Posiadanie dziecka jedzącego wybiórczo stanowi ogromne wyzwanie dla większości rodziców.
Ogromny lęk o zdrowie i rozwój dziecka, strach jak poradzi sobie w żłobku, przedszkolu, a potem w szkole. Czy pojedzie na szkolną wycieczkę, czy będzie w stanie wyjechać na letni obóz? To również obawa, co powiedzą inni, jak mnie ocenią, czy mnie skrytykują…
Lęk, strach, często błędne przekonania, ale też ogromna rodzicielska troska i przede wszystkim miłość, sprawiają, że wśród wielu zachowań mających na celu skłonienie dziecka do jedzenia, pojawia się wiele błędów. To ważne, aby zawsze tego typu strategie postrzegać jako działania podejmowane w „dobrej wierze”, mimo, że często wyłącznie zniechęcają do jedzenia i nasilają dziecięcy opór.
Pośród wielu błędów, które popełnia większość rodziców wyróżniamy:
- Zmuszanie do jedzenia lub próbowania. „Musisz to zjeść”, „Odejdziesz od stołu dopiero jak posmakujesz”, „Nie wstaniesz od stołu, dopóki nie spróbujesz”, tego typu komunikaty są formą presji, odbierają apetyt, zwiększają napięcie, utrwalają również negatywne skojarzenia z jedzeniem, porą posiłku czy samym miejscem. Presja niestety nie pozwala budować dobrej relacji z jedzeniem, a komunikaty, które słyszeliśmy jako dziecko, bardzo często zostają z nami na lata, skutecznie odbierając radość z jedzenia.
- Nagradzanie jedzenia. „Jak posmakujesz, to pójdziemy na lody”, „Jak zjesz surówkę, będzie czekolada”. Być może część rodziców przyzna, że stosuje takie podejście, ponieważ działa i jest to jedyny sposób na nakłonienie dziecka do jedzenia warzyw czy próbowania nowych pokarmów. Niestety tego typu komunikaty wartościują jedzenie, dzieląc je na dwie kategorie: dobrą i złą. W tym przypadku nagroda, smakołyk stają się czymś szczególnym i wyczekiwanym przez dziecko, a to na czym nam najbardziej zależy, staje się czymś nieprzyjemnym, przykrym obowiązkiem do wypełnienia. Nagroda ma też to do siebie, że działa, ale krótkotrwale, po pewnym czasie lody, cukierek czy czekolada nie są już tak atrakcyjne jak na początku, a rodzicowi kończą się kolejne pomysły, dzięki którym mógłby zachęcić dziecko do jedzenia.
- Nieograniczony dostęp do przekąsek. Jeżeli dziecko je wybiórczo, ma słaby apetyt i nie wykazuje zainteresowania jedzeniem, rodzic może pozwalać na samodzielne sięganie po jedzenie. Tak bardzo martwi się o to, że dziecko ponownie nie zjadło obiadu, że cieszy się z każdego, nawet najmniejszego kęsa. Niestety nieograniczony dostęp do przekąsek, nawet jeśli są to wartościowe produkty, sprawia, że dziecko je często, a właściwie zbyt często. W ten sposób uczy się zaspokajać swój głód częstymi i małymi objętościowo porcjami pokarmów. Stopniowo zaczyna funkcjonować na samych przekąskach, coraz częściej pomijając główne posiłki. W ten sposób jeszcze bardziej przestaje skupiać się na sygnałach, które wysyła ciało: głód, sytość, pragnienie.
- Nieustanne namawianie i zachęcanie. „Tylko spróbuj”, „Ugryź”, „Powąchaj”, „No zjedz proszę”, z perspektywy osoby, która nie wykazuje trudności w zakresie przyjmowania pokarmów, to nic nieznaczące zachęty. Jednak w przypadku dziecka z wybiórczością pokarmową to komunikaty, które pojawiają się praktycznie przy każdym posiłku. Dziecko słyszy je od rodziców, dziadków, nauczycieli, a nawet swoich rówieśników. Tego typu komunikaty odbierane są jako forma presji, która jak wspomniałam wcześniej zniechęca do jedzenia i próbowania. Nawet subtelna forma presji, jest w dalszym ciągu presją.
