Temple Grandin pisała iż często źle zachowywała sie w Kościele bo halki, które jako małe dziecko nosiła, swędziały i drapały ją. Niedzielne ubrania różniły się w dotyku od tych noszonych na co dzień. Większość z nas przystosowuje się do czucia różnego rodzaju ubrań po kilku minutach. Ona jednak nie, ponieważ była nadwrażliwa dotykowo. Stąd zakładane ubranie tylko na wyjście do Kościoła w sposób szczególny i długo ja drażniło. Jak pisze nawet teraz unika noszenia nowych rodzajów bielizny. Potrzebuje trzech lub czterech dni, aby w pełni dostosować się do nowych ubrań.
Pisała też, że kiedy była dzieckiem spódnice i pończochy doprowadzały ją do szału. Problemem była zmiana spodni, które nosiła przez cały tydzień na spódnicę, którą musiała zakładać w niedzielę. Jak sama pisała, gdyby nosiła zawsze spódnice to nie byłaby w stanie tolerować spodni. Dziś kupuje ubrania, które w dotyku są podobne do siebie.