Małe ząbki, szybkie paluszki, czyli o szczypaniu dzieci i gryzieniu w oczach terapeuty integracji sensorycznej
Są takie momenty w rodzicielstwie, kiedy człowiek czuje się bardziej jak negocjator w strefie konfliktu niż opiekun małego dziecka. Jednego dnia przytulasy, drugiego… „AŁA!”. Szczypanie. Gryzienie. I to niekoniecznie złośliwe, często zupełnie „znikąd”. Jeśli brzmi znajomo, to spokojnie: nie jesteście sami. A co ważniejsze to zachowanie zwykle coś mówi. I warto się temu przyjrzeć nie jak problemowi do „wyplenienia”, ale jak wiadomości od układu nerwowego dziecka.
Z perspektywy integracji sensorycznej (czyli tego, jak mózg odbiera, porządkuje i wykorzystuje bodźce z ciała i otoczenia), szczypanie i gryzienie to często sposób na regulację.
Małe dzieci, szczególnie w wieku żłobkowym i przedszkolnym, dopiero uczą się: rozpoznawać swoje emocje, radzić sobie z napięciem czy komunikować potrzeby. A że słowa czasem jeszcze nie nadążają za emocjami… w ruch idą zęby i palce.
Z punktu widzenia SI, mogą tu działać różne mechanizmy:
Nie zawsze. I tu ważna rzecz: szczypanie i gryzienie nie mają jednej przyczyny.
Oprócz integracji sensorycznej mogą wchodzić w grę:
Czasem więc oprócz terapeuty SI warto skonsultować się także z psychologiem dziecięcym, szczególnie jeśli zachowanie ma wyraźny związek z emocjami i relacjami.
Nie każde ugryzienie to sygnał alarmowy. Dzieci testują, eksperymentują, uczą się.
Ale warto się zatrzymać i przyjrzeć bliżej, jeśli:
W takich sytuacjach warto skonsultować się ze specjalistą, nie po to, żeby „przypiąć etykietkę”, ale żeby lepiej zrozumieć dziecko.
Gdybyśmy mieli przetłumaczyć szczypanie i gryzienie na język dorosłych, mogłoby to brzmieć tak:
I to jest klucz, nie zatrzymywać się na „nie wolno”, tylko szukać: dlaczego?
Tu zaczyna się dobra wiadomość: naprawdę sporo. Zamiast walczyć z zachowaniem, warto dać dziecku alternatywy i regulację.
W dalszej części artykułu przeczytasz praktyczne wskazówki co możesz zrobić w domu, a także kiedy domowe sposoby to za mało i trzeba udać się specjalisty.
I Jeszcze na koniec, pamiętaj:
Jeśli Wasze dziecko szczypie albo gryzie, to nie znaczy, że „coś poszło nie tak”. To znaczy, że jego układ nerwowy intensywnie się rozwija… i czasem robi to w sposób, który boli (dosłownie).
Waszą rolą nie jest bycie perfekcyjnym rodzicem, tylko wystarczająco dobrym tłumaczem świata takim, który pomaga dziecku zrozumieć siebie.
Zachęcamy do obejrzenia filmu dołączonego do artykuły: o aktywnościach, które warto wprowadzić w domu, gdy dziecko szczypie lub gryzie.
Rozwój sensoryczny dziecka w wieku przedszkolnym stanowi fundament jego codziennego funkcjonowania w grupie, uczenia się oraz regulacji zachowania. To, w jaki sposób dziecko odbiera i organizuje bodźce z otoczenia wpływa bezpośrednio na jego zdolność do koncentracji, utrzymania pozycji siedzącej, współpracy z rówieśnikami oraz podejmowania zadań stolikowych.
W praktyce przedszkolnej widzimy to bardzo wyraźnie. Jedno dziecko bez trudności siedzi przy stoliku, na dywanie podczas zajęć w kole przez kilkanaście minut, inne wierci się, kładzie na blacie, podłodze podpiera głowę lub co chwilę wstaje. Nie musi to oznaczać braku chęci czy motywacji. Często jest to sygnał, że organizm dziecka potrzebuje większej ilości ruchu, zmiany pozycji lub dodatkowych doświadczeń czuciowych, aby móc efektywnie funkcjonować.
