzmat neurobiologii, psychomotoryki, integracji sensorycznej i praktyki terapeutycznej. W ramach wydarzenia przeprowadziliśmy serię rozmów z prelegentami – ekspertami, którzy nie tylko przekazują wiedzę, ale też inspirują do głębszego rozumienia dziecka. Dziś rozpoczynamy publikację tej serii wywiadów. Naszą rozmówczynią jest dr Joanna Surowińska, która podczas konferencji wygłosiła wykład pt. „Odruchy pierwotne w rozwoju psychomotorycznym dziecka w kontekście neurobiologicznej dojrzałości ośrodkowego układu nerwowego”. W rozmowie wraz z Moniką Pieniążek poruszyłyśmy kwestie, które są kluczowe zarówno dla terapeutów, jak i rodziców i nauczycieli – od definicji i roli odruchów pierwotnych, po ich wpływ na codzienne funkcjonowanie dziecka.
Czym są odruchy pierwotne
Zanim przejdziemy do najważniejszych tez pojawiających się w wywiadzie, warto uporządkować, czym w ogóle są odruchy pierwotne. Ich opis znajdziemy w literaturze neuropsychologicznej i rozwojowej, m.in. w pracach Sally Goddard-Blythe. Autorka książki „Odruchy, uczenie się i zachowanie” (PWN, 2018) definiuje je jako automatyczne, genetycznie zaprogramowane reakcje ruchowe, które pojawiają się już w życiu płodowym i dominują w pierwszych miesiącach po narodzinach. Ich głównym zadaniem jest wspieranie przetrwania oraz przygotowanie układu nerwowego do późniejszego rozwoju bardziej złożonych funkcji – takich jak kontrola postawy, koordynacja, przetwarzanie sensoryczne czy uczenie się. Reakcje te mają charakter stereotypowy i powstają na poziomie pnia mózgu, bez udziału struktur korowych, co oznacza, że są niezależne od świadomego działania dziecka.
W prawidłowym rozwoju odruchy te mają swój „okres panowania” – czyli czas, w którym powinny się aktywować i zintegrować. Integracja oznacza ich wygaszenie lub przekształcenie w bardziej złożone reakcje. Jeżeli ten proces nie przebiega prawidłowo, a odruchy pozostają aktywne, mogą pojawić się trudności w zachowaniu, koncentracji, planowaniu ruchu, a także w relacjach społecznych.
O tym, czym odruchy pierwotne są w praktyce i jak rozumieć ich rolę, mówi dr Joanna Surowińska:
– Odruchy pierwotne to tak naprawdę odruchy prymitywne. Każda mama je zna, choć często nie nazywa ich w ten sposób. Wystarczy pomyśleć o pierwszych chwilach po narodzinach – przystawiamy dziecko do piersi, a ono zaczyna ssać. To nie jest wyuczona umiejętność – to odruch, który jest wpisany w układ nerwowy, zakodowany genetycznie.
Odruchy niezintegrowane
Często mówi się, że dziecko ma niezintegrowane odruchy. Przykładem może być sytuacja, gdy dziecko wkłada coś do buzi – to może być aktywny odruch Babkina. W okresie, w którym ten odruch powinien być już wygaszony, jego miejsce zajmuje bardziej dojrzała reakcja – uśmiech socjalny, świadomość: „to jest moja ręka”, zrozumienie, co się dzieje w otoczeniu. Dr Surowińska zaznacza, że odruchów jest bardzo dużo, ale najważniejsze jest to, że każdy z nich powinien pojawić się we właściwym momencie, mieć swój okres panowania i ulec integracji. Po integracji korzystamy już nie z odruchów, lecz z automatyzacji.
Można powiedzieć, że odruchy to test wieku biologicznego naszego ośrodkowego układu nerwowego. Każdy człowiek je ma – nie ma dziecka, które rodzi się bez odruchów pierwotnych. Wiemy już, że wiele dzieci uczęszczających na terapię integracji sensorycznej ma trudności w zakresie motoryki, co może wskazywać na niepełną integrację tych wczesnych odruchów.
