Są dzieci, które ciągle się wspinają, skaczą, wpadają na meble, ściskają mocno podczas przytulania albo wiecznie coś gryzą. Są też takie, które szybko się męczą, unikają ruchu, nie lubią nowych aktywności albo wydają się „nieobecne” w swoim ciele. Bardzo często za tym wszystkim stoi właśnie układ proprioceptywny jeden z najważniejszych, a jednocześnie najmniej znanych „zmysłów”.
Kiedy mówimy o integracji sensorycznej, większość osób myśli o dotyku, słuchu czy wzroku. Tymczasem nasze ciało każdego dnia korzysta również ze zmysłu przedsionkowego i właśnie propriocepcji. To dzięki niej wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nawet kiedy zamkniemy oczy. To ona pomaga nam regulować siłę ruchu, utrzymywać postawę, planować ruch i czuć się „bezpiecznie” we własnym ciele.
Najprościej mówiąc to system informacji płynących z mięśni, stawów i więzadeł do mózgu. Układ proprioceptywny nieustannie „melduje”, co robi nasze ciało: czy siedzimy prosto, jak mocno naciskamy kredkę, czy stoimy stabilnie i ile siły potrzebujemy, żeby podnieść kubek, a nie go zgnieść. To trochę jak wewnętrzna mapa ciała.
To nie „niegrzeczność”. Bardzo często to układ nerwowy szuka regulacji.
Nie każde żywe dziecko ma zaburzenia SI. I to bardzo ważne, żeby o tym mówić głośno. Dziś rodzice są bombardowani diagnozami i informacjami z internetu. Tymczasem dzieci rozwijają się w różnym tempie. Współczesne podejście do integracji sensorycznej podkreśla, że patrzymy na funkcjonowanie dziecka całościowo nie na pojedyncze zachowanie.
W dalszej części artykułu przeczytasz co jeszcze powinno Cię zaniepokoić oraz:
I bonus, do artykułu został dołączony film z propozycją ćwiczeń stymulujących układ prioprioceptywny w domu.
Linia środkowa ciała to umowna, pionowa oś, która dzieli ciało na prawą i lewą stronę. Przebiega przez środek głowy, nosa, klatki piersiowej, pępka i miednicy. W codziennym funkcjonowaniu rzadko o niej myślimy, bo sprawny układ nerwowy pozwala nam przekraczać ją automatycznie: prawa ręka sięga po przedmiot leżący po lewej stronie, lewa ręka przytrzymuje kartkę, kiedy prawa pisze, oczy płynnie przesuwają się z lewej strony na prawą podczas czytania. Ciało organizuje się tak, żeby ruch był celowy, ekonomiczny i automatyczny.
U dziecka ta umiejętność nie pojawia się od razu jako gotowa funkcja. Rozwija się stopniowo, na bazie wcześniejszych doświadczeń ruchowych, czuciowych, przedsionkowych, proprioceptywnych i wzrokowych. Przekraczanie linii środkowej ciała nie jest, więc tylko „sięganiem ręką na drugą stronę”. Jest widocznym efektem dojrzewania wielu procesów: stabilizacji posturalnej, orientacji w schemacie ciała, koordynacji obustronnej, lateralizacji, planowania ruchu, współpracy półkul mózgowych oraz integracji informacji płynących z obu stron ciała.
W ujęciu integracji sensorycznej Jean Ayres trudności w tym obszarze wiążą się przede wszystkim z integracją przedsionkowo-bilateralną, czyli zdolnością do sprawnego łączenia informacji przedsionkowych, proprioceptywnych, dotykowych i wzrokowych w taki sposób, aby obie strony ciała mogły współpracować. Ayres opisywała wzorzec trudności obejmujący m.in. słabszą koordynację obustronną, problemy z sekwencyjnością ruchów, rytmem, równowagą, różnicowaniem stron prawa-lewa i przekraczaniem linii środkowej ciała.