Jako nauczyciel wychowania przedszkolnego pracujący w grupie dzieci w różnym wieku zdecydowałam się wprowadzić aktywności sensoryczne na stałe do codziennego planu dnia. Nie było to jednorazowe, był to proces – oparty na obserwacji dzieci, analizie ich potrzeb oraz stopniowym dostosowywaniu działań. Z czasem zaczęłam zauważać wyraźne zmiany: dzieci były bardziej skupione podczas zajęć stolikowych, w kole, łatwiej przechodziły między aktywnościami, rzadziej dochodziło do konfliktów wynikających z napięcia czy zmęczenia.
Jednocześnie szybko przekonałam się, że nie istnieje jeden uniwersalny zestaw aktywności odpowiedni dla każdej grupy. Wszystko zależy od dzieci, ich temperamentu, poziomu energii, potrzeb ruchowych oraz aktualnego etapu rozwoju. Dlatego wprowadzanie aktywności sensorycznych wymaga elastyczności i uważnej obserwacji, a nie sztywnego schematu.
Wprowadzanie aktywności sensorycznych do codziennej pracy w grupie przedszkolnej nie oznacza organizowania „terapii” w sali. To raczej świadome wzbogacanie środowiska edukacyjnego o doświadczenia, które wspierają regulację, koncentrację i gotowość do działania. Dziecko w wieku przedszkolnym uczy się przede wszystkim poprzez ciało – przez ruch, dotyk, manipulowanie, zmianę pozycji i eksperymentowanie z przestrzenią. Im bogatsze i bardziej różnorodne doświadczenia sensoryczne, tym większa szansa na harmonijny rozwój funkcjonowania w grupie.
Ruch jest podstawowym narzędziem organizacji dziecka. Krótkie, ale regularne aktywności ruchowe pomagają dzieciom „ustawić” ciało i poziom energii przed zajęciami stolikowymi, w kole.
W mojej grupie dobrze sprawdzały się:
chodzenie po wyznaczonej linii (można nakleić taśmę malarską),
stanie na jednej nodze w formie zabawy („kto dłużej jak flaming?”),
turlanie się po materacu,
proste tory przeszkód,
zabawy w zwierzęta (chód niedźwiedzia, kraba, żabki).
Zauważyłam, że po takiej aktywności dzieci łatwiej przechodziły do pracy przy stolikach. Potrzeba ruchu była częściowo zaspokojona, a ciało bardziej „zorganizowane”
Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często potrzebują silniejszych bodźców czuciowych, aby poczuć swoje ciało. Nie chodzi o intensywność, ale o jakość doświadczenia.
W codziennej praktyce wykorzystywałam:
przenoszenie książek lub pudełek,
„pchanie ściany” jako krótką przerwę,
zabawy w „kanapkę” (delikatny docisk przez materac),
przeciąganie liny.
Takie aktywności nie tylko wzmacniają mięśnie posturalne, ale przede wszystkim pomagają dzieciom wyciszyć się i lepiej kontrolować swoje ciało.
Zwykłe zajęcia plastyczne mogą stać się wartościowym doświadczeniem sensorycznym, jeśli pozwolimy dzieciom naprawdę doświadczać materiału.
W mojej grupie stałym elementem było:
malowanie palcami,
zabawy w masach plastycznych (masa solna, piankolina, ciastolina),
przesypywanie kaszy, ryżu, fasoli,
malowanie na folii stretch,
rysowanie w piasku, soli, kaszy.
Dzieci, które miały trudność z koncentracją, często właśnie przy takich aktywnościach potrafiły pracować najdłużej. Kontakt z materiałem działał regulująco i organizująco.
Jednocześnie należy pamiętać, że nie każde dziecko od razu będzie gotowe na bezpośredni kontakt z masą czy farbą. Jeśli dziecko nie chce dotykać materiału, malować palcami lub reaguje wyraźnym dyskomfortem, nie należy go zmuszać. Zamiast tego warto zaproponować alternatywę – użycie pędzla, wałka, rękawiczki, łyżki, patyczka czy innego narzędzia pośredniczącego. Stopniowe oswajanie z materiałem, w tempie dostosowanym do dziecka, buduje poczucie bezpieczeństwa i zwiększa szansę na późniejsze poszerzanie doświadczeń sensorycznych.
Proste masażyki w parach, zabawy w „rysowanie na plecach”, rolowanie piłeczką sensoryczną czy delikatne szczotkowanie dłoni mogą być elementem wyciszenia po intensywnej aktywności.
Wprowadzenie stałego rytuału – na przykład krótkiego masażu dłoni przed leżakowaniem – w mojej grupie znacząco poprawiło przejście do odpoczynku.
