Są dzieci, które ciągle się wspinają, skaczą, wpadają na meble, ściskają mocno podczas przytulania albo wiecznie coś gryzą. Są też takie, które szybko się męczą, unikają ruchu, nie lubią nowych aktywności albo wydają się „nieobecne” w swoim ciele. Bardzo często za tym wszystkim stoi właśnie układ proprioceptywny jeden z najważniejszych, a jednocześnie najmniej znanych „zmysłów”.

Kiedy mówimy o integracji sensorycznej, większość osób myśli o dotyku, słuchu czy wzroku. Tymczasem nasze ciało każdego dnia korzysta również ze zmysłu przedsionkowego i właśnie propriocepcji. To dzięki niej wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nawet kiedy zamkniemy oczy. To ona pomaga nam regulować siłę ruchu, utrzymywać postawę, planować ruch i czuć się „bezpiecznie” we własnym ciele.  

Czym właściwie jest propriocepcja?

Najprościej mówiąc to system informacji płynących z mięśni, stawów i więzadeł do mózgu. Układ proprioceptywny nieustannie „melduje”, co robi nasze ciało: czy siedzimy prosto, jak mocno naciskamy kredkę, czy stoimy stabilnie i ile siły potrzebujemy, żeby podnieść kubek, a nie go zgnieść.   To trochę jak wewnętrzna mapa ciała.

Dzięki dobrze działającej propriocepcji dziecko:
  • Kontroluje swoje ruchy
  • Ma odpowiednie napięcie mięśniowe
  • Lepiej planuje ruch
  • Sprawniej się uczy
  • Łatwiej reguluje emocje
  • Czuje większy spokój i bezpieczeństwo
I tutaj pojawia się coś bardzo ważnego: układ proprioceptywny nie działa w oderwaniu od emocji. Coraz częściej terapeuci, fizjoterapeuci, osteopaci i psychologowie patrzą na dziecko całościowo. Ciało, emocje, relacje i układ nerwowy są ze sobą mocno połączone.
Dziecko, które jest przebodźcowane, zestresowane lub ma trudność z regulacją emocji, często będzie szukało mocnych, agresywnych wręcz bodźców proprioceptywnych. Dlatego niektóre dzieci:
  • Rzucają się na poduszki
  • Mocno się przytulają
  • Gryzą rękawy
  • Skaczą bez końca
  • Wpadają na innych
  • Lubią być zawijane w koce
  • Śpią lepiej pod ciężką kołdrą

To nie „niegrzeczność”. Bardzo często to układ nerwowy szuka regulacji.

Kiedy warto przyjrzeć się propriocepcji?

Nie każde żywe dziecko ma zaburzenia SI. I to bardzo ważne, żeby o tym mówić głośno. Dziś rodzice są bombardowani diagnozami i informacjami z internetu. Tymczasem dzieci rozwijają się w różnym tempie. Współczesne podejście do integracji sensorycznej podkreśla, że patrzymy na funkcjonowanie dziecka całościowo nie na pojedyncze zachowanie.  

Ale są pewne sygnały, które mogą sugerować trudności w obrębie propriocepcji:
  • Częste potykanie się i wpadanie na przedmioty
  • Bardzo mocne albo bardzo słabe przytulanie
  • Zbyt duża siła podczas zabawy
  • Problemy z oceną nacisku
  • Obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe
  • Trudności z koncentracją
  • Potrzeba ciągłego ruchu
  • Niechęć do nowych aktywności ruchowych
  • „Wiercenie się” podczas siedzenia
  • Gryzienie przedmiotów
  • Trudności z planowaniem ruchu
  • Szybkie męczenie się
  • Problemy grafomotoryczne
Często rodzice słyszą:

„On nie umie usiedzieć.”

„Ona jest taka niezdarna.”

„On robi wszystko za mocno.”

