Początki pracy terapeuty integracji sensorycznej często są pełne emocji, zaangażowania i ogromnej chęci pomagania dzieciom. Po ukończeniu kursów lub studiów wielu terapeutów wchodzi do sali SI z głową pełną pomysłów, scenariuszy i wiedzy teoretycznej. Jednak rzeczywistość gabinetowa szybko pokazuje, że skuteczna terapia to znacznie więcej niż znajomość ćwiczeń czy obsługa sprzętu.
Praca terapeuty SI wymaga nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim umiejętności obserwacji dziecka, rozumienia procesów neurofizjologicznych, elastyczności oraz budowania relacji z rodziną. Większość błędów początkujących terapeutów nie wynika z braku kompetencji czy zaangażowania, ale z niewielkiego doświadczenia klinicznego i naturalnej potrzeby zrobienia wszystkiego dobrze.
Warto pamiętać, że błędy są częścią rozwoju zawodowego. To właśnie dzięki nim terapeuta uczy się lepiej rozumieć dziecko, jego układ nerwowy oraz własny styl pracy. Kluczowe jest jednak to, aby potrafić je zauważać, analizować i stopniowo eliminować.
Poniżej przedstawiam najczęstsze błędy początkujących terapeutów integracji sensorycznej, które mogą obniżać skuteczność terapii oraz wpływać na regulację dziecka i przebieg całego procesu terapeutycznego.
Jednym z najczęstszych błędów początkujących terapeutów jest prowadzenie zajęć bez konkretnego celu terapeutycznego. Terapia zaczyna przypominać zestaw atrakcyjnych aktywności ruchowych, które są przyjemne dla dziecka, ale niekoniecznie wpływają na obszary wymagające wsparcia.
W praktyce oznacza to wykonywanie wielu ćwiczeń, które dziecko lubi, albo korzystanie z gotowych scenariuszy bez odniesienia do indywidualnych trudności dziecka.
Tymczasem każda aktywność w terapii SI powinna odpowiadać na konkretne potrzeby układu nerwowego dziecka. Terapeuta powinien wiedzieć:
Brak celu terapeutycznego powoduje:
Dobry terapeuta nie planuje jedynie atrakcyjnych zajęć. Planuje doświadczenia sensoryczne, które mają wspierać rozwój konkretnego dziecka.
Wielu początkujących terapeutów utożsamia skuteczną terapię z dużą ilością specjalistycznego sprzętu. Huśtawki, podwiesia, deskorolki czy beczka są ważnym elementem terapii SI, jednak same w sobie nie tworzą skutecznej terapii.
To nie sprzęt terapeutyzuje dziecko. Najważniejsza jest jakość doświadczenia sensorycznego, oraz sposób, w jaki terapeuta prowadzi aktywność.
Częstym błędem jest:
W rzeczywistości dziecko często potrzebuje:
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Wyobraź sobie, że każdy dźwięk w sklepie brzmi jak alarm, każde dotknięcie metki w koszulce boli jak szpilka, a każda jazda windą wywołuje poczucie, jakby ziemia usuwała się spod nóg. Dla wielu dzieci i dorosłych to nie jest przesada, lecz codzienna rzeczywistość. Różnice w przetwarzaniu informacji sensorycznych mają bezpośredni, naukowy związek z funkcjonowaniem układu nerwowego, a w konsekwencji z zachowaniem, snem, napięciem mięśniowym i gospodarką hormonalną.
W tym artykule chciałabym opowiedzieć w jaki sposób różne zmysły: słuch, dotyk, propriocepcja i układ przedsionkowy kształtują reakcje naszego ciała. Skoncentrujemy się na trzech filarach zdrowia dziecka: układzie współczulnym, przywspółczulnym oraz na części biologicznej, którą określa się często mianem „triady funkcjonowania człowieka”: ciało, emocje i poznanie.