Jednym z najważniejszych elementów okazały się krótkie, zaplanowane przerwy ruchowe. Zaczęłam wprowadzać 2–3 minutowe aktywności w określonych momentach dnia.
To mógł być:
szybki zestaw podskoków,
przeciąganie się,
krótka sekwencja ruchowa przy muzyce,
ćwiczenie równoważne.
Efekt? Mniej napięcia, mniej konfliktów i większa gotowość do dalszej pracy.
W dalszej części artykułu przeczytasz o:
Często rodzic w gabinecie mówi:
„On wygląda jakby był zamyślony.”
„Ona po prostu nie patrzy pod nogi.”
„To chyba taki typ niezdary…”
A ja wtedy odpowiadam: To nie jest kwestia tylko uwagi. To bardzo często kwestia organizacji układu nerwowego. W podejściu integracji sensorycznej, zapoczątkowanym przez Anna Jean Ayres, równowaga to fundament rozwoju. Nie tylko ruchowego, ale też emocjonalnego i poznawczego.
Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma w uchu wewnętrznym bardzo czuły „poziomnik”. To właśnie układ przedsionkowy. On informuje mózg o tym:
Do tego dochodzi układ proprioceptywny, który mówi: „Twoja noga jest zgięta.”/ „Twoje ramię jest uniesione.”/„Stoisz krzywo.” Jeśli te systemy nie współpracują wystarczająco sprawnie, mózg dostaje niepełne lub niedokładne informacje. A jeśli informacje są niedokładne reakcja ruchowa też taka będzie. To trochę tak, jakby GPS pokazywał lokalizację z opóźnieniem. Samochód jedzie, ale nawigacja reaguje chwilę za późno. I wtedy widzimy:
2–3 lata – szkrab wchodzi na kanapę. Wspina się dzielnie, ale przy schodzeniu wygląda jakby tracił orientację. Często siada, zamiast zejść. Albo schodzi tyłem bardzo ostrożnie. To może być naturalny etap rozwoju.
Ale jeśli dziecko:
4–5 lat – szkrab w przedszkolu nie chce brać udziału w zabawach ruchowych. Gdy dzieci stoją na jednej nodze on po 2 sekundach traci równowagę. Podczas siedzenia podpiera głowę ręką. W czasie zajęć leży na dywanie. To może być sygnał słabszej stabilizacji posturalnej.
6 lat i więcej – szkrab nie umie złapać piłki. Jazda na rowerze bez bocznych kółek to ogromne wyzwanie. Wychowawca mówi, że „jest jakby spóźniony ruchowo”. W tym wieku trudności z równowagą zaczynają wpływać na samoocenę. Dziecko zaczyna się porównywać. I to jest moment, kiedy naprawdę nie warto czekać.
Dlaczego jedno dziecko „wyrośnie”, a inne nie? Rozwój układu przedsionkowego zaczyna się bardzo wcześnie – już w życiu płodowym. Ruch w brzuchu mamy, poród, pierwsze turlanie, raczkowanie – to wszystko „programuje” równowagę.
Jeśli dziecko:
to system przedsionkowo-proprioceptywny mógł dostać mniej doświadczeń do organizacji. To nie jest wina rodzica. To kwestia doświadczeń sensorycznych i dojrzewania układu nerwowego.
Niedojrzałość lub zaburzenia układu przedsionkowego.
Dziecko:
Lub przeciwnie stale szuka mocnego ruchu:
Słaba stabilizacja posturalna
Objawy:
Trudności w planowaniu ruchu (dyspraksja)
Dziecko:
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Film z propozycjami ćwiczeń.
Pamiętaj, Twoje dziecko nie jest niezdarne. Nie jest leniwe. Nie robi tego specjalnie. Jego układ nerwowy może po prostu potrzebować wsparcia w organizacji bodźców.
Bibliografia
W ostatnich latach, coraz częściej spotykamy dzieci, u których widoczne są problemy z napięciem mięśniowym i postawą. Duża grupa dzieci uczęszczających na terapię Integracji Sensorycznej (SI), poza trudnościami z modulacją czy różnicowaniem zmysłów ma trudności posturalne. Rodzi się zatem pytanie: czy zaburzenia posturalne są wyłącznie domeną fizjoterapii, czy także obszarem pracy terapeuty SI?
