W gabinecie często spotykam dzieci, o których dorośli mówią: „on się o wszystko złości”, „ona wszystkiego się boi”, „szybko się odpala”, „nie potrafi się skupić”, „źle reaguje na hałas”, „przesadza”.
Z zewnątrz wygląda to jak problem z zachowaniem. W praktyce terapeuty integracji sensorycznej
i terapeuty INPP bardzo często widać jednak, że pod tym zachowaniem stoi coś więcej – układ nerwowy, który po prostu sobie nie radzi ze światem.

Jednym z czynników, które warto wtedy brać pod uwagę, jest niewyhamowany odruch Moro. To nie jest wyjaśnienie wszystkich trudności dziecka i nie każdy objaw wynika właśnie z tego odruchu, ale w wielu przypadkach jest to ważny element obrazu klinicznego, który pomaga lepiej zrozumieć zachowanie dziecka, jego reakcje na bodźce i trudności w codziennym funkcjonowaniu.

 

Czym jest odruch Moro?

Odruch Moro to jeden z pierwotnych odruchów niemowlęcych. Pojawia się bardzo wcześnie i na początku życia pełni ważną funkcję ochronną. Uaktywnia się w odpowiedzi na nagły bodziec – na przykład zmianę pozycji, utratę podparcia, gwałtowny dźwięk, światło czy dotyk.

W typowym rozwoju ten odruch powinien zostać wyhamowany w pierwszych miesiącach życia. Jeśli tak się nie dzieje, układ nerwowy może nadal reagować zbyt mocno na bodźce, które dla innych dzieci są neutralne albo tylko lekko nieprzyjemne. W praktyce oznacza to, że organizm działa tak, jakby stale sprawdzał, czy jest bezpiecznie.

 

Jak może wyglądać zachowanie dziecka z niewyhamowanym odruchem Moro?

Nie ma jednego gotowego wzorca, ale wiele dzieci z niewyhamowanym odruchem Moro łączy duża reaktywność, niska tolerancja na zmiany i trudność z poczuciem bezpieczeństwa w ciele.

Takie dziecko może:

  • bardzo źle reagować na nagłe dźwięki,
  • nie lubić hałasu, tłumu i chaosu,
  • szybko się rozpraszać,
  • mieć trudność z wyciszeniem,
  • być stale napięte,
  • reagować silnie na zmianę planu lub zaskoczenie,
  • źle znosić lekki, niespodziewany dotyk,
  • unikać nowych sytuacji,
  • mieć trudność z funkcjonowaniem w grupie,
  • sprawiać wrażenie dziecka lękowego, impulsywnego albo nadpobudliwego.

U jednych dzieci będzie to bardziej widoczne w zachowaniu: szybka złość, płacz, nadruchliwość, wybuchy. U innych bardziej w wycofaniu: zamrożenie, ostrożność, unikanie, trudność w wejściu w nowe sytuacje. W obu przypadkach źródłem może być ten sam mechanizm – organizm zbyt szybko uruchamia reakcję obronną.

 

To nie są fanaberie dziecka

To ważne zarówno dla terapeutów, jak i dla rodziców. Dziecko z niewyhamowanym odruchem Moro bardzo często nie zachowuje się tak celowo. Nie robi komuś na złość i nie wybiera sobie świadomie takiej reakcji. Ono po prostu działa z poziomu obrony.

Jeśli układ nerwowy jest nastawiony na wykrywanie zagrożenia, nawet zwykła codzienna sytuacja może uruchomić alarm: hałas w klasie, ktoś stojący za plecami, nagła zmiana planu, dotyk drugiego dziecka, zbyt dużo bodźców naraz. Wtedy zachowanie, które dorosły odczytuje jako „przesadę”, bywa w rzeczywistości reakcją stresową organizmu.

 

Dlaczego wpływa to na naukę i codzienne funkcjonowanie?

Jeśli ciało jest w alarmie, mózg nie jest w najlepszym stanie do spokojnego uczenia się, planowania, skupienia uwagi i budowania relacji. Najpierw zajmuje się bezpieczeństwem. Dopiero potem może zająć się resztą.