Rozwój przekraczania linii środkowej zaczyna się dużo wcześniej, niż dziecko usiądzie przy stoliku i zacznie rysować. Już w pierwszych miesiącach życia buduje się podstawa: dziecko uczy się kontroli głowy, stabilizacji tułowia, przenoszenia ciężaru ciała, łączenia rąk w linii środkowej, oglądania własnych dłoni, obracania się, sięgania po zabawkę i stopniowego organizowania ruchu wokół osi ciała. Kiedy niemowlę leży na plecach i zaczyna łączyć dłonie przed sobą, wkładać ręce do buzi, patrzeć na swoje ręce, a później sięgać po zabawkę raz jedną, raz drugą ręką, układ nerwowy uczy się, że ciało ma dwie strony, ale należy do jednej całości. Kiedy dziecko obraca się z pleców na brzuch, podpiera na przedramionach, przenosi ciężar ciała, pełza, czworakuje, siada i zmienia pozycje, jego mózg stale porządkuje informacje o tym, gdzie jest głowa, tułów, kończyny i jak można nimi sterować względem grawitacji.
Bardzo ważnym etapem jest czworakowanie. Nie dlatego, że każde dziecko musi czworakować identycznie i przez określoną liczbę miesięcy, ale dlatego, że naprzemienna praca rąk i nóg, przenoszenie ciężaru ciała, rotacja tułowia i stabilizacja obręczy barkowej tworzą warunki do dojrzewania koordynacji obustronnej. W czworakowaniu prawa i lewa strona ciała nie działają już osobno, ale muszą wejść w rytm, sekwencję i współpracę. To jest bardzo ważna baza dla późniejszego przekraczania linii środkowej, ruchów naprzemiennych, orientacji w przestrzeni, planowania motorycznego i pracy ręki.
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Mechanizmy posturalne a funkcje wzrokowe. Znaczenie, badania, ćwiczenia.Rosłonek, E. Akademia Ćwiczę Oko.
Integracja sensoryczna w terapii widzenia. Poradnik dla terapeutów i rodziców. Parakiewicz, A. Akademia Ćwiczę Oko, 2020.
Integracja sensoryczna a przetwarzanie sensoryczne. Podręcznik. Redakcja naukowa: Emich-Widera, E., Palicka, I., Przybyla, O., Kazek, B. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.
Wzrok i słuch – zmysły wiodące w uczeniu się w aspekcie integracji sensorycznej. Odowska-Szlachcic, B., Mierzejewska, B. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.
Sensomotoryczna terapia widzenia w praktyce. Rosa, A. Warszawa: PZWL / PWN.
Odruchy, uczenie się i zachowanie. Okno do umysłu dziecka, Goddard Blythe S., Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018
Integracja sensoryczna. Teoria, diagnoza, terapia. Zbigniew Przyrowski, Wydawnictwo Sensum Mobile & Empis, 2019 r.
Rozejście kresy białej u dzieci i niemowląt – znaczenie kliniczne, wpływ na kontrolę posturalną oraz implikacje dla terapii integracji sensorycznej.
Rozejście kresy białej (diastasis recti abdominis, DRA) u dzieci jest zjawiskiem stosunkowo częstym, szczególnie w okresie niemowlęcym, gdzie najczęściej ma charakter fizjologiczny. Wraz z wiekiem jego utrzymywanie się może wiązać się z zaburzeniami stabilizacji centralnej oraz kontroli posturalnej.
Pomimo rosnącej liczby badań obrazowych (np. ultrasonograficznych), nadal brakuje jednoznacznych danych dotyczących funkcjonalnych konsekwencji tego zjawiska w populacji pediatrycznej.
Celem artykułu jest przedstawienie aktualnego stanu wiedzy oraz jego integracja z podejściem klinicznym stosowanym w terapii integracji sensorycznej (SI), w którym rozejście kresy białej rozpatrywane jest jako element szerszych zaburzeń posturalnych i sensomotorycznych.
Kresa biała (linea alba) jest strukturą łącznotkankową łączącą mięśnie proste brzucha. Jej integralność warunkuje prawidłowe przenoszenie sił między stronami tułowia, stabilizację centralną, kontrolę posturalną oraz funkcje oddechowe.
Rozejście kresy białej definiuje się jako zwiększenie odległości między mięśniami prostymi brzucha, wynikające z osłabienia i rozciągnięcia struktur powięziowych. W przeciwieństwie do przepukliny nie dochodzi tu do przerwania ciągłości tkanek, lecz do ich niewydolności mechanicznej (Keshwani et al., 2015).
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Rozejście kresy białej u dzieci nie stanowi wyłącznie problemu lokalnego. Jest elementem szerszego układu zależności obejmującego kontrolę posturalną, integrację sensoryczną oraz funkcje oralne.
