Rozwój sensoryczny dziecka w wieku przedszkolnym stanowi fundament jego codziennego funkcjonowania w grupie, uczenia się oraz regulacji zachowania. To, w jaki sposób dziecko odbiera i organizuje bodźce z otoczenia wpływa bezpośrednio na jego zdolność do koncentracji, utrzymania pozycji siedzącej, współpracy z rówieśnikami oraz podejmowania zadań stolikowych.
W praktyce przedszkolnej widzimy to bardzo wyraźnie. Jedno dziecko bez trudności siedzi przy stoliku, na dywanie podczas zajęć w kole przez kilkanaście minut, inne wierci się, kładzie na blacie, podłodze podpiera głowę lub co chwilę wstaje. Nie musi to oznaczać braku chęci czy motywacji. Często jest to sygnał, że organizm dziecka potrzebuje większej ilości ruchu, zmiany pozycji lub dodatkowych doświadczeń czuciowych, aby móc efektywnie funkcjonować.
Jako nauczyciel wychowania przedszkolnego pracujący w grupie dzieci w różnym wieku zdecydowałam się wprowadzić aktywności sensoryczne na stałe do codziennego planu dnia. Nie było to jednorazowe, był to proces – oparty na obserwacji dzieci, analizie ich potrzeb oraz stopniowym dostosowywaniu działań. Z czasem zaczęłam zauważać wyraźne zmiany: dzieci były bardziej skupione podczas zajęć stolikowych, w kole, łatwiej przechodziły między aktywnościami, rzadziej dochodziło do konfliktów wynikających z napięcia czy zmęczenia.
Jednocześnie szybko przekonałam się, że nie istnieje jeden uniwersalny zestaw aktywności odpowiedni dla każdej grupy. Wszystko zależy od dzieci, ich temperamentu, poziomu energii, potrzeb ruchowych oraz aktualnego etapu rozwoju. Dlatego wprowadzanie aktywności sensorycznych wymaga elastyczności i uważnej obserwacji, a nie sztywnego schematu.
Wprowadzanie aktywności sensorycznych do codziennej pracy w grupie przedszkolnej nie oznacza organizowania „terapii” w sali. To raczej świadome wzbogacanie środowiska edukacyjnego o doświadczenia, które wspierają regulację, koncentrację i gotowość do działania. Dziecko w wieku przedszkolnym uczy się przede wszystkim poprzez ciało – przez ruch, dotyk, manipulowanie, zmianę pozycji i eksperymentowanie z przestrzenią. Im bogatsze i bardziej różnorodne doświadczenia sensoryczne, tym większa szansa na harmonijny rozwój funkcjonowania w grupie.
Ruch jest podstawowym narzędziem organizacji dziecka. Krótkie, ale regularne aktywności ruchowe pomagają dzieciom „ustawić” ciało i poziom energii przed zajęciami stolikowymi, w kole.
W mojej grupie dobrze sprawdzały się:
chodzenie po wyznaczonej linii (można nakleić taśmę malarską),
stanie na jednej nodze w formie zabawy („kto dłużej jak flaming?”),
turlanie się po materacu,
proste tory przeszkód,
zabawy w zwierzęta (chód niedźwiedzia, kraba, żabki).
Zauważyłam, że po takiej aktywności dzieci łatwiej przechodziły do pracy przy stolikach. Potrzeba ruchu była częściowo zaspokojona, a ciało bardziej „zorganizowane”
Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często potrzebują silniejszych bodźców czuciowych, aby poczuć swoje ciało. Nie chodzi o intensywność, ale o jakość doświadczenia.
W codziennej praktyce wykorzystywałam:
przenoszenie książek lub pudełek,
„pchanie ściany” jako krótką przerwę,
zabawy w „kanapkę” (delikatny docisk przez materac),
przeciąganie liny.
Takie aktywności nie tylko wzmacniają mięśnie posturalne, ale przede wszystkim pomagają dzieciom wyciszyć się i lepiej kontrolować swoje ciało.
Zwykłe zajęcia plastyczne mogą stać się wartościowym doświadczeniem sensorycznym, jeśli pozwolimy dzieciom naprawdę doświadczać materiału.