Fizjoterapeuci postrzegają zaburzania posturalne jako wady postawy, związane z nieprawidłowym alignmentem, czyli położeniem względem siebie segmentów ciała, w spoczynku i w ruchu. W praktyce oznacza to odchylenie od fizjologicznych relacji między np. głową, obręczą barkową, klatką piersiową, miednicą, kolanami i stopami – w trzech płaszczyznach. Konsekwencją wad postawy, są narastające niestabilności i przeciążenia stawów, mięśni oraz problem z równowagą. Niezaprzeczalnie, dzieci z wadami postawy tj. asymetrie, skoliozy, nieprawidłowo wykształcone krzywizny kręgosłupa, wady w obrębie kończyn dolnych, klatki piersiowej, wymagają uczestnictwa w zajęciach fizjoterapeutycznych.
W terapii SI pojęcie zaburzeń posturalnych rozumiane jest szerzej – w kontekście kontroli posturalnej i organizacji reakcji ruchowych. Według L. Miller, zaburzenia posturalne (Postural Disorder-PD) przejawiają się trudnościami z adekwatną stabilizacją ciała w spoczynku i podczas ruchu, w odpowiedzi na wymagania środowiska lub zadania ruchowego. PD mogą obejmować:
W klasyfikacji L. Miller zaburzenia posturalne stanowią jedną z podkategorii Zaburzeń Motorycznych o Podłożu Sensorycznym (SBMD).
Jean Ayres w swojej koncepcji integracji sensorycznej nie wyodrębniła zaburzeń posturalnych jako osobnej jednostki diagnostycznej. Opisywała jednak trudności w zakresie kontroli posturalnej w kontekście dysfunkcji przedsionkowo-proprioceptywnych oraz zaburzeń integracji bilateralnej. Dzieci prezentujące trudności posturalne były najczęściej diagnozowane jako przejawiające deficyty w zakresie integracji bilateralnej i sekwencjonowania (Bilateral Integration and Sequencing Deficits) lub somatodyspraksji.
Trudności te manifestowały się zaburzeniami mechanizmów posturalno-ocznych, osłabioną kontrolą czuciowo-ruchową integrującą obie strony ciała, nie w pełni wykształconymi reakcjami posturalnymi (w tym reakcjami równoważnymi), obniżonym napięciem mięśniowym oraz problemami z planowaniem ruchu.
Napięcie mięśniowe jest cechą charakterystyczną mięśnia i warunkiem koniecznym do funkcjonowania całego układu nerwowo-mięśniowego. Regulowany jest przez mechanizmy odruchowe i nadrzędne struktury OUN. Pełni rolę sprzężenia zwrotnego w utrzymaniu postawy ciała i w czynnościach ruchowych (Gurnfinkel 1974).Zapewnia gotowść do ruchu oraz utrzymania postawy ciała przyczyniajac sie do zachowania równowagi.
Napięcie związane jest z aktywnością wrzecion nerwowo-mięśniowych, znajdujących się we włóknach „intrafuzalnych”. Ma charakter odruchowy, kontrolowany przez wyższe ośrodki układu nerwowego.
Wyróżniamy:
Dotyczy tych grup mięśniowych, które są odpowiedzialne za stabilizację naszego ciała (głowy, tułowia, miednicy). Mięśnie, które nazywamy posturalnymi to mięsnie toniczne, o przewadze włókien wolnokurczliwych. Są to wolno męczące się mięśnie, które po wysiłku szybko się regenerują. Przeważają w tzw. mięśniach czerwonych, obecnych w obrębie tułowia -związane są one z utrzymaniem pionowej postawy ciała –pozycji antygrawitacyjnej.
Przykładem takich mięśni jest np. mięsień wielodzielny, część mięśnia czworobocznego grzbietu, czworoboczny lędźwi, mięśnie skośne brzucha, mięśnie mostkowo obojczykowo sutkowe.
Dalsza część artykułu zawiera następujące rozdziały:
Wśród których wymieniamy:
na którą składa się:
Które nie obejdzie się bez:
W integracji sensorycznej wzrok nigdy nie jest traktowany jako zmysł funkcjonujący w izolacji. Choć potocznie kojarzony jest głównie z widzeniem liter, obrazów i szczegółów, w rzeczywistości jego rozwój i funkcjonowanie są ściśle powiązane z ruchem, postawą ciała oraz działaniem siły grawitacji. To właśnie relacja pomiędzy wzrokiem, układem przedsionkowym i propriocepcją stanowi fundament rozwoju posturalnego dziecka – tego, jak stoi, jak się porusza, jak reaguje na zmianę pozycji i jak organizuje swoje ciało w przestrzeni.