Skuteczna terapia wymaga podejścia interdyscyplinarnego, obejmującego współpracę fizjoterapeutów, terapeutów SI oraz logopedów.
Bibliografia
Do mojego gabinetu często trafiają dzieci, które mają trudności w nauce szkolnej,
w zachowaniu albo w regulacji emocji. Czasem rodzice zgłaszają, że dziecko jest bardzo ruchliwe, szybko się męczy, nie lubi pisać, niechętnie siada do stolika, ma trudność z koncentracją albo silnie reaguje na codzienne sytuacje. Innym razem pierwszym powodem do szukania pomocy są trudności logopedyczne, słaba koordynacja, niechęć do aktywności ruchowych albo wyraźne napięcie emocjonalne.
Bardzo często to właśnie nauczyciel jako pierwszy zauważa, że coś dziecku po prostu nie przychodzi łatwo. Widzi je codziennie, obserwuje podczas zabawy, pracy stolikowej, zajęć ruchowych, odpoczynku, kontaktów z innymi dziećmi. To nauczyciel nierzadko jako pierwszy sygnalizuje rodzicom, że warto przyjrzeć się trudnościom szerzej – nie tylko od strony edukacyjnej czy wychowawczej, ale również rozwojowej. Czasem rozmowa zaczyna się od pokierowania rodzica do logopedy, czasem od terapeuty integracji sensorycznej, a czasem właśnie od jest mowa o niewyhamowanych odruchach pierwotnych.
Ten temat wciąż dla wielu osób brzmi dość tajemniczo…
Odruchy pierwotne są naturalną częścią wczesnego rozwoju dziecka. Pojawiają się bardzo wcześnie i w pierwszych miesiącach życia pełnią ważną funkcję. Pomagają niemowlęciu reagować na bodźce, organizować napięcie mięśniowe, rozwijać ruch, budować bazę dla kolejnych etapów rozwoju. Z czasem powinny stopniowo wyhamowywać się, a ich miejsce zajmują dojrzalsze reakcje posturalne i coraz lepiej zorganizowane wzorce ruchowe. W podejściu INPP właśnie obecność odruchów po czasie, w którym powinny już ustąpić, traktowana jest jako oznaka niedojrzałości neuromotorycznej.
Jeśli tak się nie dzieje i część odruchów pozostaje aktywna dłużej, dziecko może funkcjonować tak, jakby jego ciało wkładało zbyt dużo energii w samo utrzymanie postawy, równowagi i organizacji ruchu. Wtedy to, co dla jednego dziecka jest zwykłą codziennością, dla innego staje się dużym wysiłkiem. Trudność nie zawsze od razu widać wprost. Często pokazuje się ona dopiero w przedszkolu albo w szkole – przy stoliku, podczas zabaw ruchowych, w trakcie nauki czytania i pisania, przy konieczności skupienia uwagi lub wyhamowania emocji.
Nauczyciel nie musi znać nazw odruchów ani wiedzieć, jak przebiega ich diagnostyka. Nie o to chodzi. Wystarczy uważna obserwacja dziecka w codziennych sytuacjach. To właśnie
w grupie przedszkolnej i klasie bardzo dobrze widać, jak dziecko siedzi, jak się porusza, jak radzi sobie z przekraczaniem linii środka ciała, jak reaguje na hałas, zmianę, dotyk, stres, jak organizuje pracę przy stoliku i jak długo potrafi utrzymać uwagę.
Nauczyciel, jako osoba, która ma realny wpływ na rozwój dziecka – może dostrzec, że jego zachowanie nie jest przypadkowe, ale wynika z tego, jak funkcjonują procesy rozwojowe i integracyjne.
To ważne, bo dziecko z niewyhamowanymi odruchami pierwotnymi bardzo często nie jest tym, które „nie chce”. Znacznie częściej jest to dziecko, które bardzo chce, ale jego ciało nie daje mu wystarczającego wsparcia.
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Za trudnościami szkolnymi nie zawsze stoi brak chęci. Za trudnym zachowaniem nie zawsze stoi zła wola. Za nadmierną ruchliwością nie zawsze stoi „niegrzeczność”. Czasem dziecko od dłuższego czasu próbuje poradzić sobie z ciałem, które nie daje mu jeszcze wystarczającego poczucia stabilności, bezpieczeństwa i organizacji.