W mojej grupie stałym elementem było:
malowanie palcami,
zabawy w masach plastycznych (masa solna, piankolina, ciastolina),
przesypywanie kaszy, ryżu, fasoli,
malowanie na folii stretch,
rysowanie w piasku, soli, kaszy.
Dzieci, które miały trudność z koncentracją, często właśnie przy takich aktywnościach potrafiły pracować najdłużej. Kontakt z materiałem działał regulująco i organizująco.
Jednocześnie należy pamiętać, że nie każde dziecko od razu będzie gotowe na bezpośredni kontakt z masą czy farbą. Jeśli dziecko nie chce dotykać materiału, malować palcami lub reaguje wyraźnym dyskomfortem, nie należy go zmuszać. Zamiast tego warto zaproponować alternatywę – użycie pędzla, wałka, rękawiczki, łyżki, patyczka czy innego narzędzia pośredniczącego. Stopniowe oswajanie z materiałem, w tempie dostosowanym do dziecka, buduje poczucie bezpieczeństwa i zwiększa szansę na późniejsze poszerzanie doświadczeń sensorycznych.
Proste masażyki w parach, zabawy w „rysowanie na plecach”, rolowanie piłeczką sensoryczną czy delikatne szczotkowanie dłoni mogą być elementem wyciszenia po intensywnej aktywności.
Wprowadzenie stałego rytuału – na przykład krótkiego masażu dłoni przed leżakowaniem – w mojej grupie znacząco poprawiło przejście do odpoczynku.
Jednym z najważniejszych elementów okazały się krótkie, zaplanowane przerwy ruchowe. Zaczęłam wprowadzać 2–3 minutowe aktywności w określonych momentach dnia.
To mógł być:
szybki zestaw podskoków,
przeciąganie się,
krótka sekwencja ruchowa przy muzyce,
ćwiczenie równoważne.
Efekt? Mniej napięcia, mniej konfliktów i większa gotowość do dalszej pracy.
W dalszej części artykułu przeczytasz o:
Często rodzic w gabinecie mówi:
„On wygląda jakby był zamyślony.”
„Ona po prostu nie patrzy pod nogi.”
„To chyba taki typ niezdary…”
A ja wtedy odpowiadam: To nie jest kwestia tylko uwagi. To bardzo często kwestia organizacji układu nerwowego. W podejściu integracji sensorycznej, zapoczątkowanym przez Anna Jean Ayres, równowaga to fundament rozwoju. Nie tylko ruchowego, ale też emocjonalnego i poznawczego.
Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma w uchu wewnętrznym bardzo czuły „poziomnik”. To właśnie układ przedsionkowy. On informuje mózg o tym:
Do tego dochodzi układ proprioceptywny, który mówi: „Twoja noga jest zgięta.”/ „Twoje ramię jest uniesione.”/„Stoisz krzywo.” Jeśli te systemy nie współpracują wystarczająco sprawnie, mózg dostaje niepełne lub niedokładne informacje. A jeśli informacje są niedokładne reakcja ruchowa też taka będzie. To trochę tak, jakby GPS pokazywał lokalizację z opóźnieniem. Samochód jedzie, ale nawigacja reaguje chwilę za późno. I wtedy widzimy:
2–3 lata – szkrab wchodzi na kanapę. Wspina się dzielnie, ale przy schodzeniu wygląda jakby tracił orientację. Często siada, zamiast zejść. Albo schodzi tyłem bardzo ostrożnie. To może być naturalny etap rozwoju.
Ale jeśli dziecko:
4–5 lat – szkrab w przedszkolu nie chce brać udziału w zabawach ruchowych. Gdy dzieci stoją na jednej nodze on po 2 sekundach traci równowagę. Podczas siedzenia podpiera głowę ręką. W czasie zajęć leży na dywanie. To może być sygnał słabszej stabilizacji posturalnej.
6 lat i więcej – szkrab nie umie złapać piłki. Jazda na rowerze bez bocznych kółek to ogromne wyzwanie. Wychowawca mówi, że „jest jakby spóźniony ruchowo”. W tym wieku trudności z równowagą zaczynają wpływać na samoocenę. Dziecko zaczyna się porównywać. I to jest moment, kiedy naprawdę nie warto czekać.