Autonomiczny układ nerwowy dzieli się na dwie główne gałęzie. Układ współczulny (sympatyczny) to nasz „gaz” i to on uruchamia reakcję „walcz lub uciekaj” (ang. fight-or-flight), mobilizując tym samym organizm do działania w obliczu zagrożenia. Układ przywspółczulny (parasympatyczny) to tak zwany „hamulec”, który odpowiada za stan „odpoczywam i trawię” (ang. rest-and-digest), regenerację, sen i relaks.
U zdrowego człowieka obie te gałęzie funkcjonują równoważnie. Układ nerwowy płynnie przełącza się między pobudzeniem a wyciszeniem. Problem pojawia się, gdy układy sensoryczne stale wysyłają do mózgu sygnały o „niebezpieczeństwie”, nawet jeśli obiektywnie zagrożenie nie istnieje. Mózg nie oddziela „prawdziwego” niebezpieczeństwa od sensorycznego przeciążenia: reaguje tak samo. Ciężko w to uwierzyć ale w takiej sytuacji nasze ciało naprawdę potrafi interpretować codzienne sytuacje za zagrażające.
Neurobiolog Stephen Porges wprowadził w 1994 roku teorię poliwagalną, która uzupełnia klasyczny podział na współczulny i przywspółczulny o trzecią ścieżkę odpowiedzialną za kontakt społeczny, poczucie bezpieczeństwa i regulację emocji. Gdy dziecko „łapie” sygnały bezpieczeństwa ze środowiska takie jak spokojny głos rodzica, przewidywalny rytm dnia, brak sensorycznego chaosu wówczas ta gałąź jest aktywna. Gdy sygnały są nieczytelne lub przytłaczające, układ nerwowy „cofa się” do bardziej pierwotnych strategii: mobilizacji (współczulny) lub zamrożenia (grzbietowa gałąź nerwu błędnego).
Powszechnie mówimy o pięciu zmysłach: wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku. Jednak z neurobiologicznego punktu widzenia funkcjonujemy dzięki co najmniej ośmiu układom zmysłowym. Dwa z nich – układ proprioceptywny i układ przedsionkowy są kluczowe dla regulacji układu nerwowego, a rodzice rzadko o nich słyszą.
Propriocepcja dostarcza mózgowi informacji o położeniu naszych mięśni i stawów -nawet bez udziału wzroku. Dzięki niej wiemy, czy stoimy prosto, ile siły użyć trzymając kubek, albo jak mocno przytulić drugą osobę, żeby ją nie zabolało. Dzieci z obniżoną reaktywnością proprioceptywną często poszukują mocnych bodźców w aktywny sposób np. bijąc, skacząc czy rzucając się na podłogę z całej siły. To nie błąd wychowawczy ale ich bardzo silna potrzeba dostarczenia sobie bodźców, tak żeby „lepiej poczuć swoje ciało”.
Układ przedsionkowy, zlokalizowany w uchu wewnętrznym, rejestruje ruch głowy i zmiany położenia ciała. Wysyła sygnały do móżdżku, jąder pnia mózgu oraz do kory mózgowej, ściśle współpracując z układem wzrokowym i propriocepcją. Ma bezpośredni wpływ na napięcie mięśniowe, regulację pobudzenia i stabilizację wzroku.
Badania Yates, B. J., & Miller, A. D. (1994). nad integracją sensoryczną wykazały, że dzieci z wysoko reaktywnym układem przedsionkowym wykazują znacząco wyższy poziom pobudzenia układu współczulnego oraz trudności w modulacji reakcji. Innymi słowy ich układ nerwowy przez cały dzień pracuje na „podwyższonych obrotach”.
Wyobraźmy sobie dziecko, które reaguje paniką na huśtawkę, nie znosi jazdy windą, płacze przy zmianie pozycji ciała i w ogóle nie eksploruje placów zabaw. Rodzice często słyszą: „wyrośnie z tego” albo „taki ma charakter”. Tymczasem za tymi zachowaniami może kryć się konkretna neurobiologia.