I właśnie dlatego rola nauczyciela jest tak ważna. Nie dlatego, że ma wszystko wiedzieć, ale dlatego, że może zauważyć. Może połączyć różne drobne sygnały w jedną całość. Może nazwać obserwację i delikatnie przekazać ją rodzicom. A czasem to właśnie od takiej spokojnej, uważnej rozmowy zaczyna się droga do realnej pomocy dziecku.
Bibliografia:
Zapraszam na www.inpp.pl oraz IG: @INPP_POLSKA
Odruchy pierwotne są mimowolnymi wzorcami ruchowymi kontrolowanymi na poziomie pnia mózgu i występują bez świadomej kontroli. Pojawiają się w życiu płodowym i są obecne przy urodzeniu, odgrywając kluczową rolę w adaptacji dziecka do życia poza łonem matki. Tworzą podstawowy system reakcji, który umożliwia niemowlęciu oddychanie, reagowanie na bodźce, inicjowanie ruchu oraz wchodzenie w interakcję ze środowiskiem.

Rozwój dziecka można porównać do budowy domu, aby cała konstrukcja była stabilna, potrzebne są solidne fundamenty, na których opierają się kolejne etapy. W tym ujęciu odruchy pierwotne stanowią podstawę, warunkującą dalszy, harmonijny rozwój dziecka.
W typowym rozwoju odruchy pierwotne stopniowo integrują się w pierwszym roku życia, umożliwiając rozwój ruchów dowolnych, kontroli posturalnej oraz bardziej złożonych funkcji motorycznych i poznawczych. Proces ten stanowi podstawę dalszego rozwoju, w tym koordynacji, równowagi, funkcji manualnych, mowy oraz regulacji zachowania.
W sytuacji, gdy odruchy pierwotne nie ulegną integracji w przewidzianym czasie, mogą one wpływać na funkcjonowanie dziecka w wielu obszarach. Ich obecność może zaburzać rozwój reakcji posturalnych oraz ograniczać możliwość tworzenia dojrzałych wzorców ruchowych.
– zaburzenia napięcia mięśniowego i kontroli posturalnej
– trudności w koordynacji ruchowej i planowaniu motorycznym
– problemy z równowagą i orientacją w przestrzeni
– obniżoną jakość ruchu oraz zwiększoną męczliwość
Przetrwała aktywność odruchów pierwotnych może również oddziaływać na funkcje poznawcze oraz gotowość szkolną. Dotyczy to w szczególności:
– koordynacji wzrokowo-ruchowej
– funkcji wzrokowych
– przetwarzania słuchowego
– koncentracji uwagi
– organizacji i sekwencjonowania działań
Dzieci mogą doświadczać trudności w czytaniu, pisaniu, przepisywaniu oraz wykonywaniu złożonych poleceń.
Odruchy pierwotne pozostają w ścisłym związku z funkcjonowaniem układu nerwowego, w tym z regulacją emocjonalną i reakcjami na stres. Ich przetrwała aktywność może prowadzić do:
– zwiększonej reaktywności na bodźce
– trudności w regulacji emocji
– problemów z koncentracją
– podwyższonego poziomu napięcia
W efekcie dziecko może mieć trudności w utrzymaniu uwagi, adaptacji do nowych sytuacji oraz wyciszeniu po pobudzeniu.

W dalszej części artykułu przeczytasz o:
Bibliografia:
Leisman, G. (2025). Evaluating Primitive Reflexes in Early Childhood as a Potential Biomarker for Developmental Disabilities. Journal of Paediatrics and Child Health.
Tele-Heri, B., et al. (2025). Effects of a 6-Month Exercise Intervention on Primitive Reflexes in Children with Developmental Language Disorder. Children (MDPI).
Goodarzi, S., et al. (2025). The Relationship Between Retained Primitive Reflexes and Motor Proficiency of Elementary School Children. Journal of Motor Control and Learning.
Orabi, G. T., et al. (2025). Retained Primitive Reflexes and Their Relation to Speech Development. Egyptian Journal of Otolaryngology.
Wang, M., et al. (2025). Development of the Children’s Primitive Reflex Integration Assessment Scale. Frontiers in Psychology.
Rey-Mota, J., et al. (2025). Effectiveness of Functional Neurology Intervention on Primitive Reflexes. Frontiers in Neurology.