Grawitacja jest bodźcem, z którym układ nerwowy dziecka musi poradzić sobie od pierwszych chwil życia. Działa nieprzerwanie, niezależnie od woli dziecka i wymusza rozwój reakcji antygrawitacyjnych oraz mechanizmów stabilizacji posturalnej. Układ przedsionkowy, zlokalizowany
w uchu wewnętrznym, informuje mózg o położeniu głowy względem pionu oraz o przyspieszeniach
i zmianach ruchu. Informacje te są nieustannie integrowane z sygnałami proprioceptywnymi płynącymi z mięśni, stawów i ścięgien oraz z informacjami wzrokowymi. Dopiero współpraca tych trzech systemów pozwala na utrzymanie równowagi, kontrolę postawy i stabilne widzenie.
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Integracja sensoryczna to proces neurologiczny polegający na odbieraniu, organizowaniu i reagowaniu na bodźce sensoryczne. Ćwiczenia z lycrą dzięki specyfice materiału i sposobom jego wykorzystania mają unikalny potencjał terapeutyczny. Lycrą możemy wspierać zmysły dotyku, propriocepcji i równowagi, zwiększając u dziecka poczucie bezpieczeństwa, koordynację i umiejętność modulacji sensorycznej.
Lycra (elastyczna tkanina, często używana w formie dużych, kolorowych płacht lub hamaków) to materiał o wyjątkowej elastyczności, który:
Praca z lycrą jest dynamiczna i wielozmysłowa- dziecko doświadcza zarówno oporu, jak i wsparcia, co sprzyja adaptacji sensorycznej i emocjonalnej.
Lycra daje opór, który:
To szczególnie ważne u dzieci z podwrażliwością proprioceptywną i przedsionkową oraz nadwrażliwością dotykową.
Ćwiczenia, gdzie dziecko jest zawieszone w lycrze lub porusza się z jej pomocą:
Praca z lycrą często wymaga współdziałania obydwu stron ciała, np. ciągnięcie, pchanie, przesuwanie się w materiale. To wzmacnia:
Otulenie materiałem przypomina dzieciom bezpieczną, ograniczoną przestrzeń, co daje:
Zabawy z lycrą często wymagają:
To wpływa pozytywnie na koncentrację oraz gotowość do nauki.
W dalszej części artykułu poznasz przykłady ćwiczeń z lycrą oraz jak dostosować ćwiczenia do potrzeb dziecka.
Dziecko z nadwrażliwością dotykową bardzo rzadko „wyróżnia się” jednym, spektakularnym zachowaniem. Znacznie częściej jego trudności ujawniają się w serii drobnych, powtarzalnych reakcji, które w ciągu dnia szkolnego lub przedszkolnego stopniowo narastają. To właśnie ta kumulacja mikrosytuacji sprawia, że funkcjonowanie dziecka bywa postrzegane jako trudne, chaotyczne lub labilne emocjonalnie.
Już od momentu wejścia do placówki układ nerwowy dziecka może być w stanie podwyższonej gotowości. Szatnia, w której panuje tłok, przypadkowe dotknięcia innych dzieci, ocieranie się o ubrania, pomoc dorosłych przy zapinaniu kurtek – to wszystko generuje intensywne bodźce dotykowe. Dziecko może reagować napięciem, wycofaniem, a czasem protestem lub płaczem. Z perspektywy dorosłych są to „poranne trudności adaptacyjne”, z perspektywy dziecka – pierwsze przeciążenie układu nerwowego.
W sali przedszkolnej lub klasie szkolnej szczególnie trudne bywają sytuacje wymagające bliskiego kontaktu fizycznego. Siedzenie na dywanie, ustawianie się w kole, praca w parach czy wspólne zabawy ruchowe oznaczają naruszenie przestrzeni osobistej. Dziecko z nadwrażliwością dotykową może instynktownie odsuwać się od innych, zmieniać miejsce, siadać na skraju grupy lub reagować gwałtownie na przypadkowe potrącenie. W takich momentach często pojawiają się silne emocje, które nie są adekwatne do sytuacji zewnętrznej, lecz do wewnętrznego odczucia zagrożenia.