Dlaczego jedno dziecko „wyrośnie”, a inne nie? Rozwój układu przedsionkowego zaczyna się bardzo wcześnie – już w życiu płodowym. Ruch w brzuchu mamy, poród, pierwsze turlanie, raczkowanie – to wszystko „programuje” równowagę.
Jeśli dziecko:
to system przedsionkowo-proprioceptywny mógł dostać mniej doświadczeń do organizacji. To nie jest wina rodzica. To kwestia doświadczeń sensorycznych i dojrzewania układu nerwowego.
Niedojrzałość lub zaburzenia układu przedsionkowego.
Dziecko:
Lub przeciwnie stale szuka mocnego ruchu:
Słaba stabilizacja posturalna
Objawy:
Trudności w planowaniu ruchu (dyspraksja)
Dziecko:
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Film z propozycjami ćwiczeń.
Pamiętaj, Twoje dziecko nie jest niezdarne. Nie jest leniwe. Nie robi tego specjalnie. Jego układ nerwowy może po prostu potrzebować wsparcia w organizacji bodźców.
Bibliografia
W ostatnich latach, coraz częściej spotykamy dzieci, u których widoczne są problemy z napięciem mięśniowym i postawą. Duża grupa dzieci uczęszczających na terapię Integracji Sensorycznej (SI), poza trudnościami z modulacją czy różnicowaniem zmysłów ma trudności posturalne. Rodzi się zatem pytanie: czy zaburzenia posturalne są wyłącznie domeną fizjoterapii, czy także obszarem pracy terapeuty SI?
Fizjoterapeuci postrzegają zaburzania posturalne jako wady postawy, związane z nieprawidłowym alignmentem, czyli położeniem względem siebie segmentów ciała, w spoczynku i w ruchu. W praktyce oznacza to odchylenie od fizjologicznych relacji między np. głową, obręczą barkową, klatką piersiową, miednicą, kolanami i stopami – w trzech płaszczyznach. Konsekwencją wad postawy, są narastające niestabilności i przeciążenia stawów, mięśni oraz problem z równowagą. Niezaprzeczalnie, dzieci z wadami postawy tj. asymetrie, skoliozy, nieprawidłowo wykształcone krzywizny kręgosłupa, wady w obrębie kończyn dolnych, klatki piersiowej, wymagają uczestnictwa w zajęciach fizjoterapeutycznych.
W terapii SI pojęcie zaburzeń posturalnych rozumiane jest szerzej – w kontekście kontroli posturalnej i organizacji reakcji ruchowych. Według L. Miller, zaburzenia posturalne (Postural Disorder-PD) przejawiają się trudnościami z adekwatną stabilizacją ciała w spoczynku i podczas ruchu, w odpowiedzi na wymagania środowiska lub zadania ruchowego. PD mogą obejmować:
W klasyfikacji L. Miller zaburzenia posturalne stanowią jedną z podkategorii Zaburzeń Motorycznych o Podłożu Sensorycznym (SBMD).
Jean Ayres w swojej koncepcji integracji sensorycznej nie wyodrębniła zaburzeń posturalnych jako osobnej jednostki diagnostycznej. Opisywała jednak trudności w zakresie kontroli posturalnej w kontekście dysfunkcji przedsionkowo-proprioceptywnych oraz zaburzeń integracji bilateralnej. Dzieci prezentujące trudności posturalne były najczęściej diagnozowane jako przejawiające deficyty w zakresie integracji bilateralnej i sekwencjonowania (Bilateral Integration and Sequencing Deficits) lub somatodyspraksji.
Trudności te manifestowały się zaburzeniami mechanizmów posturalno-ocznych, osłabioną kontrolą czuciowo-ruchową integrującą obie strony ciała, nie w pełni wykształconymi reakcjami posturalnymi (w tym reakcjami równoważnymi), obniżonym napięciem mięśniowym oraz problemami z planowaniem ruchu.