Małe ząbki, szybkie paluszki, czyli o szczypaniu dzieci i gryzieniu w oczach terapeuty integracji sensorycznej
Są takie momenty w rodzicielstwie, kiedy człowiek czuje się bardziej jak negocjator w strefie konfliktu niż opiekun małego dziecka. Jednego dnia przytulasy, drugiego… „AŁA!”. Szczypanie. Gryzienie. I to niekoniecznie złośliwe, często zupełnie „znikąd”. Jeśli brzmi znajomo, to spokojnie: nie jesteście sami. A co ważniejsze to zachowanie zwykle coś mówi. I warto się temu przyjrzeć nie jak problemowi do „wyplenienia”, ale jak wiadomości od układu nerwowego dziecka.
Z perspektywy integracji sensorycznej (czyli tego, jak mózg odbiera, porządkuje i wykorzystuje bodźce z ciała i otoczenia), szczypanie i gryzienie to często sposób na regulację.
Małe dzieci, szczególnie w wieku żłobkowym i przedszkolnym, dopiero uczą się: rozpoznawać swoje emocje, radzić sobie z napięciem czy komunikować potrzeby. A że słowa czasem jeszcze nie nadążają za emocjami… w ruch idą zęby i palce.
Z punktu widzenia SI, mogą tu działać różne mechanizmy:
Nie zawsze. I tu ważna rzecz: szczypanie i gryzienie nie mają jednej przyczyny.
Oprócz integracji sensorycznej mogą wchodzić w grę:
Czasem więc oprócz terapeuty SI warto skonsultować się także z psychologiem dziecięcym, szczególnie jeśli zachowanie ma wyraźny związek z emocjami i relacjami.
Nie każde ugryzienie to sygnał alarmowy. Dzieci testują, eksperymentują, uczą się.
Ale warto się zatrzymać i przyjrzeć bliżej, jeśli:
W takich sytuacjach warto skonsultować się ze specjalistą, nie po to, żeby „przypiąć etykietkę”, ale żeby lepiej zrozumieć dziecko.
Gdybyśmy mieli przetłumaczyć szczypanie i gryzienie na język dorosłych, mogłoby to brzmieć tak:
I to jest klucz, nie zatrzymywać się na „nie wolno”, tylko szukać: dlaczego?
Tu zaczyna się dobra wiadomość: naprawdę sporo. Zamiast walczyć z zachowaniem, warto dać dziecku alternatywy i regulację.
W dalszej części artykułu przeczytasz praktyczne wskazówki co możesz zrobić w domu, a także kiedy domowe sposoby to za mało i trzeba udać się specjalisty.
I Jeszcze na koniec, pamiętaj:
Jeśli Wasze dziecko szczypie albo gryzie, to nie znaczy, że „coś poszło nie tak”. To znaczy, że jego układ nerwowy intensywnie się rozwija… i czasem robi to w sposób, który boli (dosłownie).
Waszą rolą nie jest bycie perfekcyjnym rodzicem, tylko wystarczająco dobrym tłumaczem świata takim, który pomaga dziecku zrozumieć siebie.
Zachęcamy do obejrzenia filmu dołączonego do artykuły: o aktywnościach, które warto wprowadzić w domu, gdy dziecko szczypie lub gryzie.
Rozwój sensoryczny dziecka w wieku przedszkolnym stanowi fundament jego codziennego funkcjonowania w grupie, uczenia się oraz regulacji zachowania. To, w jaki sposób dziecko odbiera i organizuje bodźce z otoczenia wpływa bezpośrednio na jego zdolność do koncentracji, utrzymania pozycji siedzącej, współpracy z rówieśnikami oraz podejmowania zadań stolikowych.
W praktyce przedszkolnej widzimy to bardzo wyraźnie. Jedno dziecko bez trudności siedzi przy stoliku, na dywanie podczas zajęć w kole przez kilkanaście minut, inne wierci się, kładzie na blacie, podłodze podpiera głowę lub co chwilę wstaje. Nie musi to oznaczać braku chęci czy motywacji. Często jest to sygnał, że organizm dziecka potrzebuje większej ilości ruchu, zmiany pozycji lub dodatkowych doświadczeń czuciowych, aby móc efektywnie funkcjonować.