W dalszej części rozmowy dr Surowińska przywołuje konkretne przykłady z codziennego życia dziecka. Wyobraźmy sobie dziecko w szkole. Nauczyciel zadaje pytanie i prosi o zgłoszenie się. Dziecko ma unieść rękę i spojrzeć na nauczyciela. Tylko tyle – a jednak za tym prostym gestem stoi bardzo złożony mechanizm: stabilizacja tułowia, kontrola postawy, izolowany ruch gałki ocznej, koordynacja między półkulami mózgu. Te umiejętności opierają się na zintegrowanych wzorcach ruchowych, których dziecko uczyło się… w pierwszym półroczu życia. Jeśli ten fundament jest chwiejny, zgłoszenie się do tablicy może być wysiłkiem ponad siły.
Dr Surowińska zwraca uwagę, że kiedy dziecko w wieku szkolnym wykonuje proste zadania ruchowe, sięga tak naprawdę po wzorce, których uczyło się w pierwszym roku życia. Jeżeli któreś z tych wzorców nie zostały w pełni opanowane, mogą pojawić się trudności z koncentracją, koordynacją czy planowaniem ruchu.
Nadruchliwość a odruchy
Na koniec zapytałyśmy, jak odróżnić dziecko, które z natury jest ruchliwe, od dziecka, u którego ruchliwość wynika z nieprawidłowej integracji odruchów. Dr Surowińska przypomina, że należy pamiętać o temperamencie – każde dziecko jest inne. Jednak dziecko, którego nadruchliwość wynika z braku integracji odruchów, nie potrafi się skupić wtedy, gdy sytuacja tego wymaga. Ma trudność z określeniem położenia własnego ciała w przestrzeni. W przypadku takiego dziecka każdej emocji towarzyszy wzorzec motoryczny – ciało reaguje ruchem na każdy impuls emocjonalny.
Rozmowa z dr Joanną Surowińską otwiera cykl wywiadów z prelegentami konferencji. Już wkrótce na portalu integracjasensoryczna.info pojawią się kolejne rozmowy – z terapeutami i specjalistami, którzy dzielą się wiedzą opartą na praktyce, badaniach i doświadczeniu klinicznym. Naszym celem jest stworzenie przestrzeni, w której rzetelna, poparta literaturą wiedza z zakresu integracji sensorycznej będzie dostępna dla wszystkich – rodziców, nauczycieli i terapeutów.
Literatura:
Goddard-Blythe, S. (2018). Odruchy, uczenie się i zachowanie. Okno dla umysłu dziecka. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Szanowna Pani, nie bardzo widzimy w jaki sposób odnosi się Pani do artykułu lub wywiadu, czy definicja podana za Sally Goddard-Blythe jest błędna, jeśli tak to prosimy o wskazanie pozycji naukowej, która definiuje odruchy w sposób prawidłowy. Chętnie zweryfikujemy i uzupełnimy wiedzę.
W tej sytuacji należałoby poprosić neurologa dziecięcego o badanie i wyjaśnienie tych spraw skoro to kwestia badania neurologicznego. A tu niestety Blythe popełniła błąd nazywając to co robi nazwami odruchów pierwotnych i z góry skazała się na potępienie przez EBM i neurologów dziecięcych. W istocie badając te rzeczy wg jej instrukcji stwierdzam faktycznie zaburzenia SI a nie przetrwaly odruch pierwotny. Tak samo najbardziej rzeczowy podręcznik PZWL I ntegracja Sensoryczna ani słowem nie wspomina o czym jest np przetrwały odruch moro u chodzącego 6 latka, to co badała blythe to zwyczajnie zaburzenia SI np nadwrażliwość na dźwięki która przejawia się "wzdrygnięciem" a z odruchem moro ma wspólnego właściwie nic.