Nieprzypadkowo nasz świat skonstruowany jest tak, że do uczenia się jednej umiejętności potrzebujemy bazy z innej. Opowiadałam już jak to wygląda w przypadku rozwoju umiejętności (pamiętacie artykuł o diagnozie SI i klockach Tetris?), mówiłam o tym, że budowanie samodzielności jest jak programowanie nowego telewizora (to było w poprzednim odcinku).

Teraz pochylmy się nad tym, jak stać się Świadomym Inwestorem, czyli czynić właściwe inwestycje dzisiaj, żeby w przyszłości zgarniać należne nam profity w postaci braku zamartwiania się, czy dziecko sobie poradzi w przedszkolu, szkole, na studiach i ogólnie w życiu. 

To, że z całych sił angażujemy się we wspieranie i wychowywaniu naszego malucha, to jest nasza najważniejsza inwestycja rodzicielska. Inwestujemy swój czas, energię, zaangażowanie, wiedzę, sen i większość codziennego życia w to, żeby maluch miał wszystko czego potrzebuje. Ale pomyślmy też o sobie – czy to nie powinna być równocześnie inwestycja w nasz przyszły „święty spokój”? Od jakości i strategii naszej inwestycji będzie w przyszłości zależało – czy profitem będzie samodzielne dziecko, a potem młody człowiek i spełniony dorosły, czy też ukochany potomek nieustająco potrzebujący naszego wsparcia i pomocy w najprostszych sprawach.

Zacznijmy od rzeczy najłatwiejszych i najbliższych – czyli nauki jedzenia. To wcale nie jest przypadek, że dzieci, które „ogarniają” łyżkę i widelec, często łatwiej radzą sobie z pisaniem. A rysowanie i pisanie to przecież podstawa w nauce. Mówimy tu o kilku bardzo konkretnych mechanizmach rozwojowych.

  1. Ta sama baza ruchowa – mała motoryka

Trzymanie łyżki czy widelca to trening dla tych samych mięśni dłoni i palców, które później odpowiadają za chwyt pisarski.

Dziecko uczy się:

  • kontroli nacisku
  • stabilizacji i rotacji nadgarstka
  • precyzyjnych ruchów palców

Bez tych prostych umiejętności pisanie bardzo szybko staje się męczące i nieczytelne. Od zbyt mocnego nacisku boli ręka i robią się rowki w kartkach albo i na stole, zbyt lekki – pozostawia na kartce ślady jak po przejściu pająka. Obie wersje – wyjątkowo zniechęcające do pracy, bo spotykają się z uwagami „popraw, napisz jeszcze raz, pisz wyraźnie” A im więcej uwag, im bardziej niewygodnie, im bardziej boli ręka – tym mniej motywacji do pisania.

  1. Koordynacja ręka–oko

Zdajecie sobie sprawę, że trafienie łyżką do ust to wbrew pozorom dość skomplikowane zadanie? Wymaga precyzji i całej konkretnej sekwencji ruchów:

  • nabierz z talerza zupę
  • utrzymaj w „komorze zupnej” 😊
  • poprowadź do ust
  • nie rozlej po drodze

To dokładnie ten sam „łańcuszek”, który jest potrzebny przy pisaniu: patrzę – prowadzę rękę – kontroluję ruch.

  1. Planowanie ruchu

Jedzenie sztućcami wymaga zaplanowania całej sekwencji działań. Dziecko musi wiedzieć co po kolei zrobić, żeby osiągnąć cel. Jak chwycić łyżkę, żeby zupa się z niej nie wylała i doprowadzić ją do ust, jak i od której strony nadziać ziemniaka na widelec, jak zanieść marchewkę z groszkiem widelcem do ust, kiedy groszki przy każdym wychyleniu pryskają na prawo i lewo. A już wyższa szkoła jazdy to jak pokroić kotlet używając widelca i noża. Potrzebujemy obu rąk – jedna widelcem trzyma kotlet (rotacja nadgarstka, nacisk), druga jednocześnie kroi nożem. (rotacja nadgarstka, ruch posuwisty i nacisk). Level hard 😊 A jakież przydatne później przy pisaniu. Jedna ręka pisze, druga przytrzymuje kartkę…
Pisanie to także szybkie, trafne decyzje i sekwencje:

  • od której strony zaczynam literę
  • w którą stronę prowadzę kreskę
  • gdzie kończę

Dzieci, które nie ćwiczą takich czynności, często mają trudność z odtwarzaniem liter.

  1. Stabilizacja posturalna

To temat znacznie poważniejszy niż się wszystkim wydaje. Zwykle brak przejawów prawidłowej stabilizacji w centrum ciała obserwujemy słysząc uwagi „Siedź prosto! Nie wierć się! Nie podpieraj głowy przy jedzeniu! Zdejmij nogi z krzesła! Usiądź porządnie” Znacie to? Po to, żeby jeść sztućcami, dziecko musi mieć:

  • stabilny tułów
  • prawidłowo kontrolować barki
  • mieć „wolną i swobodną” rękę do działania

To jest dokładnie ta sama baza, która potrzebna jest do siedzenia przy stoliku i pisania przez dłuższy czas.