Jako nauczyciel wychowania przedszkolnego pracujący w grupie dzieci w różnym wieku zdecydowałam się wprowadzić aktywności sensoryczne na stałe do codziennego planu dnia. Nie było to jednorazowe, był to proces – oparty na obserwacji dzieci, analizie ich potrzeb oraz stopniowym dostosowywaniu działań. Z czasem zaczęłam zauważać wyraźne zmiany: dzieci były bardziej skupione podczas zajęć stolikowych, w kole, łatwiej przechodziły między aktywnościami, rzadziej dochodziło do konfliktów wynikających z napięcia czy zmęczenia.
Jednocześnie szybko przekonałam się, że nie istnieje jeden uniwersalny zestaw aktywności odpowiedni dla każdej grupy. Wszystko zależy od dzieci, ich temperamentu, poziomu energii, potrzeb ruchowych oraz aktualnego etapu rozwoju. Dlatego wprowadzanie aktywności sensorycznych wymaga elastyczności i uważnej obserwacji, a nie sztywnego schematu.
Wprowadzanie aktywności sensorycznych do codziennej pracy w grupie przedszkolnej nie oznacza organizowania „terapii” w sali. To raczej świadome wzbogacanie środowiska edukacyjnego o doświadczenia, które wspierają regulację, koncentrację i gotowość do działania. Dziecko w wieku przedszkolnym uczy się przede wszystkim poprzez ciało – przez ruch, dotyk, manipulowanie, zmianę pozycji i eksperymentowanie z przestrzenią. Im bogatsze i bardziej różnorodne doświadczenia sensoryczne, tym większa szansa na harmonijny rozwój funkcjonowania w grupie.
Ruch jest podstawowym narzędziem organizacji dziecka. Krótkie, ale regularne aktywności ruchowe pomagają dzieciom „ustawić” ciało i poziom energii przed zajęciami stolikowymi, w kole.
W mojej grupie dobrze sprawdzały się:
chodzenie po wyznaczonej linii (można nakleić taśmę malarską),
stanie na jednej nodze w formie zabawy („kto dłużej jak flaming?”),
turlanie się po materacu,
proste tory przeszkód,
zabawy w zwierzęta (chód niedźwiedzia, kraba, żabki).
Zauważyłam, że po takiej aktywności dzieci łatwiej przechodziły do pracy przy stolikach. Potrzeba ruchu była częściowo zaspokojona, a ciało bardziej „zorganizowane”
Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często potrzebują silniejszych bodźców czuciowych, aby poczuć swoje ciało. Nie chodzi o intensywność, ale o jakość doświadczenia.
W codziennej praktyce wykorzystywałam:
przenoszenie książek lub pudełek,
„pchanie ściany” jako krótką przerwę,
zabawy w „kanapkę” (delikatny docisk przez materac),
przeciąganie liny.
Takie aktywności nie tylko wzmacniają mięśnie posturalne, ale przede wszystkim pomagają dzieciom wyciszyć się i lepiej kontrolować swoje ciało.
Zwykłe zajęcia plastyczne mogą stać się wartościowym doświadczeniem sensorycznym, jeśli pozwolimy dzieciom naprawdę doświadczać materiału.
W mojej grupie stałym elementem było:
malowanie palcami,
zabawy w masach plastycznych (masa solna, piankolina, ciastolina),
przesypywanie kaszy, ryżu, fasoli,
malowanie na folii stretch,
rysowanie w piasku, soli, kaszy.
Dzieci, które miały trudność z koncentracją, często właśnie przy takich aktywnościach potrafiły pracować najdłużej. Kontakt z materiałem działał regulująco i organizująco.
Jednocześnie należy pamiętać, że nie każde dziecko od razu będzie gotowe na bezpośredni kontakt z masą czy farbą. Jeśli dziecko nie chce dotykać materiału, malować palcami lub reaguje wyraźnym dyskomfortem, nie należy go zmuszać. Zamiast tego warto zaproponować alternatywę – użycie pędzla, wałka, rękawiczki, łyżki, patyczka czy innego narzędzia pośredniczącego. Stopniowe oswajanie z materiałem, w tempie dostosowanym do dziecka, buduje poczucie bezpieczeństwa i zwiększa szansę na późniejsze poszerzanie doświadczeń sensorycznych.