Dlatego dzieci z niewyhamowanym odruchem Moro często mają trudność z tym, żeby:

  • skupić się na poleceniu,
  • dokończyć zadanie,
  • odnaleźć się w grupie,
  • usiedzieć w hałaśliwej klasie,
  • poradzić sobie ze zmianą,
  • wyciszyć się po dniu pełnym bodźców,
  • adekwatnie reagować na frustrację.

W takich sytuacjach problem nie zawsze dotyczy możliwości poznawczych. Często dotyczy tego, że układ nerwowy jest zbyt obciążony i zbyt czujny, żeby spokojnie korzystać z własnych zasobów.

 

Co widać w gabinecie integracji sensorycznej?

W praktyce SI niewyhamowany odruch Moro często współwystępuje z trudnościami, które dobrze znamy z codziennej pracy: nadreaktywnością na bodźce, obronnością dotykową, trudnością
w modulacji, wysokim napięciem, problemami z równowagą, koordynacją albo organizacją ruchu.

Badania pokazują, że aktywność odruchów pierwotnych wiąże się z trudnościami motorycznymi u dzieci i może współwystępować z określonym profilem funkcjonowania sensorycznego. To nie znaczy, że każdy problem sensoryczny wynika z odruchów, ale pokazuje, że warto uwzględniać je w szerszej diagnozie funkcjonalnej.

Z punktu widzenia terapeuty to ważne, bo pozwala spojrzeć głębiej. Nie tylko na to, jak dziecko reaguje na bodźce, ale też dlaczego jego układ nerwowy reaguje właśnie tak.

 

Integracja sensoryczna czy odruchy – od czego zacząć?

To pytanie wraca bardzo często i nie ma jednej odpowiedzi dobrej dla każdego dziecka.

W podejściu neurorozwojowym, także w ujęciu INPP, rozwój jest rozumiany hierarchicznie. Odruchy pierwotne powinny stopniowo hamować się i przechodzić pod kontrolę wyższych ośrodków,
a na tej bazie pojawiają się odruchy posturalne oraz coraz dojrzalsze wzorce ruchu i funkcjonowania. Jednocześnie w tekście dr Iwony Palickiej wyraźnie wybrzmiewa: „aby mogły hamować się odruchy pierwotne i pojawiać odruchy posturalne musimy mieć podstawowe umiejętności sensomotoryczne, aby działać, i środowisko różnorodne w bodźce (ale nie nadmiernie przeciążające). Dysfunkcje w hamowaniu  (integrowaniu się) odruchów pierwotnych bądź niepełny rozwój odruchów posturalnych – występujący przy braku uszkodzeń neurologicznych – zostały nazwane przez specjalistów z INPP niedojrzałością neuromotoryczną (neuromotor immaturity – NMI)”.

To znaczy, że nie warto upraszczać tego do hasła: „najpierw zawsze odruchy” albo „najpierw zawsze SI”. W praktyce klinicznej te obszary są ze sobą powiązane.

U części dzieci praca nad niewyhamowanymi odruchami będzie bardzo ważnym punktem wyjścia, bo bez obniżenia poziomu alarmu i poprawy bazy neuromotorycznej trudno o stabilniejszą regulację. U innych dzieci najpierw potrzebne będzie lepsze przygotowanie sensoryczne, poprawa tolerancji bodźców, relacji i współpracy. Dr Iwona Palicka zwraca uwagę, że część dzieci odnosi korzyści z terapii INPP najczęściej wtedy, gdy wcześniej zostały przygotowane do współpracy podczas terapii integracji sensorycznej. INPP Polska

Najuczciwiej więc powiedzieć tak: to nie jest kwestia wyboru „SI albo odruchy”, tylko trafnego rozpoznania, czego dane dziecko potrzebuje na początku terapii i na jakim poziomie są dziś jego największe trudności.