  1. Czucie głębokie (propriocepcja)

Nic nie odbywa się w naszym ciele bez udziału magicznej propriocepcji. Bez niej nie dalibyśmy rady w ogóle sprawnie się poruszać. Podczas jedzenia dziecko dostaje bardzo dużo informacji z mięśni i stawów. Ćwiczy:

  • jak mocno trzymać sztućce
  • jak daleko podnieść rękę
  • ile siły użyć

To pomoże w przyszłości regulować nacisk ołówka – bez tego dziecko albo „podziurawi kartkę”, albo będzie pisać tak lekko, że nic nie widać – o czym była mowa wcześniej.

 

Najprościej rzecz ujmując łyżka i widelec to pierwszy „trening ołówka”, tylko w życiowej wersji. I tu właśnie leży sedno naszej inwestycji. Jeżeli nie pozwolimy dziecku trenować i samodzielnie jeść, czyli dziecko będzie długo karmione albo będziemy pozwalali mu unikać takich aktywności („bo się pobrudzi”, „bo wolno”, bo „woli, żeby je karmić”), to:

  • ręka nie ćwiczy
  • mózg się nie uczy, nie dostaje właściwych bodźców, nie doświadcza.

Efektem będzie to, że start w pisaniu będzie trudniejszy. I inwestycja o nazwie „ułatwianie życia maluchowi” okaże się całkiem nietrafiona, bo zamiast radości z malowania szlaczków i pierwszych literek dostaniemy smutne miny, jęki, marudzenie i uwagi od nauczycieli. A sami przed sobą będziemy tłumaczyć się słowami: „No, przecież nie musi rysować, ja też nie lubiłam/-em rysowania. Swoją drogą, ciekawe dlaczego? 😊

 

Dla niedowiarków i zastanawiających się nad tym, czy to ma sens i przełożenie – kilka przykładów z życia.

  1. Słaba kontrola ręki – wspólny mianownik: brak precyzji i kontroli ruchu

Przy jedzeniu: dziecko nabiera za dużo na łyżkę, wszystko spada po drodze albo trafia obok ust

Przy pisaniu: litery są „rozlane”, nierówne, dziecko wychodzi poza liniaturę, trudno mu utrzymać kierunek pisania

 

  1. Za słaby lub za mocny nacisk – wspólny mianownik: trudności z propriocepcją i regulacją siły

Przy jedzeniu: widelec wypada z ręki albo jest ściskany „na sztywno”, dziecko męczy się trzymaniem sztućców

Przy pisaniu: kartka jest dziurawiona albo zapis prawie niewidoczny szybkie zmęczenie ręki

 

  1. Trudność w planowaniu ruchu – wspólny mianownik: problem z zaplanowaniem sekwencji ruchów

Przy jedzeniu: dziecko nie wie „co po kolei” – miesza, odkłada, nabiera, ale nie kończy czynności.

Przy pisaniu: zaczyna literę w złym miejscu, myli kierunki (np. „b” i „d”), zapis jest chaotyczny

 

  1. Słaba koordynacja ręka–oko – wspólny mianownik: ręka nie „słucha” oka

Przy jedzeniu: nietrafianie do ust, rozlewanie, patrzenie gdzie indziej niż ręka.

Przy pisaniu: dziecko gubi się w linijce, przeskakuje litery lub wyrazy, nie trafia w wyznaczone miejsce

 

  1. Brak stabilizacji ciała – wspólny mianownik: brak stabilnej bazy dla pracy ręki

Przy jedzeniu: dziecko podpiera głowę, „kładzie się” na stole, druga ręka nie pomaga

Przy pisaniu: bardzo szybko się męczy, zmienia pozycję ciała co chwilę, opiera całe ciało na ręce piszącej

 

  1. Unikanie samodzielności – wspólny mianownik: dziecko nie ma doświadczenia „próbuję – uczę się – potrafię”

Przy jedzeniu: „nakarm mnie”, „nie umiem”, szybkie zniechęcanie się

Przy pisaniu: unikanie zadań grafomotorycznych, frustracja, złość, wycofanie

 

Jeżeli zatem jesteście Państwo Poważnym Inwestorem 😊(a z pewnością tak) i zdecydowani jesteście przeznaczyć ogromy energii w rozwój malucha – warto pomyśleć jaki Wasza inwestycja będzie miała finał i czy ogromne nakłady jakie robimy przyniosą nam spodziewany profit. Być może nie będzie łatwo zmienić sposób inwestowania. Być może okupicie to brudnym obrusem, rozpapranym po stole jedzeniem, pies pod stołem naje się tego, czego nie powinien, cierpliwość zostanie wystawiona na bezprzykładną próbę a pralka będzie włączana częściej – ale zdecydowanie warto. A to tylko jedna z niezwykle wielu prostych inwestycji, które możecie bez trudu robić. Samodzielne jedzenie sztućcami to tylko jeden z codziennych, życiowych sposobów wspierających rozwój małej motoryki, a w przyszłości sprawnego pisania. O innych, równie łatwych i z długofalowym zyskiem – w kolejnych odcinkach.