„Ona ciągle potrzebuje się przytulać.”
Dlaczego stymulacja proprioceptywna tak pomaga? Bo działa regulująco na układ nerwowy.
To właśnie dlatego po:
  • Skakaniu
  • Noszeniu cięższych rzeczy
  • Przeciąganiu
  • Dociskach
  • Wspinaniu
  • Turlaniu
Dzieci często stają się spokojniejsze, bardziej skupione i „obecne”. Układ nerwowy został odpowiednio nakarmiony. Bodźce proprioceptywne pomagają organizować układ nerwowy. Dają poczucie granic ciała, bezpieczeństwa i stabilizacji.
W praktyce oznacza to, że dziecko może łatwiej:
  • Regulować emocje
  • Utrzymać uwagę
  • Kontrolować swoje ciało
  • Wyciszyć się po trudnym dniu

Dlatego tak wiele współczesnych nurtów terapeutycznych od SI, przez fizjoterapię pediatryczną, po osteopatię i psychologię rozwojową zwraca uwagę na znaczenie ruchu, napięcia mięśniowego, oddechu i świadomości ciała.

Jak stymulować układ proprioceptywny w domu?

I tutaj dobra wiadomość: naprawdę nie potrzeba drogiego sprzętu. Najlepszą terapią dla dziecka jest często zwykła, codzienna zabawa. Zabawy, które dzieci uwielbiają:

  • „Kanapka” albo „naleśnik” – Zawijanie dziecka w koc, kołdrę lub materac daje intensywny docisk całego ciała. Dzieci bardzo często to kochają.  
  • Taczki – Dziecko chodzi na rękach, a rodzic trzyma nogi. Świetne dla obręczy barkowej i czucia głębokiego.
  • Przeciąganie liny – Mocna aktywacja mięśni i świetna regulacja układu nerwowego.
  • Skoki – Na materac, przez poduszki, po „kamieniach” zrobionych z poduszek albo taśmy na podłodze.
  • Noszenie „ciężkich rzeczy”- Zakupy, poduszki, książki, butelki z wodą. Dla dziecka to zabawa, dla układu nerwowego -świetna praca.
  • Tory przeszkód – Krzesła, koce, tunele, poduszki. Dziecko przeciska się, wspina, czołga i jednocześnie organizuje swoje ciało.  
  • Zabawy na czworakach – „Chodzimy jak misie”, „jak koty”, „jak kraby”. Niby proste, a bardzo mocno stymulują propriocepcję.
  • Ugniatanie i przepychanie – Ciasto, plastelina, masa solna, przesuwanie pudeł, zabawa w „siłaczy”.  

Co jest ważniejsze niż same ćwiczenia?

Relacja! Dziecko najlepiej reguluje się w kontakcie z drugim człowiekiem. Nawet najlepsze ćwiczenie nie będzie wspierające, jeśli wykonywane jest pod presją.

Współczesne podejście terapeutyczne coraz mocniej podkreśla:
  • Obserwację dziecka
  • Podążanie za jego potrzebami
  • Budowanie poczucia bezpieczeństwa
  • Regulację zamiast „naprawiania”
Nie chodzi o to, żeby każde dziecko „ćwiczyć”. Chodzi o to, żeby lepiej rozumieć jego układ nerwowy.

Kilka ważnych rzeczy dla rodziców i terapeutów. Nie każde dziecko potrzebuje terapii SI. Czasem potrzebuje po prostu więcej ruchu, mniej ekranów, więcej snu, kontaktu z naturą i spokojniejszego układu nerwowego dorosłych wokół.
Dziecko nie robi nic „na złość”. Często jego ciało naprawdę potrzebuje konkretnego rodzaju bodźców. Ruch to nie dodatek do rozwoju. Ruch to rozwój. Huśtanie, wspinanie, skakanie, turlanie i siłowanie są dla mózgu dziecka niezwykle ważne. Regulacja zaczyna się od dorosłego. Dziecko nie uspokoi swojego układu nerwowego, jeśli my sami jesteśmy stale napięci i przebodźcowani.
Układ proprioceptywny to coś znacznie więcej – to fundament poczucia własnego ciała, bezpieczeństwa, sprawczości i regulacji emocji.
I często największą terapią dla dziecka nie jest idealnie wyposażona sala, ale:
  • Rodzic, który rozumie
  • Wspólna zabawa
  • Ruch
  • Bliskość
  • Możliwość bycia dzieckiem

Dobrej zabawy!

Do artykułu został dołączony film z propozycją ćwiczeń stymulujących układ prioprioceptywny w domu. 

Bibliografia

Dziecko a integracja sensoryczna – A. Jean Adres, Harmonia. Gdańsk
Materiały i Publikacje Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Integracji Sensorycznej