-
Przemycanie. Dodawanie nowych pokarmów do dań akceptowanych to dosyć powszechna praktyka stosowana przez wielu dorosłych. Niestety nie jest to metoda, dzięki której dziecko polubi warzywa, ponieważ najczęściej nie ma świadomości co je. Dodatkowo, zawsze istnieje ryzyko, że dziecko odkryje „podstęp”, a to niestety może sprawić, że straci zaufanie do pokarmu nie tylko nowego, ale też tego w którym próbowaliśmy przemycić nowość. Dziecko, które zorientuje się, że w jego ulubionym pokarmie jest coś nowego, staje się bardziej czujne i z jeszcze większą ostrożnością jest nastawione do pokarmów, których nie akceptuje.
- Zakładanie, że dziecko nie próbuje. Poznawanie, ale i próbowanie odbywa się wielozmysłowo. Kiedy patrzymy, wąchamy, dotykamy czy liżemy jedzenie, za każdym razem próbujemy z wykorzystaniem innego zmysłu. Rodzice nie dostrzegają tych prób i bardzo często zakładają, że ich dziecko nie próbuje, tymczasem ono próbuje na miarę swoich możliwości. Czasem jest to tylko wąchanie, innym razem dotykanie, ale to zawsze krok do przodu w kierunku próbowania przy pomocy zmysłu smaku, a następnie jedzenia.
- Rezygnowanie z odrzuconych produktów. Nauka jedzenia to proces, a akceptacja nowych pokarmów wymaga wielokrotnych i spokojnych ekspozycji. Zdarza się, że dziecko już z góry nastawione jest na nie, dzieje się tak między innymi w okresie neofobii pokarmowej. Bywa też, że dziecko z dnia na dzień stwierdza, że czegoś już nie lubi. W takich sytuacjach rodzic może zbyt szybko rezygnować z ekspozycji lub zaprzestać podawania danego pokarmu, tym samym pozbawiając dziecko okazji do nauki jedzenia.
- Zbyt mała ilość ekspozycji. Dzieci potrzebują wielokrotnych ekspozycji na nowy pokarm, aby zdobyć do niego zaufanie, zainteresować się nim, a następnie podjąć próbę i go posmakować. Rodzice natomiast nastawieni są na szybkie efekty, dlatego bardzo często po dwóch, trzech razach, rezygnują z kolejnych prób.
- Oferowanie zbyt dużych porcji. Dzieci oceniają jedzenie wzrokowo i to ocena wizualna najczęściej ma wpływ na to czy dziecko zdecyduje się coś zjeść czy nie. Kiedy oferujemy dziecku zbyt dużo pokarmu, możemy je przytłoczyć, a to może wpłynąć na niechęć do jedzenia.
- Posiłki w towarzystwie bajek. Część rodziców przyznaje, że ich dzieci jedzą lepiej, więcej lub nie kręcą nosem na nowości, jeżeli w czasie posiłku mogą oglądać bajki. Taka forma podawania pokarmu nie uczy jedzenia, uczy jedynie oglądania bajek. Pozbawia dziecko ekspozycji, doświadczania, jak również pozbawia dziecko możliwości rozpoznawania sygnałów, które wysyła ciało. Posiłek w towarzystwie rozpraszaczy pozbawia dziecko kontaktu z jedzeniem i bardzo często jest powodem niechęci do samodzielnego jedzenia.
Jeżeli jesteś rodzicem i popełniasz, któryś z wyżej wymienionych błędów, nie przejmuj się. To powszechne techniki stosowane przez większość rodziców i opiekunów. Większość z nich wynika nie z braku wiedzy czy zaangażowania, a z troski, dobra lub bezradności. Najważniejsze to rozumieć, dlaczego na dłuższą metę tego typu techniki nie są skuteczne, by następnie zacząć wprowadzać drobne zmiany.
Mniej presji, mniej skupiania się na jedzeniu, ograniczanie nieustannego zachęcania, regularna ekspozycja to subtelne kroki, które mogą przynieść więcej korzyści, niż nam się wydaje.