Napięcie mięśniowe jest cechą charakterystyczną mięśnia i warunkiem koniecznym do funkcjonowania całego układu nerwowo-mięśniowego. Regulowany jest przez mechanizmy odruchowe i nadrzędne struktury OUN. Pełni rolę sprzężenia zwrotnego w utrzymaniu postawy ciała i w czynnościach ruchowych (Gurnfinkel 1974).Zapewnia gotowść do ruchu oraz utrzymania postawy ciała przyczyniajac sie do zachowania równowagi.
Napięcie związane jest z aktywnością wrzecion nerwowo-mięśniowych, znajdujących się we włóknach „intrafuzalnych”. Ma charakter odruchowy, kontrolowany przez wyższe ośrodki układu nerwowego.
Wyróżniamy:
Dotyczy tych grup mięśniowych, które są odpowiedzialne za stabilizację naszego ciała (głowy, tułowia, miednicy). Mięśnie, które nazywamy posturalnymi to mięsnie toniczne, o przewadze włókien wolnokurczliwych. Są to wolno męczące się mięśnie, które po wysiłku szybko się regenerują. Przeważają w tzw. mięśniach czerwonych, obecnych w obrębie tułowia -związane są one z utrzymaniem pionowej postawy ciała –pozycji antygrawitacyjnej.
Przykładem takich mięśni jest np. mięsień wielodzielny, część mięśnia czworobocznego grzbietu, czworoboczny lędźwi, mięśnie skośne brzucha, mięśnie mostkowo obojczykowo sutkowe.
Dalsza część artykułu zawiera następujące rozdziały:
Wśród których wymieniamy:
na którą składa się:
Które nie obejdzie się bez:
Integracja sensoryczna to proces neurologiczny polegający na odbieraniu, organizowaniu i reagowaniu na bodźce sensoryczne. Ćwiczenia z lycrą dzięki specyfice materiału i sposobom jego wykorzystania mają unikalny potencjał terapeutyczny. Lycrą możemy wspierać zmysły dotyku, propriocepcji i równowagi, zwiększając u dziecka poczucie bezpieczeństwa, koordynację i umiejętność modulacji sensorycznej.
Lycra (elastyczna tkanina, często używana w formie dużych, kolorowych płacht lub hamaków) to materiał o wyjątkowej elastyczności, który:
Praca z lycrą jest dynamiczna i wielozmysłowa- dziecko doświadcza zarówno oporu, jak i wsparcia, co sprzyja adaptacji sensorycznej i emocjonalnej.
Lycra daje opór, który:
To szczególnie ważne u dzieci z podwrażliwością proprioceptywną i przedsionkową oraz nadwrażliwością dotykową.
Ćwiczenia, gdzie dziecko jest zawieszone w lycrze lub porusza się z jej pomocą:
Praca z lycrą często wymaga współdziałania obydwu stron ciała, np. ciągnięcie, pchanie, przesuwanie się w materiale. To wzmacnia:
Otulenie materiałem przypomina dzieciom bezpieczną, ograniczoną przestrzeń, co daje:
Zabawy z lycrą często wymagają:
To wpływa pozytywnie na koncentrację oraz gotowość do nauki.
W dalszej części artykułu poznasz przykłady ćwiczeń z lycrą oraz jak dostosować ćwiczenia do potrzeb dziecka.
Jeśli jesteś rodzicem szkraba, który nie znosi dotyku, metek, reaguje płaczem na mycie włosów, nie chce się przytulać, nie lubi chodzić na boso albo krzyczy, gdy ktoś go niespodziewanie dotknie to zatrzymajmy się na chwilę. To nie jest złośliwość, nie „rozpieszczanie” i nie Twoja wina. Bardzo możliwe, że dzieciątko zmaga się z nadwrażliwością dotykową. Jako terapeuta integracji sensorycznej często spotykam rodziców, którzy mówią: „On chyba przesadza…”/ „Ona jest taka delikatna…”„Wszyscy mówią, że wyrośnie…” A ja wtedy odpowiadam: to, co dla nas jest tylko dotykiem, dla dziecka może być prawdziwym dyskomfortem.