Są dzieci, które ciągle się wspinają, skaczą, wpadają na meble, ściskają mocno podczas przytulania albo wiecznie coś gryzą. Są też takie, które szybko się męczą, unikają ruchu, nie lubią nowych aktywności albo wydają się „nieobecne” w swoim ciele. Bardzo często za tym wszystkim stoi właśnie układ proprioceptywny jeden z najważniejszych, a jednocześnie najmniej znanych „zmysłów”.
Kiedy mówimy o integracji sensorycznej, większość osób myśli o dotyku, słuchu czy wzroku. Tymczasem nasze ciało każdego dnia korzysta również ze zmysłu przedsionkowego i właśnie propriocepcji. To dzięki niej wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nawet kiedy zamkniemy oczy. To ona pomaga nam regulować siłę ruchu, utrzymywać postawę, planować ruch i czuć się „bezpiecznie” we własnym ciele.
Najprościej mówiąc to system informacji płynących z mięśni, stawów i więzadeł do mózgu. Układ proprioceptywny nieustannie „melduje”, co robi nasze ciało: czy siedzimy prosto, jak mocno naciskamy kredkę, czy stoimy stabilnie i ile siły potrzebujemy, żeby podnieść kubek, a nie go zgnieść. To trochę jak wewnętrzna mapa ciała.
To nie „niegrzeczność”. Bardzo często to układ nerwowy szuka regulacji.
Nie każde żywe dziecko ma zaburzenia SI. I to bardzo ważne, żeby o tym mówić głośno. Dziś rodzice są bombardowani diagnozami i informacjami z internetu. Tymczasem dzieci rozwijają się w różnym tempie. Współczesne podejście do integracji sensorycznej podkreśla, że patrzymy na funkcjonowanie dziecka całościowo nie na pojedyncze zachowanie.
W dalszej części artykułu przeczytasz co jeszcze powinno Cię zaniepokoić oraz:
I bonus, do artykułu został dołączony film z propozycją ćwiczeń stymulujących układ prioprioceptywny w domu.
Linia środkowa ciała to umowna, pionowa oś, która dzieli ciało na prawą i lewą stronę. Przebiega przez środek głowy, nosa, klatki piersiowej, pępka i miednicy. W codziennym funkcjonowaniu rzadko o niej myślimy, bo sprawny układ nerwowy pozwala nam przekraczać ją automatycznie: prawa ręka sięga po przedmiot leżący po lewej stronie, lewa ręka przytrzymuje kartkę, kiedy prawa pisze, oczy płynnie przesuwają się z lewej strony na prawą podczas czytania. Ciało organizuje się tak, żeby ruch był celowy, ekonomiczny i automatyczny.
U dziecka ta umiejętność nie pojawia się od razu jako gotowa funkcja. Rozwija się stopniowo, na bazie wcześniejszych doświadczeń ruchowych, czuciowych, przedsionkowych, proprioceptywnych i wzrokowych. Przekraczanie linii środkowej ciała nie jest, więc tylko „sięganiem ręką na drugą stronę”. Jest widocznym efektem dojrzewania wielu procesów: stabilizacji posturalnej, orientacji w schemacie ciała, koordynacji obustronnej, lateralizacji, planowania ruchu, współpracy półkul mózgowych oraz integracji informacji płynących z obu stron ciała.
W ujęciu integracji sensorycznej Jean Ayres trudności w tym obszarze wiążą się przede wszystkim z integracją przedsionkowo-bilateralną, czyli zdolnością do sprawnego łączenia informacji przedsionkowych, proprioceptywnych, dotykowych i wzrokowych w taki sposób, aby obie strony ciała mogły współpracować. Ayres opisywała wzorzec trudności obejmujący m.in. słabszą koordynację obustronną, problemy z sekwencyjnością ruchów, rytmem, równowagą, różnicowaniem stron prawa-lewa i przekraczaniem linii środkowej ciała.