Zajęcia plastyczne i sensoryczne stanowią kolejny obszar trudności. Kontakt z plasteliną, farbami, klejem czy innymi fakturami bywa dla dziecka wyjątkowo nieprzyjemny. Część dzieci odmawia udziału w aktywności, inne wykonują zadanie bardzo powierzchownie, unikając dotykania materiałów. Zdarza się, że reakcja dziecka jest interpretowana jako brak chęci do pracy lub nieposłuszeństwo, podczas gdy w rzeczywistości jest to próba ochrony przed nieprzyjemnym doznaniem dotykowym.
W środowisku szkolnym nadwrażliwość dotykowa często ujawnia się poprzez trudności z długotrwałym siedzeniem w ławce. Ubranie, metki, kontakt pleców z oparciem krzesła czy przypadkowe dotknięcie przez kolegę z ławki mogą powodować stałe poczucie dyskomfortu. Dziecko często zmienia pozycję, wierci się, poprawia ubranie lub reaguje irytacją na drobne bodźce. Z zewnątrz może to wyglądać jak brak koncentracji lub nadpobudliwość, jednak źródłem trudności jest przeciążenie sensoryczne.
Ważnym elementem funkcjonowania dziecka z nadwrażliwością dotykową jest sposób reagowania na nieprzewidywalność. Nagły dotyk, brak zapowiedzi zmiany pozycji czy niespodziewane polecenie wymagające bliskości fizycznej mogą wywoływać reakcje obronne. Dziecko może sztywnieć, wycofywać się, a czasem reagować impulsywnie – odepchnąć, krzyknąć lub uciec z sytuacji. Są to reakcje automatyczne, wynikające z aktywacji systemu ochronnego układu nerwowego.
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Jeśli jesteś rodzicem szkraba, który nie znosi dotyku, metek, reaguje płaczem na mycie włosów, nie chce się przytulać, nie lubi chodzić na boso albo krzyczy, gdy ktoś go niespodziewanie dotknie to zatrzymajmy się na chwilę. To nie jest złośliwość, nie „rozpieszczanie” i nie Twoja wina. Bardzo możliwe, że dzieciątko zmaga się z nadwrażliwością dotykową. Jako terapeuta integracji sensorycznej często spotykam rodziców, którzy mówią: „On chyba przesadza…”/ „Ona jest taka delikatna…”„Wszyscy mówią, że wyrośnie…” A ja wtedy odpowiadam: to, co dla nas jest tylko dotykiem, dla dziecka może być prawdziwym dyskomfortem.
Czym właściwie jest nadwrażliwość dotykowa? Nadwrażliwość dotykowa to sytuacja, w której układ nerwowy dziecka odbiera dotyk jako zbyt intensywny, nieprzyjemny albo wręcz bolesny, nawet jeśli dla dorosłego to coś zupełnie neutralnego. Po raz pierwszy obronność dotykową zdefiniowała Ayers jeszcze w latach sześćdziesiątych, pisała że jest to chęć ucieczki od sytuacji i uczucie ciągłego dyskomfortu.
Wyobraź sobie, że ktoś ciągle:
Trudno byłoby Ci się skupić, prawda? A teraz pomyśl, że Twój maluch tak właśnie może odbierać codzienne sytuacje. To nie jest „problem z charakterem”. To sposób działania układu nerwowego.
Każde dziecko jest inne, ale u dzieciaczków z nadwrażliwością dotykową często widzimy:
Czasem dzieci reagują ucieczką, a czasem walką, płaczem, krzykiem, sztywnieniem ciała.
To są ważne sygnały. Warto je potraktować serio.
W domu zwykle widzimy:
Co się właściwie dzieje w ciele dziecka? W dużym uproszczeniu: mózg dziecka nie filtruje bodźców dotykowych tak, jak powinien. Informacje ze skóry są odbierane jako zbyt mocne, zbyt nagłe, zbyt intensywne.
Często towarzyszy temu:
Jak reagować jako rodzic? Spokój i zrozumienie, nie zmuszamy, dajemy dziecku wybór i kontrolę.
Jeśli czujesz, że temat Was przerasta i bardzo dobrze, że to czujesz warto zgłosić się do specjalistów:
Im wcześniej, tym łatwiej wesprzeć układ nerwowy dziecka (diagnoza SI z systemem KATIS możliwa już od 1 roku życia!).
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Do artykułu dołączony jest również filmik z pokazanymi 5 ćwiczeniami
Wyjątkowe miejsce w internecie dla terapeutów zaburzeń Integracji Sensorycznej, jak również dla rodziców szukających porad i pomocy w wychowywaniu swoich maluchów.