Czym właściwie jest nadwrażliwość dotykowa? Nadwrażliwość dotykowa to sytuacja, w której układ nerwowy dziecka odbiera dotyk jako zbyt intensywny, nieprzyjemny albo wręcz bolesny, nawet jeśli dla dorosłego to coś zupełnie neutralnego. Po raz pierwszy obronność dotykową zdefiniowała Ayers jeszcze w latach sześćdziesiątych, pisała że jest to chęć ucieczki od sytuacji i uczucie ciągłego dyskomfortu.
Wyobraź sobie, że ktoś ciągle:
Trudno byłoby Ci się skupić, prawda? A teraz pomyśl, że Twój maluch tak właśnie może odbierać codzienne sytuacje. To nie jest „problem z charakterem”. To sposób działania układu nerwowego.
Każde dziecko jest inne, ale u dzieciaczków z nadwrażliwością dotykową często widzimy:
Czasem dzieci reagują ucieczką, a czasem walką, płaczem, krzykiem, sztywnieniem ciała.
To są ważne sygnały. Warto je potraktować serio.
W domu zwykle widzimy:
Co się właściwie dzieje w ciele dziecka? W dużym uproszczeniu: mózg dziecka nie filtruje bodźców dotykowych tak, jak powinien. Informacje ze skóry są odbierane jako zbyt mocne, zbyt nagłe, zbyt intensywne.
Często towarzyszy temu:
Jak reagować jako rodzic? Spokój i zrozumienie, nie zmuszamy, dajemy dziecku wybór i kontrolę.
Jeśli czujesz, że temat Was przerasta i bardzo dobrze, że to czujesz warto zgłosić się do specjalistów:
Im wcześniej, tym łatwiej wesprzeć układ nerwowy dziecka (diagnoza SI z systemem KATIS możliwa już od 1 roku życia!).
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Do artykułu dołączony jest również filmik z pokazanymi 5 ćwiczeniami
Nadwrażliwość dotykowa i obronność dotykowa to trudności, które bardzo wyraźnie wpływają na codzienne funkcjonowanie dziecka – zarówno w domu, jak i w przedszkolu czy szkole. Dzieci z takimi trudnościami często reagują napięciem, wycofaniem, unikaniem kontaktu lub silnymi emocjami w odpowiedzi na bodźce, które z perspektywy dorosłych wydają się neutralne. W ujęciu integracji sensorycznej dr Ayres nie są to reakcje „przesadzone”, ale adekwatne do sposobu, w jaki ich układ nerwowy odbiera i interpretuje dotyk (kliknij i sprawdź typologię zaburzeń SI).
Z perspektywy terapeuty kluczowe jest więc nie to, aby dziecko „przyzwyczaić” do dotyku, lecz stworzyć takie warunki, w których informacja dotykowa może zostać bezpiecznie opracowana i zintegrowana przez ośrodkowy układ nerwowy. W tym miejscu ogromną rolę odgrywa zarówno dobrze dobrany sprzęt integracji sensorycznej, jak i aktywności angażujące całe ciało dziecka.
Informacje dotykowe są przekazywane do mózgu różnymi drogami nerwowymi. W kontekście pracy z nadwrażliwością dotykową szczególnie istotne są sznury tylne oraz sznury boczne rdzenia kręgowego, ponieważ odpowiadają za odmienne jakości czucia i różne reakcje układu nerwowego.
Droga sznurów tylnych i bocznych w rdzeniu kręgowym tłumaczy bardzo dużo z tego, co widzimy u dzieci z nadwrażliwością dotykową. Drogi tylnosznurowe odpowiadają przede wszystkim za precyzyjne, „dokładne” czucie: za odbiór delikatnego dotyku, wibracji, informacji z mięśni, ścięgien i stawów, a więc za propriocepcję i rozróżnianie kształtów czy tekstur. Gdy ta droga działa sprawnie, mózg dostaje jasną informację, co dokładnie dotyka ciała, w którym miejscu i z jaką siłą. Dzięki temu dotyk jest bardziej zrozumiały i przewidywalny, a reakcje dziecka stają się spokojniejsze i adekwatne.