Rozwój przekraczania linii środkowej zaczyna się dużo wcześniej, niż dziecko usiądzie przy stoliku i zacznie rysować. Już w pierwszych miesiącach życia buduje się podstawa: dziecko uczy się kontroli głowy, stabilizacji tułowia, przenoszenia ciężaru ciała, łączenia rąk w linii środkowej, oglądania własnych dłoni, obracania się, sięgania po zabawkę i stopniowego organizowania ruchu wokół osi ciała. Kiedy niemowlę leży na plecach i zaczyna łączyć dłonie przed sobą, wkładać ręce do buzi, patrzeć na swoje ręce, a później sięgać po zabawkę raz jedną, raz drugą ręką, układ nerwowy uczy się, że ciało ma dwie strony, ale należy do jednej całości. Kiedy dziecko obraca się z pleców na brzuch, podpiera na przedramionach, przenosi ciężar ciała, pełza, czworakuje, siada i zmienia pozycje, jego mózg stale porządkuje informacje o tym, gdzie jest głowa, tułów, kończyny i jak można nimi sterować względem grawitacji.
Bardzo ważnym etapem jest czworakowanie. Nie dlatego, że każde dziecko musi czworakować identycznie i przez określoną liczbę miesięcy, ale dlatego, że naprzemienna praca rąk i nóg, przenoszenie ciężaru ciała, rotacja tułowia i stabilizacja obręczy barkowej tworzą warunki do dojrzewania koordynacji obustronnej. W czworakowaniu prawa i lewa strona ciała nie działają już osobno, ale muszą wejść w rytm, sekwencję i współpracę. To jest bardzo ważna baza dla późniejszego przekraczania linii środkowej, ruchów naprzemiennych, orientacji w przestrzeni, planowania motorycznego i pracy ręki.
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Mechanizmy posturalne a funkcje wzrokowe. Znaczenie, badania, ćwiczenia.Rosłonek, E. Akademia Ćwiczę Oko.
Integracja sensoryczna w terapii widzenia. Poradnik dla terapeutów i rodziców. Parakiewicz, A. Akademia Ćwiczę Oko, 2020.
Integracja sensoryczna a przetwarzanie sensoryczne. Podręcznik. Redakcja naukowa: Emich-Widera, E., Palicka, I., Przybyla, O., Kazek, B. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.
Wzrok i słuch – zmysły wiodące w uczeniu się w aspekcie integracji sensorycznej. Odowska-Szlachcic, B., Mierzejewska, B. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.
Sensomotoryczna terapia widzenia w praktyce. Rosa, A. Warszawa: PZWL / PWN.
Odruchy, uczenie się i zachowanie. Okno do umysłu dziecka, Goddard Blythe S., Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018
Integracja sensoryczna. Teoria, diagnoza, terapia. Zbigniew Przyrowski, Wydawnictwo Sensum Mobile & Empis, 2019 r.
Rozejście kresy białej u dzieci i niemowląt – znaczenie kliniczne, wpływ na kontrolę posturalną oraz implikacje dla terapii integracji sensorycznej.
Rozejście kresy białej (diastasis recti abdominis, DRA) u dzieci jest zjawiskiem stosunkowo częstym, szczególnie w okresie niemowlęcym, gdzie najczęściej ma charakter fizjologiczny. Wraz z wiekiem jego utrzymywanie się może wiązać się z zaburzeniami stabilizacji centralnej oraz kontroli posturalnej.
Pomimo rosnącej liczby badań obrazowych (np. ultrasonograficznych), nadal brakuje jednoznacznych danych dotyczących funkcjonalnych konsekwencji tego zjawiska w populacji pediatrycznej.
Celem artykułu jest przedstawienie aktualnego stanu wiedzy oraz jego integracja z podejściem klinicznym stosowanym w terapii integracji sensorycznej (SI), w którym rozejście kresy białej rozpatrywane jest jako element szerszych zaburzeń posturalnych i sensomotorycznych.