 

Moro a słuch

 Jednym z obszarów, w których niewyhamowany odruch Moro bywa dobrze widoczny, jest reakcja na dźwięk. Dziecko może słyszeć prawidłowo, a jednocześnie bardzo źle funkcjonować w hałasie. Trudność może sprawiać mu klasa, grupa, szum tła, nagłe odgłosy, dźwięki nakładające się na siebie.

Nie musi to oznaczać problemu ze słuchem jako takim. Często bardziej chodzi o to, jak układ nerwowy radzi sobie z napływem bodźców i jak szybko uruchamia alarm. W praktyce terapeutycznej warto więc patrzeć nie tylko na to, czy dziecko słyszy, ale też jak reaguje na dźwięk i ile kosztuje je pozostawanie w środowisku pełnym bodźców.

Nie oznacza to, że odruch Moro powoduje zaburzenia przetwarzania słuchowego, ale praca
z nim może zmniejszyć reaktywność i wspomóc terapię funkcji słuchowych.

 

Moro a dotyk

Kolejnym częstym obszarem jest obronność dotykowa. Dziecko może źle tolerować lekki, niespodziewany dotyk, drażnić się ubraniami, metkami, szwami, nie lubić czesania, mycia głowy czy obcinania paznokci.

Z zewnątrz bywa to odbierane jako przesada, ale z punktu widzenia dziecka bodziec może być naprawdę trudny. Dlatego tak ważne jest, żeby nie interpretować wszystkiego wyłącznie behawioralnie. Reakcja obronna na dotyk bardzo często nie jest „zachowaniem”, tylko informacją o tym, że układ nerwowy źle toleruje dany rodzaj bodźca.

 

Moro a jedzenie

Wybiórczość pokarmowa także może być częścią tego obrazu, choć zawsze trzeba tu zachować ostrożność. Nie u każdego dziecka będzie to związane z odruchami i nie każda trudność przy jedzeniu ma podłoże sensoryczne. Jeśli jednak dziecko ma wysoką reaktywność, nie lubi nowych faktur, grudek, produktów wymagających gryzienia albo źle reaguje na mieszane konsystencje, warto uwzględnić ten temat w szerszej ocenie funkcjonowania.

Najbezpieczniej powiedzieć tak: niewyhamowany odruch Moro może współwystępować
z trudnościami pokarmowymi, ale sam nie wyjaśnia całego problemu. Wybiórczość pokarmowa zwykle ma charakter wieloczynnikowy i może obejmować obszar sensoryczny, motoryczny,  gastroenterologiczny i emocjonalny.

 

Moro a jelita, alergie i odporność

To temat, który wymaga szczególnej ostrożności. Nie ma podstaw, żeby twierdzić, że niewyhamowany odruch Moro powoduje alergie, problemy jelitowe czy obniżoną odporność. Taki wniosek byłby zbyt daleko idący.

Można natomiast powiedzieć coś innego, bardziej zgodnego z tym, co wiemy. Jeśli dziecko funkcjonuje w przewlekłym napięciu i stanie alarmowym, wpływa to nie tylko na zachowanie, ale także na sen, apetyt, trawienie, regenerację i ogólną tolerancję obciążeń. W literaturze opisuje się związki między przetwarzaniem sensorycznym, stresem, funkcjonowaniem autonomicznego układu nerwowego i osią HPA.

Są też badania pokazujące, że u dzieci z trudnościami neurorozwojowymi i sensorycznymi częściej obserwuje się nietypowe odpowiedzi ze strony autonomicznej (przewaga układu współczulnego) i stresowej.

To nie jest dowód na prosty schemat: „niewyhamowany odruch Moro daje alergię” albo „powoduje problemy jelitowe”. Pokazuje jednak, że wysoka reaktywność układu nerwowego może współwystępować z objawami somatycznymi i że warto patrzeć na dziecko całościowo. Jeśli pojawiają się nasilone trudności pokarmowe, bóle brzucha, przewlekłe zaparcia, objawy alergiczne czy nawracające infekcje, oprócz terapii neurorozwojowej potrzebna bywa także diagnostyka medyczna.