Z kolei w sznurach bocznych biegną drogi, które przenoszą przede wszystkim ból i temperaturę oraz bardziej „ochronny” rodzaj dotyku. To system alarmowy organizmu — jego zadaniem jest ostrzeganie, mobilizowanie i zabezpieczanie. Ten system reaguje szybciej, ale działa mniej precyzyjnie. Bardziej interesuje go to, czy coś może być potencjalnie niebezpieczne, niż to, jakie dokładnie ma właściwości.
Twoja darowizna pomoże nam przygotowywać więcej takich treści dlatego zachęcamy do jej udzielenia, w zamian otrzymasz dostęp do pełnej wersji wielu ciekawych artykułów
Okres świąteczny w przedszkolu to czas pełen radości, kolorów i niezwykłych aktywności: dekorowanie sal, śpiewanie kolęd, spotkania z rodzicami, warsztaty i wizyta Mikołaja. Dla większości dzieci to ekscytujący moment. Dla dziecka z trudnościami w przetwarzaniu sensorycznym może to być jednak czas bardzo intensywny, a nawet przytłaczający. Warto zrozumieć, dlaczego tak się dzieje i jak możemy […]
Święta Bożego Narodzenia to czas który nam dorosłym kojarzy się z ciepłem, bliskością, rodzinnymi tradycjami i pięknym klimatem z tą wymarzoną choinką i zapachem pierniczków, goździków i cynamonu. Jednym słowem jest czasem pełnym bodźców, zmienionej rutyny, nowych sytuacji społecznych i ogromu emocji. Dorośli jakoś sobie z tym radzą, choć i nam zdarza się czuć zmęczenie czy przebodźcowanie. Dla dzieci szczególnie wrażliwych, neuroatypowych, lękowych lub po prostu bardzo zmęczonych święta bywają prawdziwym maratonem sensorycznym, i to często bez ani jednej przerwy. Dlatego jednym z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych sposobów wspierania dziecka w tym okresie jest przygotowanie świątecznego kącika wyciszenia, czyli takiej małej, bezpiecznej przestrzeni, w której dziecko może odpocząć i odzyskać równowagę.
Dzieci odbierają świat intensywniej niż dorośli. Ich układ nerwowy jest w trakcie rozwoju, mechanizmy samoregulacji dopiero się kształtują, a zdolność filtrowania bodźców jest dużo słabsza niż u dorosłych. Jednym słowem chłoną jak gąbka wszytko!
Z punktu widzenia integracji sensorycznej święta bywają „za bardzo, za mocno, za szybko i wszystko naraz”.
Kiedy tak się dzieje, dziecko może reagować:
To nie jest niegrzeczność. To naturalna informacja: „Mamo! Tato! Potrzebuję przerwy. Potrzebuję spokoju.”
Świąteczne przebodźcowanie to stan, w którym ilość docierających do dziecka bodźców przekracza możliwości jego układu nerwowego.
Dziecko dosłownie traci zdolność przetwarzania, selekcji i regulacji napływających wrażeń.
W efekcie:
Układ nerwowy próbuje się bronić przed nadmiarem bodźców, czasem poprzez „wybuch”, a czasem poprzez „wyłączenie”, często możemy wtedy zauważyć takie „małe tygryski z Kubusia Puchatka”
Sygnały sensoryczne
Sygnały emocjonalne:
Sygnały behawioralne:
Sygnały społeczne:
Jeśli te zachowania nie są Ci obce to całkowicie normalne! Dziecko nie robi tego „na złość”. Ono po prostu nie ma już zasobów, żeby sobie z tym radzić.
To niewielka, spokojna przestrzeń, która:
To nie kara ani izolacja. To wsparcie. To pozwolenie na przerwę, gdy świat staje się zbyt intensywny.
W dalszej częsci artykułu przeczytasz:
Wesołych Świąt i spokojnego czasu w rodzinnym gronie! I oczywiście dobrej zabawy!
Wyjątkowe miejsce w internecie dla terapeutów zaburzeń Integracji Sensorycznej, jak również dla rodziców szukających porad i pomocy w wychowywaniu swoich maluchów.