Kresa biała (linea alba) jest strukturą łącznotkankową łączącą mięśnie proste brzucha. Jej integralność warunkuje prawidłowe przenoszenie sił między stronami tułowia, stabilizację centralną, kontrolę posturalną oraz funkcje oddechowe.
Rozejście kresy białej definiuje się jako zwiększenie odległości między mięśniami prostymi brzucha, wynikające z osłabienia i rozciągnięcia struktur powięziowych. W przeciwieństwie do przepukliny nie dochodzi tu do przerwania ciągłości tkanek, lecz do ich niewydolności mechanicznej (Keshwani et al., 2015).
W dalszej części artykułu przeczytasz:
Rozejście kresy białej u dzieci nie stanowi wyłącznie problemu lokalnego. Jest elementem szerszego układu zależności obejmującego kontrolę posturalną, integrację sensoryczną oraz funkcje oralne.
Skuteczna terapia wymaga podejścia interdyscyplinarnego, obejmującego współpracę fizjoterapeutów, terapeutów SI oraz logopedów.
Bibliografia
Do mojego gabinetu często trafiają dzieci, które mają trudności w nauce szkolnej,
w zachowaniu albo w regulacji emocji. Czasem rodzice zgłaszają, że dziecko jest bardzo ruchliwe, szybko się męczy, nie lubi pisać, niechętnie siada do stolika, ma trudność z koncentracją albo silnie reaguje na codzienne sytuacje. Innym razem pierwszym powodem do szukania pomocy są trudności logopedyczne, słaba koordynacja, niechęć do aktywności ruchowych albo wyraźne napięcie emocjonalne.
Bardzo często to właśnie nauczyciel jako pierwszy zauważa, że coś dziecku po prostu nie przychodzi łatwo. Widzi je codziennie, obserwuje podczas zabawy, pracy stolikowej, zajęć ruchowych, odpoczynku, kontaktów z innymi dziećmi. To nauczyciel nierzadko jako pierwszy sygnalizuje rodzicom, że warto przyjrzeć się trudnościom szerzej – nie tylko od strony edukacyjnej czy wychowawczej, ale również rozwojowej. Czasem rozmowa zaczyna się od pokierowania rodzica do logopedy, czasem od terapeuty integracji sensorycznej, a czasem właśnie od jest mowa o niewyhamowanych odruchach pierwotnych.
Ten temat wciąż dla wielu osób brzmi dość tajemniczo…
Odruchy pierwotne są naturalną częścią wczesnego rozwoju dziecka. Pojawiają się bardzo wcześnie i w pierwszych miesiącach życia pełnią ważną funkcję. Pomagają niemowlęciu reagować na bodźce, organizować napięcie mięśniowe, rozwijać ruch, budować bazę dla kolejnych etapów rozwoju. Z czasem powinny stopniowo wyhamowywać się, a ich miejsce zajmują dojrzalsze reakcje posturalne i coraz lepiej zorganizowane wzorce ruchowe. W podejściu INPP właśnie obecność odruchów po czasie, w którym powinny już ustąpić, traktowana jest jako oznaka niedojrzałości neuromotorycznej.
Jeśli tak się nie dzieje i część odruchów pozostaje aktywna dłużej, dziecko może funkcjonować tak, jakby jego ciało wkładało zbyt dużo energii w samo utrzymanie postawy, równowagi i organizacji ruchu. Wtedy to, co dla jednego dziecka jest zwykłą codziennością, dla innego staje się dużym wysiłkiem. Trudność nie zawsze od razu widać wprost. Często pokazuje się ona dopiero w przedszkolu albo w szkole – przy stoliku, podczas zabaw ruchowych, w trakcie nauki czytania i pisania, przy konieczności skupienia uwagi lub wyhamowania emocji.