Proste masażyki w parach, zabawy w „rysowanie na plecach”, rolowanie piłeczką sensoryczną czy delikatne szczotkowanie dłoni mogą być elementem wyciszenia po intensywnej aktywności.
Wprowadzenie stałego rytuału – na przykład krótkiego masażu dłoni przed leżakowaniem – w mojej grupie znacząco poprawiło przejście do odpoczynku.
Jednym z najważniejszych elementów okazały się krótkie, zaplanowane przerwy ruchowe. Zaczęłam wprowadzać 2–3 minutowe aktywności w określonych momentach dnia.
To mógł być:
szybki zestaw podskoków,
przeciąganie się,
krótka sekwencja ruchowa przy muzyce,
ćwiczenie równoważne.
Efekt? Mniej napięcia, mniej konfliktów i większa gotowość do dalszej pracy.
W dalszej części artykułu przeczytasz o:
Często rodzic w gabinecie mówi:
„On wygląda jakby był zamyślony.”
„Ona po prostu nie patrzy pod nogi.”
„To chyba taki typ niezdary…”
A ja wtedy odpowiadam: To nie jest kwestia tylko uwagi. To bardzo często kwestia organizacji układu nerwowego. W podejściu integracji sensorycznej, zapoczątkowanym przez Anna Jean Ayres, równowaga to fundament rozwoju. Nie tylko ruchowego, ale też emocjonalnego i poznawczego.
Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma w uchu wewnętrznym bardzo czuły „poziomnik”. To właśnie układ przedsionkowy. On informuje mózg o tym:
Do tego dochodzi układ proprioceptywny, który mówi: „Twoja noga jest zgięta.”/ „Twoje ramię jest uniesione.”/„Stoisz krzywo.” Jeśli te systemy nie współpracują wystarczająco sprawnie, mózg dostaje niepełne lub niedokładne informacje. A jeśli informacje są niedokładne reakcja ruchowa też taka będzie. To trochę tak, jakby GPS pokazywał lokalizację z opóźnieniem. Samochód jedzie, ale nawigacja reaguje chwilę za późno. I wtedy widzimy:
2–3 lata – szkrab wchodzi na kanapę. Wspina się dzielnie, ale przy schodzeniu wygląda jakby tracił orientację. Często siada, zamiast zejść. Albo schodzi tyłem bardzo ostrożnie. To może być naturalny etap rozwoju.
Ale jeśli dziecko:
4–5 lat – szkrab w przedszkolu nie chce brać udziału w zabawach ruchowych. Gdy dzieci stoją na jednej nodze on po 2 sekundach traci równowagę. Podczas siedzenia podpiera głowę ręką. W czasie zajęć leży na dywanie. To może być sygnał słabszej stabilizacji posturalnej.
6 lat i więcej – szkrab nie umie złapać piłki. Jazda na rowerze bez bocznych kółek to ogromne wyzwanie. Wychowawca mówi, że „jest jakby spóźniony ruchowo”. W tym wieku trudności z równowagą zaczynają wpływać na samoocenę. Dziecko zaczyna się porównywać. I to jest moment, kiedy naprawdę nie warto czekać.
Dlaczego jedno dziecko „wyrośnie”, a inne nie? Rozwój układu przedsionkowego zaczyna się bardzo wcześnie – już w życiu płodowym. Ruch w brzuchu mamy, poród, pierwsze turlanie, raczkowanie – to wszystko „programuje” równowagę.
Jeśli dziecko:
to system przedsionkowo-proprioceptywny mógł dostać mniej doświadczeń do organizacji. To nie jest wina rodzica. To kwestia doświadczeń sensorycznych i dojrzewania układu nerwowego.
Niedojrzałość lub zaburzenia układu przedsionkowego.
Dziecko:
Lub przeciwnie stale szuka mocnego ruchu:
Słaba stabilizacja posturalna
Objawy:
Trudności w planowaniu ruchu (dyspraksja)
Dziecko:
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Film z propozycjami ćwiczeń.
Pamiętaj, Twoje dziecko nie jest niezdarne. Nie jest leniwe. Nie robi tego specjalnie. Jego układ nerwowy może po prostu potrzebować wsparcia w organizacji bodźców.
Bibliografia
Wyjątkowe miejsce w internecie dla terapeutów zaburzeń Integracji Sensorycznej, jak również dla rodziców szukających porad i pomocy w wychowywaniu swoich maluchów.