 

Moro a ADHD i spektrum autyzmu

W literaturze pojawiają się też prace dotyczące związku niewyhamowanych odruchów pierwotnych z ADHD i ze spektrum autyzmu.

Tu również trzeba być precyzyjnym. Niewyhamowany odruch Moro nie jest przyczyną ADHD ani autyzmu. Może natomiast współtworzyć obraz dziecka, które ma trudność z regulacją, uwagą, bodźcami, napięciem i poczuciem bezpieczeństwa. Z punktu widzenia terapii to cenna informacja, bo pomaga lepiej zrozumieć, na jakim poziomie organizacji układu nerwowego warto pracować.

 

Co z tego wynika dla terapii

Najważniejszy wniosek jest prosty: nie pracujemy tylko z zachowaniem, pracujemy z układem nerwowym.

Jeśli dziecko żyje w stanie alarmu, nie wystarczy oczekiwać od niego lepszej samokontroli, koncentracji czy współpracy. Najpierw trzeba zrozumieć, skąd bierze się napięcie i dlaczego organizm tak szybko uruchamia obronę.

W terapii SI oznacza to uważność na:

  • poziom pobudzenia,
  • sposób reagowania na bodźce,
  • napięcie posturalne,
  • tolerancję ruchu i dotyku,
  • możliwości samoregulacji,
  • tempo pracy i stopniowanie wymagań.

W terapii INPP oznacza to ocenę niewyhamowanych odruchów i pracę opartą na programie ruchowym wspierającym dojrzewanie układu nerwowego. W praktyce te dwa podejścia często dobrze się uzupełniają.

 

Podsumowanie

Niewyhamowany odruch Moro nie jest drobnym szczegółem z okresu niemowlęcego. U części dzieci to ważny element codziennego funkcjonowania. Może wpływać na zachowanie, reagowanie na stres, odbiór bodźców, funkcjonowanie w grupie, jedzenie i gotowość do nauki.

Nie wyjaśnia wszystkiego, ale bardzo często pomaga zrozumieć więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Dlatego kiedy patrzymy na dziecko, które „źle się zachowuje”, warto zadać sobie inne pytanie. Nie: co ono robi nie tak? Tylko: co dzieje się w jego układzie nerwowym, że musi reagować właśnie w taki sposób?

To bardzo często jest początek dobrej diagnozy i dobrej terapii.

 

Bibliografia i wybrane źródła

  1. Futagi Y, Toribe Y, Suzuki Y. The grasp reflex and Moro reflex in infants: hierarchy of primitive reflex responses.
    https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22778756/
  2. Gieysztor EZ, Choińska AM, Paprocka-Borowicz M. Persistence of primitive reflexes and associated motor problems in healthy preschool children.
    https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29379547/
  3. Gieysztor EZ, Choińska AM, Paprocka-Borowicz M. Persistence of primitive reflexes and associated motor problems in healthy preschool children – pełny tekst.
    https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5778413/
  4. Pecuch A, Gieysztor E, Raczkowski JW, i wsp. Primitive Reflex Activity in Relation to Motor Skills in Healthy Preschool Children.
    https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34439585/
  5. Pecuch A, Gieysztor E, Telenga M, i wsp. Primitive Reflex Activity in Relation to the Sensory Profile in Healthy Preschool Children.
    https://ideas.repec.org/a/gam/jijerp/v17y2020i21p8210-d441139.html
  6. Konicarova J, Bob P. Retained Primitive Reflexes and ADHD in Children.
    https://link.springer.com/article/10.
  7. Palicka I. Integracja sensoryczna (SI) czy odruchy (INPP)? Od czego zacząć terapię?https://inpp.pl/integracja_sensoryczna_si_czy_odruchy_inpp_od_czego_zaczac_terapie-213.html
  8. Goddard Blythe, S. (2015). Jak ocenić dojrzałość dziecka do nauki? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  9. Goddard Blythe, S. (2018). Odruchy, uczenie się i zachowanie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.