Nauczyciel nie musi znać nazw odruchów ani wiedzieć, jak przebiega ich diagnostyka. Nie o to chodzi. Wystarczy uważna obserwacja dziecka w codziennych sytuacjach. To właśnie
w grupie przedszkolnej i klasie bardzo dobrze widać, jak dziecko siedzi, jak się porusza, jak radzi sobie z przekraczaniem linii środka ciała, jak reaguje na hałas, zmianę, dotyk, stres, jak organizuje pracę przy stoliku i jak długo potrafi utrzymać uwagę.
Nauczyciel, jako osoba, która ma realny wpływ na rozwój dziecka – może dostrzec, że jego zachowanie nie jest przypadkowe, ale wynika z tego, jak funkcjonują procesy rozwojowe i integracyjne.
To ważne, bo dziecko z niewyhamowanymi odruchami pierwotnymi bardzo często nie jest tym, które „nie chce”. Znacznie częściej jest to dziecko, które bardzo chce, ale jego ciało nie daje mu wystarczającego wsparcia.
W dalszej części artykułu dowiesz się:
Za trudnościami szkolnymi nie zawsze stoi brak chęci. Za trudnym zachowaniem nie zawsze stoi zła wola. Za nadmierną ruchliwością nie zawsze stoi „niegrzeczność”. Czasem dziecko od dłuższego czasu próbuje poradzić sobie z ciałem, które nie daje mu jeszcze wystarczającego poczucia stabilności, bezpieczeństwa i organizacji.
I właśnie dlatego rola nauczyciela jest tak ważna. Nie dlatego, że ma wszystko wiedzieć, ale dlatego, że może zauważyć. Może połączyć różne drobne sygnały w jedną całość. Może nazwać obserwację i delikatnie przekazać ją rodzicom. A czasem to właśnie od takiej spokojnej, uważnej rozmowy zaczyna się droga do realnej pomocy dziecku.
Bibliografia:
Zapraszam na www.inpp.pl oraz IG: @INPP_POLSKA
Odruchy pierwotne są mimowolnymi wzorcami ruchowymi kontrolowanymi na poziomie pnia mózgu i występują bez świadomej kontroli. Pojawiają się w życiu płodowym i są obecne przy urodzeniu, odgrywając kluczową rolę w adaptacji dziecka do życia poza łonem matki. Tworzą podstawowy system reakcji, który umożliwia niemowlęciu oddychanie, reagowanie na bodźce, inicjowanie ruchu oraz wchodzenie w interakcję ze środowiskiem.

Rozwój dziecka można porównać do budowy domu, aby cała konstrukcja była stabilna, potrzebne są solidne fundamenty, na których opierają się kolejne etapy. W tym ujęciu odruchy pierwotne stanowią podstawę, warunkującą dalszy, harmonijny rozwój dziecka.
W typowym rozwoju odruchy pierwotne stopniowo integrują się w pierwszym roku życia, umożliwiając rozwój ruchów dowolnych, kontroli posturalnej oraz bardziej złożonych funkcji motorycznych i poznawczych. Proces ten stanowi podstawę dalszego rozwoju, w tym koordynacji, równowagi, funkcji manualnych, mowy oraz regulacji zachowania.
W sytuacji, gdy odruchy pierwotne nie ulegną integracji w przewidzianym czasie, mogą one wpływać na funkcjonowanie dziecka w wielu obszarach. Ich obecność może zaburzać rozwój reakcji posturalnych oraz ograniczać możliwość tworzenia dojrzałych wzorców ruchowych.
– zaburzenia napięcia mięśniowego i kontroli posturalnej
– trudności w koordynacji ruchowej i planowaniu motorycznym
– problemy z równowagą i orientacją w przestrzeni
– obniżoną jakość ruchu oraz zwiększoną męczliwość
Przetrwała aktywność odruchów pierwotnych może również oddziaływać na funkcje poznawcze oraz gotowość szkolną. Dotyczy to w szczególności:
– koordynacji wzrokowo-ruchowej
– funkcji wzrokowych
– przetwarzania słuchowego
– koncentracji uwagi
– organizacji i sekwencjonowania działań
Dzieci mogą doświadczać trudności w czytaniu, pisaniu, przepisywaniu oraz wykonywaniu złożonych poleceń.
Odruchy pierwotne pozostają w ścisłym związku z funkcjonowaniem układu nerwowego, w tym z regulacją emocjonalną i reakcjami na stres. Ich przetrwała aktywność może prowadzić do:
– zwiększonej reaktywności na bodźce
– trudności w regulacji emocji
– problemów z koncentracją
– podwyższonego poziomu napięcia
W efekcie dziecko może mieć trudności w utrzymaniu uwagi, adaptacji do nowych sytuacji oraz wyciszeniu po pobudzeniu.

W dalszej części artykułu przeczytasz o:
Bibliografia:
Leisman, G. (2025). Evaluating Primitive Reflexes in Early Childhood as a Potential Biomarker for Developmental Disabilities. Journal of Paediatrics and Child Health.
Tele-Heri, B., et al. (2025). Effects of a 6-Month Exercise Intervention on Primitive Reflexes in Children with Developmental Language Disorder. Children (MDPI).
Goodarzi, S., et al. (2025). The Relationship Between Retained Primitive Reflexes and Motor Proficiency of Elementary School Children. Journal of Motor Control and Learning.
Orabi, G. T., et al. (2025). Retained Primitive Reflexes and Their Relation to Speech Development. Egyptian Journal of Otolaryngology.
Wang, M., et al. (2025). Development of the Children’s Primitive Reflex Integration Assessment Scale. Frontiers in Psychology.
Rey-Mota, J., et al. (2025). Effectiveness of Functional Neurology Intervention on Primitive Reflexes. Frontiers in Neurology.
Hipermobilność stawów jest to zwiększona ruchomość stawów, wykraczająca poza normy fizjologiczne dla danego wieku i płci. Częściej występuje u dziewczynek, co wiąże się m.in. z różnicami w budowie tkanki łącznej oraz wpływem hormonów. Przyjmuje się, że dolną granicą wieku, w której można dokonywać bardziej miarodajnej oceny hipermobilności, jest około 5. rok życia. Zwiększona ruchomość stawów prowadzi do ich zmniejszonej stabilności, co ma istotne konsekwencje dla funkcjonowania dziecka. Szczególnie widoczne jest to u dzieci z trudnościami w obszarze integracji sensoryczna, ponieważ hipermobilność wpływa na jakość odbioru bodźców proprioceptywnych.
Propriocepcja, czyli czucie głębokie, odpowiada za odczuwanie ruchu oraz położenia części ciała bez udziału wzroku. U dzieci z hipermobilnością często dochodzi do jej osłabienia, ponieważ: więzadła są bardziej rozciągliwe, receptory czucia głębokiego działają mniej efektywnie a stawy nie dostarczają wystarczająco precyzyjnej informacji zwrotnej.
W efekcie dzieci mogą wykazywać nieadekwatne doświadczenia sensoryczne, trudności z planowaniem ruchu, obniżoną świadomość ciała.
Hipermobilność może dotyczyć jednego lub wielu stawów. W przypadku hipermobilności miejscowej charakterystyczne są:
W okresie niemowlęcym jednym z pierwszych objawów może być wrodzone zwichnięcie stawu biodrowego.
U dzieci starszych i szkolnych obserwuje się szersze spektrum objawów:
Dzieci z hipermobilnością mogą sprawiać wrażenie niezdarnych, mieć trudności z koordynacją ruchową oraz równowagą. Często obserwuje się również:
Wyjątkowe miejsce w internecie dla terapeutów zaburzeń Integracji Sensorycznej, jak również dla rodziców szukających porad i pomocy w wychowywaniu swoich maluchów.